Żyjący w powtórnych związkach pytają, co teraz? Teraz, tzn. po Wytycznych Pastoralnych do Adhortacji "Amoris laetitia" (przyjętych 8 czerwca br. na 379. Zebraniu Plenarnym KEP w Janowie Podlaskim).
Czytam ostatnio dość dużo o charyzmatycznej stronie Kościoła. Szczególnie z niezwykłą estymą pochłaniam charyzmatykożerne poglądy, które ich autorów przenoszą w dziecięcy świat "krzywego zwierciadła", kreując zupełnie inną rzeczywistość od tej, która faktycznie jest.
Nie jestem przeciwna nawróconym głoszącym świadectwa. Apeluję jednak jako pedagog i wychowawca - w imię odpowiedzialności za słowo - myślmy, co i komu mówimy, czy to w tym miejscu i czasie przyniesie korzyść.
Czy naprawdę tylko tyle nam pozostało, by mieć swoje wytłumaczenie na wszystko i zamykać się na Ewangelię, która przecież jest mocą Bożą ku zbawieniu wierzących (por. Rz 1,16)? To nie jest tylko teoretyczne przesłanie.
Po dwóch dniach od wybuchu medialnego szumu, przełożony duchownego wydał oświadczenie. Czy to kończy sprawę? Raczej nie.
Kościół nie zajmuje się tworzeniem prawa ani pisaniem ustaw, jak stwierdził abp Grzegorz Ryś. To prawda, ale jednocześnie Kościół ma ewangeliczny obowiązek, żeby być razem z ubogimi, chorymi i potrzebującymi. Tej obecności w czasie protestu zabrakło.
Mam dwóch synów, obu długo karmiłam piersią. Nigdy nie robiłam tego, siedząc w kościelnej ławce. Z prostego powodu - ludzki wzrok sprawiał mi przykrość. Miałam w sobie jednak pewien rodzaj buntu i determinacji, jak czołg pakowałam się do zakrystii i tam rozsiadałam się jak u siebie.
"Domaganie się legalizacji aborcji jest domaganiem się prawnej dyskryminacji człowieka na wczesnych etapach rozwoju" - pisze jezuita, Remigiusz Kalski.
Czy papież zmienił zdanie w sprawie Unii Europejskiej, w sprawie solidarności, w sprawie uchodźców, w sprawie wszystkich "mających pod górkę" - czy też między rozmówcami zaszło nieporozumienie? Pierwsza opcja oznaczałaby prawdziwą sensację obecnego pontyfikatu.
Granica pomiędzy świadectwem a manifestacją jest cienka. Bardzo łatwo przejść z poziomu spotkania i misterium do performansu, show z udziałem Jezusa. Boga nasza wrażliwość ani nie wstydzi, ani nie brzydzi, pytanie tylko czy nam samym pomaga doświadczać tego, po co procesje Bożego Ciała w ogóle są?
Ważne, by modlitwa stała się zaczynem i duszą naszej działalności, a nie usprawiedliwieniem dla "pobożnej" bierności i wygodnej obojętności.
Kończąc kurs chrześcijańskiej formacji dla dorosłych w ubogiej dzielnicy Cochabamby (Boliwia), jedna z kobiet uczestniczących w zajęciach wykrzyknęła: "Bozia zawsze nam towarzyszy". Co wyrażamy, gdy nazywamy Boga w ten sposób?
Poniżej publikujemy treść sprostowania nadesłanego przez Cezarego Gmyza.
Także w imieniu Artura, mojego niepełnosprawnego syna i wielu innych, których znam osobiście lub tylko z kontaktów telefonicznych czy mailowych. Zróbmy wszystko, żebyście nie wrócili do strefy cienia.
Nie może być tak, że w jednej parafii proboszcz cieszy się, że uczy w szkole i tylko pensja pozwala mu przeżyć, a w innych parafiach księża żyją na bardzo wysokim i ponad przeciętnym poziomie.
Była pełna mobilizacja. Był szturm modlitewny. A jednak wynik niedawnego referendum w Irlandii okazał się dużym zaskoczeniem. Ponad 66 procent głosujących opowiedziało się za usunięciem poprawki do konstytucji, gwarantującej ochronę życia dzieci nienarodzonych. Droga do przyjęcia ustaw legalizujących aborcję została otwarta.
Są takie prezenty, których nie da się kupić w żadnym sklepie, a które cieszą bardziej niż najmodniejsza zabawka z telewizyjnych reklam.
Jedną z najbardziej rewolucyjnych nowości Jezusa było to, że "widział" kobiety, na ogół stanowiące obecność tak nieistotną, że nie były nawet dostrzegane przez mężczyzn tamtej epoki.
Jeśli ma Pan wątpliwości co do "kościelnej pewności" Siostry, to proszę śmiało zadzwonić do kardynała-nominata Konrada Krajewskiego. Współpracują od lat. Arcybiskup Krajewski nawet podsyła pod opiekę Wspólnoty Chleb Życia polskich bezdomnych z Rzymu. Może on przekona Pana, że jednak warto mieć trochę więcej zaufania do ludzi. I zanim się kogoś zacznie oczerniać, warto sprawdzić na własne oczy, w kogo się uderza.
Dlaczego boimy się zacierania podziały na prywatne i publiczne?
{{ article.description }}