Czy w parze z komentarzami o działaniach, tekstach i przepowiadaniu papieża Bergoglio ktoś - zwłaszcza w naszej tak bardzo przecież "papieskiej" Polsce - chce i potrafi zrozumieć jego fenomen w kontekście czasu i przestrzeni, z których przybył on do Watykanu i które składają się na specyfikę tego pontyfikatu?
Czy w parze z komentarzami o działaniach, tekstach i przepowiadaniu papieża Bergoglio ktoś - zwłaszcza w naszej tak bardzo przecież "papieskiej" Polsce - chce i potrafi zrozumieć jego fenomen w kontekście czasu i przestrzeni, z których przybył on do Watykanu i które składają się na specyfikę tego pontyfikatu?
Do 2012 r. było poniżej 100 mln zł. Później sumy zaczęły rosnąć. W 2013 r. - 118 mln, w 2014 r. - 133 mln, w 2015 r. - 128 mln, a w 2016 r. - 145 mln zł. W zeszłym roku (jak ogłosiły media) padł rekord - 159 mln zł. Co to za liczby? Wydatki z budżetu państwa na tzw. Fundusz Kościelny.
Do 2012 r. było poniżej 100 mln zł. Później sumy zaczęły rosnąć. W 2013 r. - 118 mln, w 2014 r. - 133 mln, w 2015 r. - 128 mln, a w 2016 r. - 145 mln zł. W zeszłym roku (jak ogłosiły media) padł rekord - 159 mln zł. Co to za liczby? Wydatki z budżetu państwa na tzw. Fundusz Kościelny.
Wprost.pl / Grzegorz Kramer SJ / kw
"Nie bójcie się mówić o złu. Szczególnie tym wyrządzonym dzieciom". Grzegorz Kramer SJ o wyznaniu piosenkarki na temat molestowania seksualnego, którego padła ofiarą z rąk dwóch katolickich księży.
"Nie bójcie się mówić o złu. Szczególnie tym wyrządzonym dzieciom". Grzegorz Kramer SJ o wyznaniu piosenkarki na temat molestowania seksualnego, którego padła ofiarą z rąk dwóch katolickich księży.
Bywa, że doznajemy od kapłanów upokorzenia, w trakcie kazań jesteśmy strofowani jak dzieci, w bezpośrednich spotkaniach zbywani. Czy to zwalnia nas z obowiązku pracy nad budowaniem jedności w Kościele? Myślę, że nie.
Bywa, że doznajemy od kapłanów upokorzenia, w trakcie kazań jesteśmy strofowani jak dzieci, w bezpośrednich spotkaniach zbywani. Czy to zwalnia nas z obowiązku pracy nad budowaniem jedności w Kościele? Myślę, że nie.
Kiedy w naszym społeczeństwie i Kościele jest tyle napięć, że może to przytłaczać nawet największych optymistów, dobrze jest zaaplikować sobie jakąś odtrutkę. Dla mnie była nią wizyta w Broniszewicach.
Kiedy w naszym społeczeństwie i Kościele jest tyle napięć, że może to przytłaczać nawet największych optymistów, dobrze jest zaaplikować sobie jakąś odtrutkę. Dla mnie była nią wizyta w Broniszewicach.
Czy w Polsce przechodzimy kryzys wiary, a nie tylko spadek powołań? Nie mam co do tego wątpliwości. Ale też nie rozpaczam z tego powodu. Raczej dostrzegam w tych przemianach ogromną szansę odnowy i powrotu do źródeł.
Czy w Polsce przechodzimy kryzys wiary, a nie tylko spadek powołań? Nie mam co do tego wątpliwości. Ale też nie rozpaczam z tego powodu. Raczej dostrzegam w tych przemianach ogromną szansę odnowy i powrotu do źródeł.
Karol Wilczyński / DEON.pl
"Gorsząca propaganda antychrześcijańska, (…) wprost satanistyczna" - chyba nikt z gdyńskiego PKS-u nie spodziewał się takiej reakcji na wprowadzenie do rozkładu linii 666 prosto na Hel.
"Gorsząca propaganda antychrześcijańska, (…) wprost satanistyczna" - chyba nikt z gdyńskiego PKS-u nie spodziewał się takiej reakcji na wprowadzenie do rozkładu linii 666 prosto na Hel.
Próbując doszukać się przyczyn kryzysu powołań, trzeba przede wszystkim dobrze namierzyć przyczyny kryzysu wiary. I to jest najtrudniejsze, bo w tym momencie nie da się już palcami wskazywać na winnych z zewnątrz, tylko trzeba zacząć patrzeć na siebie.
Próbując doszukać się przyczyn kryzysu powołań, trzeba przede wszystkim dobrze namierzyć przyczyny kryzysu wiary. I to jest najtrudniejsze, bo w tym momencie nie da się już palcami wskazywać na winnych z zewnątrz, tylko trzeba zacząć patrzeć na siebie.
Co jeśli po takich spotkaniach nawróci się tłum? Czy będą w stanie poprowadzić nawróconych dalej? Czy organizatorzy mają plan na kolejne lata prowadzenia w wierze tłumu nawróconych?
Co jeśli po takich spotkaniach nawróci się tłum? Czy będą w stanie poprowadzić nawróconych dalej? Czy organizatorzy mają plan na kolejne lata prowadzenia w wierze tłumu nawróconych?
Może czas już zacząć poważnie myśleć o tym, by księża naprawdę zajęli się swoją robotą, a nie wszystkim, co popadnie.
Może czas już zacząć poważnie myśleć o tym, by księża naprawdę zajęli się swoją robotą, a nie wszystkim, co popadnie.
Od kilku lat z uwagą śledzę proces spadku powołań do kapłaństwa w Polsce, o którym pisze ks. Artur Stopka. Niestety, liczby nie kłamią.
Od kilku lat z uwagą śledzę proces spadku powołań do kapłaństwa w Polsce, o którym pisze ks. Artur Stopka. Niestety, liczby nie kłamią.
Wygląda na to, że sytuacja w seminariach i nowicjatach w Polsce jest skutkiem i symptomem bardzo poważnego zjawiska, które dotyka Kościół w naszej Ojczyźnie. I leczenie objawowe niewiele tu pomoże.
Wygląda na to, że sytuacja w seminariach i nowicjatach w Polsce jest skutkiem i symptomem bardzo poważnego zjawiska, które dotyka Kościół w naszej Ojczyźnie. I leczenie objawowe niewiele tu pomoże.
Nie chodzi o to by skłaniać młodych "do powrotu" do Kościoła. Potrzebny jest "Kościół wychodzący", który potrafi zjednoczyć się z młodymi, którzy już w nim są, by iść tam, gdzie są ich rówieśnicy, gdzie mieszkają, żyją, cierpią i mają nadzieję.
Nie chodzi o to by skłaniać młodych "do powrotu" do Kościoła. Potrzebny jest "Kościół wychodzący", który potrafi zjednoczyć się z młodymi, którzy już w nim są, by iść tam, gdzie są ich rówieśnicy, gdzie mieszkają, żyją, cierpią i mają nadzieję.
Chociaż wydaje się, że cierpi na alzheimera, to w rzeczywistości prosi nas o to, abyśmy zatroszczyli się o nią, tak jak kochające dziecko troszczy się o swoją chorą matkę. Chce naszej miłości, czułości, bliskości, obecności. Chce, abyśmy uświadomili sobie, co doprowadziło ją do stanu, w jakim obecnie się znajduje - pisze jezuita.
Chociaż wydaje się, że cierpi na alzheimera, to w rzeczywistości prosi nas o to, abyśmy zatroszczyli się o nią, tak jak kochające dziecko troszczy się o swoją chorą matkę. Chce naszej miłości, czułości, bliskości, obecności. Chce, abyśmy uświadomili sobie, co doprowadziło ją do stanu, w jakim obecnie się znajduje - pisze jezuita.
Nie zapomnę tego spojrzenia i tego podania ręki. Nie zapomnę tego znaku krzyża.
Nie zapomnę tego spojrzenia i tego podania ręki. Nie zapomnę tego znaku krzyża.
Z uwagą śledzę publikacje o katolickich wspólnotach charyzmatycznych, które w ostatnim czasie są nader częste. Z niepokojem jednak zauważam, że są one coraz bardziej jednostronne, ogólnikowe i zdecydowanie negatywne. Ostatni wywiad z Księdzem Kobylińskim na eKai bardzo wyraźnie wpisuje się w tę tendencję.
Z uwagą śledzę publikacje o katolickich wspólnotach charyzmatycznych, które w ostatnim czasie są nader częste. Z niepokojem jednak zauważam, że są one coraz bardziej jednostronne, ogólnikowe i zdecydowanie negatywne. Ostatni wywiad z Księdzem Kobylińskim na eKai bardzo wyraźnie wpisuje się w tę tendencję.
Przypominanie tak tragicznych wydarzeń ma sens, bo pokazuje do czego prowadzą podziały i głoszenie takich haseł, jak choćby: "Polska dla prawdziwych Polaków", brak reakcji na wypowiedzi i zachowania o podłożu ksenofobicznym oraz nasze milczenie, milczenie zwłaszcza decydentów oraz tych, którzy zajmują wysokie pozycje społeczne.
Przypominanie tak tragicznych wydarzeń ma sens, bo pokazuje do czego prowadzą podziały i głoszenie takich haseł, jak choćby: "Polska dla prawdziwych Polaków", brak reakcji na wypowiedzi i zachowania o podłożu ksenofobicznym oraz nasze milczenie, milczenie zwłaszcza decydentów oraz tych, którzy zajmują wysokie pozycje społeczne.
Skoro Boga można spotkać na modlitwie, w Piśmie Świętym, w sakramentach, w drugim człowieku, więc po co jeszcze gdzieś iść? Czy Bóg inaczej słyszy w Piekarach, Częstochowie, Łagiewnikach, Lourdes, Jerozolimie?
Skoro Boga można spotkać na modlitwie, w Piśmie Świętym, w sakramentach, w drugim człowieku, więc po co jeszcze gdzieś iść? Czy Bóg inaczej słyszy w Piekarach, Częstochowie, Łagiewnikach, Lourdes, Jerozolimie?
Ponad dwa lata temu, podczas wizyty w Meksyku, papież Franciszek osobiście podał doustnie szczepionkę dziecku przebywającemu w szpitalu pediatrycznym. Nikt nie wątpił, że był to gest poparcia dla szczepień, traktowanych jako profilaktyka przed chorobami zakaźnymi.
Ponad dwa lata temu, podczas wizyty w Meksyku, papież Franciszek osobiście podał doustnie szczepionkę dziecku przebywającemu w szpitalu pediatrycznym. Nikt nie wątpił, że był to gest poparcia dla szczepień, traktowanych jako profilaktyka przed chorobami zakaźnymi.
Panowie, jestem wam wdzięczny za te pięć życiowych lekcji. Cokolwiek dzisiaj się wydarzy na boisku, wracacie z tarczą.
Panowie, jestem wam wdzięczny za te pięć życiowych lekcji. Cokolwiek dzisiaj się wydarzy na boisku, wracacie z tarczą.