"To my, przełożeni, spowiednicy, kierownicy duchowi, myślimy za nich i za nich odpowiadamy, oni mają słuchać i wykonywać, tak będzie dla wszystkich korzystniej i bezpieczniej. Muszą tylko wiernie służyć, ponieważ do niczego innego, bardziej odpowiedzialnego, nie są po prostu zdolni. Dlaczego tak? Bo tak żeśmy zdecydowali" - pisze Wacław Oszajca SJ
Bardzo łatwo taką konkluzję uznać za wzniosłą utopię, z którą może do twarzy papieżowi, z racji pełnionej przez niego funkcji, ale obcą dla sytuacji zwyczajnych ludzi.
Jej przesłanie mówi nam coś bardzo ważnego.
ks. Bartosz Rajewski / DEON.pl
Potrzebujemy pojednania z naszą narodową przeszłością. Pojednania z naszymi narodowymi ranami. Potrzebujemy wyzwolenia z kompleksów. Dopiero wówczas będziemy w stanie budować cywilizację miłości i cywilizację szacunku - pisze ks. Bartosz Rajewski.
Nic nie pomogą huczne imprezy, marsze i wymachiwanie flagami, jeśli nie idzie za tym mrówcza praca. Nad Polską we mnie. A jako żem katoliczka - nad Polską według Chrystusa we mnie.
W internecie znajdujemy wykluczające się słowa księży. Kogo zatem słuchać? Jak znaleźć zdrową naukę? Czy w ogóle jesteśmy w stanie wyrobić sobie sąd, czy dane nauczanie jest ortodoksyjne, czy nie?
Być może to ja mam za duże oczekiwania, bo pochodzę z Wielkopolski. Tam jest inaczej. Zawsze można przecież znaleźć przynajmniej jedną rzecz, która nas łączy. Mogą nią być choćby imieniny patrona ulicy. I to, że jesteśmy razem, jest prawdziwym powodem do świętowania. Niestety to jeden z niewielu pozytywnych przykładów.
Najpierw nie dał się sterroryzować ludziom, którzy atakowali "Kler" przed jego zobaczeniem, później odważnie powiedział o księżach pedofilach w jego diecezji, teraz potrafi krytycznie spojrzeć na działania Episkopatu i przyznać się do za swoich własnych błędów.
Debata o roli kobiety w Kościele trwa od lat. Dyskusji o kapłaństwie kobiet nie zakończył Jan Paweł II. Nie zakończył jej też Franciszek (...) Nie wystarczy, by kobiety były dyrektorkami Caritasu albo katechetkami.
Dwaj księża z dymiącymi rewolwerami w dłoniach. W sutannach, komżach i biretach. Jeden dodatkowo ma na sobie stułę. Dziki Zachód dwa wieki temu? Nie. Polska. Czterdzieści kilometrów od Łodzi. 27 października br. O co chodzi? O błogosławienie nowej strzelnicy. I nie tylko o błogosławienie.
To kilka tylko drobnych uwag do poprawy tego świata, a właściwie kawałeczka pod nazwą Polska.
"Nie tak będzie między wami" - powiedział Jezus. Bo Kościół to coś więcej niż świat. Dlatego 80% osób konsekrowanych - kobiet, nie wybrało takiego życia po to, żeby służyć męskim dwudziestu procentom.
Czy film dotknął poważnych i realnych problemów? Tak. Od problemu niedojrzałych księży, którzy krzywdzą innych, po układy i lobby na różnych szczeblach duchowieństwa. Czy przytłoczył i zasmucił? Zdecydowanie tak. Dlaczego? - pisze Dominik Dubiel SJ.
Pewien reżyser filmowy zapytał go kiedyś: "Szpaku, co jest?! Tam sobie ktoś przyćpał, tu z dziewczyną się kocha, palą papierosy, no i jak ty na to reagujesz?" A on mu opowiedział: "Jestem tu po to, żeby ich rozgrzeszać".
Święci są "znakiem sprzeciwu" wobec przystosowywania się Kościoła do "logiki tego świata", co zdarza się wówczas, gdy chrześcijanie popadają w triumfalizm i ulegają żądzy władzy.
Rozwój i tempo wydarzeń daje do myślenia. Niektórych wręcz skłania do snucia spiskowych teorii, które miałby mieć zastosowanie również w Polsce. Inni próbują się zastanawiać, czy chodzi o walkę z Kościołem czy też o kulturowe zmiany, związane z wejściem w życie społeczne nowego pokolenia.
Dokument końcowy Synodu ostrzega przed "gotowymi odpowiedziami", wzywa do "towarzyszenia" i popiera przywództwo kobiet w Kościele. Pojawiają się też ważne punkty o wykorzystywaniu seksualnym, homoseksualizmie, niezrozumiałym nauczaniu seksualnym i migracjach.
Sugestia, by w obliczu molestowania prosić o pomoc Najwyższego, który być może potrząśnie sercem gwałciciela, jest straszliwym pomieszaniem porządków. Wezwanie do wiary i modlitwy nie jest wezwaniem do naiwności. Tym, co skutecznie kładzie kres molestowaniu, nie jest znoszenie tego zachowania w ciszy, lecz policyjne kajdanki i pobyt w areszcie śledczym.
Dobrze byłoby wiedzieć, co ci młodzi uważają tak naprawdę za "krochmal"? Czy chodzi tylko o biskupie i kardynalskie fiolety i purpury, czy też może oni po prostu nie przyjmują żadnego autorytetu z automatu.
Może już czas, żeby zamiast bić w pusty dzwon naszych lęków, zorganizować w Kościele własny "Tęczowy Piątek"? Na przykład jako dzień modlitwy i solidarności z krzywdzonymi osobami homoseksualnymi?
{{ article.description }}