Sygnatariusze apelu piszą o ohydnej, profanującej sacrum sztuce, której najnowszym przykładem jest właśnie "Kler". A ilu z tych, którzy ten apel podpisali ów film widziało?
Nie powinno tak być. To nie tylko antyświadectwo. Skutki takiego przyzwolenia mogą się okazać fatalne, a w niektórych przypadkach wręcz tragiczne - pisze ks. Artur Stopka.
"Globalne ocieplenie... He, he..." - mówią sceptycy. Upały i deszcze powodujące lokalne podtopienia, takie jak w tym roku, zamykają im na chwilę usta.
Sytuacja, w jakiej znalazł się Kościół w ostatnim czasie na skutek ujawniania się kolejnych faktów dotyczących wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, jest bardzo napięta, bolesna, krytyczna.
Spotkanie Franciszka z litewskim duchowieństwem można czytać właśnie przez ten pryzmat: jako danie wskazówek na przyszłość i próbę przygotowania do sztormów, które mogą nadejść.
Świętowanie niedzieli jest więc swoistym papierkiem lakmusowym naszej wiary. Powszechności niedzielnego handlu w Polsce jesteśmy sobie sami jako społeczeństwo winni, a załatwianie tego problemu ustawą jest raczej wyrazem słabości, a nie siły. Nikomu bowiem nie opłacałoby się otwierać sklepów, gdyby wiedział, że nikt na zakupy nie przyjdzie.
Proces oczyszczenia się Kościoła dopiero rusza. Tak jakby słowa papieża-Polaka dopiero teraz dotarły, teraz zostały właściwie zrozumiane.
Sprawa stowarzyszenia "Wiosna" oraz materiałów opublikowanych wczoraj na portalu Onet.pl wywołała falę komentarzy. Są dwie rzeczy, o których warto w tej sprawie pamiętać.
Do filmu Wojciecha Smarzowskiego podchodzę z ciekawością i spokojem. I dziwią mnie komentarze oburzonych katolików, którzy (w zdecydowanej większości) filmu jeszcze nie widzieli, a już wiedzą, że jest on narzędziem mającym zniszczyć Kościół - pisze Piotr Żyłka.
Ewa Kusz / Centrum Ochrony Dziecka
"Od przełożonych kościelnych oczekuję, aby podjęli działania. Nie ma alternatywy dla przejrzystej i odważnej komunikacji opartej na wyzwalającej mocy prawdy" - pisze Ewa Kusz z Centrum Ochrony Dziecka.
To nie są zgrabne sformułowania przeznaczone dla mediów, lecz bardzo ważne refleksje adresowane do wszystkich katolików na Starym Kontynencie.
Myślę, że jako Kościół zaczynamy wchodzić w czas wielkiej próby. Jej powodem wcale nie jest jednak ogrom skandalu pedofilskiego wśród duchownych.
Sam Kościół w swoim nauczaniu nie odmawia Duchowi Świętemu suwerennego działania również w chrześcijańskich wspólnotach niekatolickich. Zresztą wystarczy otworzyć Pismo Święte.
Módlmy się za papieża Franciszka, który pomimo nacisków świata mediów i osób domagających się podjęcia natychmiastowych decyzji, tylko pozornie milczy.
"Do Pań i Panów, którzy mają władzę nad ludzkim zdrowiem i życiem. Do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, do Władz Miasta Stołecznego Warszawy (...) Nie możemy przestać o tym mówić. Nie możemy milczeć" - dramatyczny list s. Małgorzaty Chmielewskiej do rządzących.
W zakresie prewencji Kościół zrobił zatem dużo. Żadna inna instytucja nie zrobiła tak wiele. Ale…
Oto, jak wygląda życie w mieście odbitym z rąk dżihadystów.
Jeśli zdarza się świeckim traktować duchownych jako jakąś lepszą, bardziej uprzywilejowaną kategorię ludzi, to umacniają w nich przekonanie, że właśnie tacy są. I naprawdę, by się temu oprzeć, nie ulec pysze prowadzącej do zaślepienia, potrzeba wiele samozaparcia.
Ta pokusa może dotykać część duchownych w kampanii wyborczej do samorządów. Łatwo tu o próby wykorzystania ambony lub innych środków będących w dyspozycji Kościoła do agitacji na rzecz jednych kandydatów lub przeciw innym.
Jeśli jest tekst, który nie został zrozumiany, to jest nim właśnie ten dokument. Tekst ten spowodował rozłam w Kościele katolickim i przyczynił się do odejścia z niego wielu wiernych.
{{ article.description }}