Człowiek utracił kiedyś raj poprzez swoją podejrzliwość i teraz nie potrafi już nikomu zaufać. Każda pomocna dłoń, każda ręka wyciągnięta na zgodę może być dzisiaj podejrzana.
Obywatele kierowani różnymi pobudkami: chrześcijańskim miłosierdziem, ludzką solidarnością lub zwyczajnie - przyzwoitością w różny sposób podają rękę biedzie i cierpieniu. A Władza ma to wspierać. I niech jej się nie wydaje, że biurokracją i przepisami zmieni ludzkie życie. Co najwyżej na gorsze.
Ktokolwiek próbuje przeciwstawiać, konfliktować, prowokować do rywalizacji i wbijać klin między kościelną Caritas a WOŚP, pokazuje, że niewiele rozumie z misji jednej i drugiej instytucji. Szczególnie przykre jest, jeśli robią to katolicy.
W naszych czasach "wspomagającą" Kościół funkcję heretyków przejęły częściowo niektóre media. Głównie niekatolickie. Bo jeśli Kościół pod wpływem różnych publikacji decyduje się na działania, do których te media często słusznie prowokują, to znaczy, że rozpoznaje w nich głos Boga.
Kiedy bliski przyjaciel zasugerował ostatnio papieżowi, że ten powinien trochę zwolnić, Franciszek odpowiedział ze spokojem, że na tym etapie życia powinno się raczej znacznie przyśpieszyć.
"Dzisiejszemu chrześcijaństwu nie zagraża ani laicyzm, ani ateizm, ale parodia religii". Na czym polega parodia religii?
Przyglądając się historii praktykowania postu eucharystycznego w Kościele rzymskokatolickim, można zauważyć, że ma on przede wszystkim na celu zabezpieczenie należytego szacunku wobec Eucharystii, w której Chrystus daje nam samego siebie.
Czy Kościół może zabierać głos, gdy buzują emocje i krąży mnóstwo niesprawdzonych informacji, a organa śledcze dopiero ustalają, co się naprawdę stało? Czy to nie jest wychodzenie przed szereg? Czy zadaniem przedstawicieli Kościoła jest pacyfikowanie nastrojów społecznych?
Tak sobie myślę - dzieje się coś dobrego. Od pierwszej w Polsce Wigilii dla ludzi bezdomnych w 1989 roku - zorganizowanej przez nas na warszawskim Dworcu Centralnym zrobiliśmy milowy krok. Te tysiące paczek, akcji, zbiórek i imprez to także my, Polacy! Uwierzmy w siebie, uwierzmy w moc dobra.
"W zeszłym miesiącu spędziłem tydzień w Rzymie i poznałem kogoś bardzo ważnego". O tym, że był to ktoś ważniejszy od papieża Franciszka oraz od nowego generała jezuitów - pisze James Martin SJ.
Sam Kościół, bardzo wrażliwy na cierpienia świata nie wystąpił jeszcze z publicznym i zbiorowym potępieniem tego skandalu, stawiającym go przed oczami wszystkich.
W ostatnich miesiącach miałem okazję spotkać uchodźców w różnych miejscach i różnych kontekstach. Co z tego wynikło? Jakich ludzi poznałem? Czy powinniśmy się ich bać?
Rok 2016 był dla Kościoła w Polsce naprawdę wyjątkowy. Wygląda na to, że nadchodzący rok 2017 będzie dla polskich katolików, duchownych i świeckich, pełen niełatwych wyzwań, także w sferach dotychczas uważanych za stabilne, ugruntowane i bezpieczne.
Polemika na temat tego, czy Jezus był czy nie był uchodźcą, doprowadziła do przywołania bardzo skądinąd ciekawych dysput.
Koniec roku i początek nowego to w Polsce czas obfity w listy pasterskie. Piszą prawie wszyscy biskupi i rektorzy katolickich uczelni. I co roku powraca ten sam niesmak, bo często ociekające polityką czy socjologią listy, zastępując homilię niewiele mają wspólnego z wiarą i Słowem Bożym.
KAI / DEON.pl / kw
To był bardzo intensywny rok. Niektórzy mówią, że powinien już się skończyć, że był bardzo zły. Jednak nie dla Kościoła i papieża Franciszka, który nie zwalnia w głoszeniu Dobrej Nowiny.
To chrześcijaństwo świętoszkowatych mistyków, którzy nie wchodzą ze sobą w kontakt. Dla nich życie społeczne pozostaje czymś kompletnie nieistotnym. Jest to doprawdy przerażający obrazek i niewykluczone, że gdybym żył za pontyfikatu Piusa XIII, byłbym skrajnym antyklerykałem.
Papież Franciszek ujawnił w wywiadzie dwa sposoby na to, jak wygłosić dobrą homilię.
Chciałoby się, oj, chciało, z racji świąt, napisać coś w rodzaju: "Chrystus naszym Panem! Radujmy się, Bóg jest naszym najlepszym Ojcem i nas kocha. Precz wszelkie troski i zmartwienia".
Człowiek nie powinien się izolować - nie powinien się izolować ani od innych ludzi, ani od Boga. Jeśli człowiek zamyka się w sobie, zwłaszcza w aroganckim pragnieniu odgrywania roli Boga, szkodzi samemu sobie i narusza harmonię stworzenia.
{{ article.description }}