Trzecia niedziela Wielkiego Postu przynosi opowieść o niewypowiedzianej, ale zrealizowanej prośbie niewidomego. "Jezus przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia" i - jak opowiada św. Jan - z własnej inicjatywy go uzdrowił. Niewidomy o nic Go nie prosił.
Zaproponowałam pewnemu, wspaniałemu zresztą biskupowi, żeby powstała komisja do spraw społecznych np. przy Episkopacie. Pasterze powinni mieć pojęcie, co trapi ich lud. Nie jest to potrzebne-uznał. Czy aby na pewno?
Prawdziwy Bóg nie daje odpowiedzi na trudne pytania, próbuje nas nieraz w ogniu, ale nigdy nie zostawia nas samych. Stwarza wrażliwe serca, otwiera ludziom ramiona, błogosławi naszymi dłońmi i pozwala, by innym było z nami lepiej.
"Autobus wpadł do wody"- dzisiaj mój dwuletni syn wypowiedział swoje pierwsze pełne zdanie, wskazując rączką telewizor. Czekałam na tę chwilę od pewnego czasu, bo mojemu dwujęzycznemu potomkowi nie spieszy się z mówieniem. Jednak nie wiedziałam, czy się śmiać ze szczęścia, czy płakać nad ludzką tragedią.
Jest mi naprawdę przykro, gdy widzę w mediach prześmiewcze tytuły i słyszę podobne w tonie relacje dotyczące sejmowych prac nad uchwałą w sprawie uczczenia setnej rocznicy objawień fatimskich.
Ta historia pokazuje jak łatwo jest manipulować naszymi emocjami. Dwugłos, jaki się pojawił uczy młodych, że są bezkarni - a społeczeństwo jednocześnie oswaja z myślą, że "klaps to nie problem". W perspektywie czasu wyhodujemy sobie pokolenie, które przemoc będzie uważało za jeden z argumentów w dialogu.
Nie bez powodu wraz z XIX-wiecznym procesem powstawania państw narodowych w Europie zrodziło się pojęcie nacjonalizmu, w ślad za którym pojawiły się najobrzydliwsze przejawy nienawiści do bliźniego legitymującego się innym paszportem czy genealogią.
W pewnym momencie wypowiedział słowa, które bardzo mnie poruszyły. Szybko wyciągnąłem z plecaka zeszyt, żeby je zanotować.
Nikomu nie wadził, oprócz hm…kapłana Bożego zatroskanego widać o dobry wizerunek Kościoła i kościoła. Słusznie, przecież nie będzie nam taki świątyni bezcześcił swoim brudnym ubraniem i połamanym życiem.
Głośne, bo oczekiwane, a oczekiwane, ponieważ Martin Scorsese pół, jeśli nie całe swoje reżyserskie życie nosił się z zamiarem zrealizowania tego filmu.
Niektórzy twierdzą, że grzech sodomski to zoofilia lub homoseksualizm. Inni twierdzą, że to po prostu określenie dla wszystkich aktów seksualnych pozamałżeńskich. Jednak Biblia i tradycja Kościoła mówi na ten temat coś zupełnie zaskakującego.
Okrągła, jakkolwiek by było to już 500 lat, rocznica reformacji skłania do zadania sobie kilku pytań. Oprócz wspominania wzajemnych krzywd, rozlanej krwi, zerwanych więzów warto spytać, co nam te pół tysiąclecia dało i co możemy sobie jeszcze wzajemnie dać.
Myślę, że sprawę "niebieskiego wieloryba" trzeba potraktować poważnie. Stanowi ona okazję, aby uczulić rodziców, wychowawców, nauczycieli, katechetów na problem odpowiedzialności i prawdy w globalnej sieci. Dzieci i młodzież trzeba do korzystania z sieci przygotowywać.
Łatwo zbagatelizować oscarowe zwycięstwo "Moonlight" mówiąc, że wygrał, bo to film o czarnoskórych gejach. Tymczasem dzieło Barry'ego Jenkinsa ma w sobie bardzo uniwersalny przekaz.
Pamiętam kilka takich spotkań w życiu, do których przygotowywałam się niczym panna młoda do ślubu. Scenariusz dokładnie opracowany z wyprzedzeniem. Każdy detal przestudiowany w głowie kilka razy. Wszystko miało być wielkie i ważne. Nie pamiętam, żeby którekolwiek z tych spotkań zmieniło moje życie.
Ta kobieta była wykończona, głodna i …..szczęśliwa. Jej szczęście miało źródło w radości setek upośledzonych, niezgrabnych, często zdeformowanych przez chorobę i kalectwo twarzy. To szczęście buduje cierpliwie od lat.
Autor tej historii był molestowany w dzieciństwie, a napisana przez niego książka miała się nigdy nie ukazać. Dziś jest światowym bestsellerem, a na ekrany kin weszła jej długo oczekiwana ekranizacja.
Mija szósty rok, od kiedy trwa konflikt w Syrii. W kraju wielokulturowym, pełnym wyznawców różnych religii. W wyniku wojny odsetek chrześcijan spadł jednak do kilku procent. Czy to samo grozi wyznawcom Chrystusa w Europie? Syryjczycy mają nam na ten temat coś do powiedzenia.
Z okazji czwartej rocznicy wyboru na Stolicę Piotrową próbowano lepiej lub gorzej podsumować dotychczasowe dokonania pontyfikatu papieża Franciszka. Warto przy tej okazji zastanowić się nad wyzwaniami, jakie jeszcze czekają na tego papieża "prawie z końca świata".
Centrum zawsze nas pociąga. To tam dzieją się najważniejsze sprawy, tam widać istotę rzeczy. Bardzo to ludzkie… A tymczasem od czterech już lat papież Franciszek powtarza wielokrotnie, że mylimy się, skupiając naszą uwagę na centrum.
{{ article.description }}