Możemy być już zmęczeni mówieniem o uchodźcach, o wojnie w Syrii, o tragicznej sytuacji ludzi w Aleppo. Możemy odczuwać zmęczenie obrazami wojny i ciągle pojawiającymi się apelami o pomoc. I w pewnym sensie mamy do tego zmęczenia prawo. Nie żyjemy przecież po to, by cierpieć i szukać dyskomfortu.
Franciszek uważa, że wiara ludzi w Boga słabnie, bo Kościół instytucjonalny jest od nich często zbyt oddalony. Samo głoszenie doktryny nie wystarczy, by zachować wiarę.
Niedługo zasiądziemy do wieczerzy wigilijnej. Dla wielu będzie to okazja do przeproszenia, może do pojednania. Wiąże się to często z zapomnieniem. Oczekujemy zapomnienia win, błędów, grzechów.
O tym, jak konsultantem biblijnym Jorge Bergoglio został protestant oraz o tym, w jaki sposób zostali przyjaciółmi - pisze Gerard O'Connell.
Wyciąganie daleko idących wniosków na temat przyszłości, snucie groźnych wizji na podstawie faktu braku zmiany stanu skupienia krwi świętego męczennika niewiele ma wspólnego z chrześcijaństwem i nauczeniem Kościoła katolickiego.
Z wiarą, że jeszcze nie dziś, ale jutro na pewno dźwięk budzika wygra z marzeniem o dłuższym spaniu i wstanę na roraty, "skroluję" fejsa. Potem trochę się martwię, że np. trzy dni przed 25 grudnia przypomnę sobie, że za mało za Nim tęskniłam, za dużo przegapiłam i kiepsko mi idzie ta przyjaźń.
Za obojętność i zamknięcie na cierpienie tych ludzi przyjdzie nam zapłacić na Sądzie Ostatecznym. I nie będzie zmiłuj się, a obawiam się także, że św. Piotr głuchy pozostanie na ekwilibrystykę myślową usiłującą usprawiedliwić zwykłe świństwo, jakim jest odmówienie pomocy drugiemu człowiekowi w nieszczęściu, kimkolwiek by on nie był.
Czasem ludzie w Internecie chcą być tak "katoliccy", że przestają zachowywać się jak chrześcijanie. Więc dlaczego niektórzy katolicy są tak wredni w mediach społecznościowych?
Mówiąc krótko: widzisz kogoś, kto czyni dobro - dołącz do niego, a jeśli z jakichś powodów ci z nim nie po drodze, to nie przeszkadzaj, nie zwalczaj, nie szukaj podstępu i nie dopatruj się zła.
Muszę przyznać, że papież mnie zaskoczył. Tak mocne i jednoznaczne powiązanie apelu o rozbrojenie jądrowe z wezwaniem do porzucenia przemocy domowej to jak rzucenie rękawicy.
Przyzwyczailiśmy się, że papieże i biskupi piszą listy do księży z okazji Wielkiego Czwartku. Tymczasem metropolita poznański abp Stanisław Gądecki skierował list do księży swojej archidiecezji w Adwencie. Nie są to błahe i banalne pogaduszki.
Dziś w Aleppo dokonuje się masakry na cywilach. Jeśli dziś pozostaniemy obojętni na ich los, to nie będziemy mieć moralnego prawa i żadnych podstaw do tego, żeby kiedykolwiek w przyszłości prosić kogoś o pomoc.
Księża mają kłopot. Trudno im dzisiaj znaleźć bardziej uporczywego krytyka ich postaw od Franciszka. Co więcej: papież, który otwiera furtki sakramentalne dla części rozwiedzionych żyjących w powtórnych związkach; który, jak sam twierdzi, nie chce osądzać osób homoseksualnych - on właśnie upomina i przywołuje do porządku biskupów, księży i zakonników.
Dostojnemu Solenizantowi należy się trochę luksusu. Solenizantowi, który w swojej bezdomności i samotności żyje w każdym cierpiącym, zepchniętym na margines, samotnym i opuszczonym.
Przez cztery tygodnie uczymy się czekać i nie przespać prawdziwego wschodu. Dla każdego z nas to wyzwanie. Bez rorat nie zrozumiemy czasów ostatecznego adwentu, w których żyjemy. Fenomen tej porannej mszy widać zwłaszcza wśród młodych ludzi.
Świat zachwycił się niezwykłą reklamą znanego serwisu aukcyjnego. Polski film trafił na listy najpopularniejszych materiałów, a jego uniwersalne przesłanie wzruszyło miliony internautów. Sądzę, że każdy z nas powinien obejrzeć tę reklamę i nauczyć się jednej ważnej rzeczy.
Trzy historie zaczerpnięte z mediów w języku arabskim. I pytanie, które nie wymaga komentarzy.
Takie zachowanie dla wielu było niespodzianką, szczególnie zaś dla kardynałów, którzy dopiero co wybrali nowego papieża. Nie spodziewali się, do czego jest zdolny Jorge Bergoglio.
Koleżanka w czasie kolędy usłyszała od księdza: "Biednaaa, samotna? Nikt nie chciał się z tobą ożenić, tak?". Po tym spotkaniu miała ochotę przez tydzień nie wychodzić z domu.
Bardzo wcześnie pojawiły się pytania o rolę, jaką odegrał i stanowisko, jakie wobec strasznych wydarzeń zajął Kościół katolicki. Pojawiły się zarzuty, dotyczące tego, co Kościół robił, a czego nie robił przed masakrą, podczas jej trwania, a także po jej zakończeniu. Niektóre sięgały bardzo wysoko
{{ article.description }}