Możliwość sprawowania Eucharystii jest dla Kościoła katolickiego sprawą fundamentalną, egzystencjalną. Niezwykle istotne jest dobre, właściwe rozeznanie, czego Duch Święty dziś i w przyszłości w tej sprawie od Kościoła żąda, o co go prosi. Dlatego wywoływanie wokół niej sensacji, paniki, nawet histerii, może się okazać egoistycznym sprzeciwem wobec Jego woli.
Tak łatwo nam stać się sędziami w sprawie dziewczyny, która pozwała swój były zakon., zanim jeszcze rozpoczął się proces. Jej trudna historia zasługuje na wysłuchanie, a jej serce na uleczenie z ran, które od wielu lat nie mogą się zabliźnić. Nie tylko jednak pani Małgorzata przeżywa cierpienie.
Wykluczeni na własne życzenie łatwiej łykamy serwowaną w ładnym opakowaniu "postprawdę", która jest kolejnym słowem na określenie kłamstwa. Wydaje się nam, że w życiu poruszamy się zgodnie z mapą, na której czarne jest czarne, a białe - białe. Tymczasem kręcimy się wokół siebie.
Wniosek z tej historii jest taki, że jeśli masz marzenia o lepszym świecie, nie rób biznes planu i nie czekaj, aż będziesz miał kasę. Wsiądź na rower i zawieź zupę. Pana Boga weź na ramę. Reszta przyjdzie z czasem.
Gdy Pan Jezus nawoływał: "Bądźcie doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec w niebie", nie łudził się, że ludzie tak potrafią, ale wskazywał ideał, ku któremu należy zmierzać. Z doskonałości ani heroizmu nie robił też warunków przynależności do grona Jego uczniów.
Pal licho "Klątwę"! W końcu mało kto ją widział. Gorzej, że taką taktykę (wrzucania granatu do pokoju) stosuje się wobec nas dość często. Drażni się ludzi, wywołuje konflikty, szczuje się jednych na drugich. I zamiast rzeczowej dyskusji mamy przekrzykiwanie się, reagowanie agresją na agresję.
Nie raz i nie dwa przyjdzie nam pomyśleć, że Franciszek często miewa dość niewyparzony język. Wiem, że może nie wypada tak mówić o papieżu, ale nic na to nie poradzę…
Nie uczynił tego żaden wampir, nie doprowadził do tego żaden terrorysta, lecz chrześcijanin skrupulatnie przestrzegający przepisów religijnych i punktualnie stawiający się na niedzielną mszę świętą, broniący krzyża i innych religijnych gadżetów, które niegdyś były świętymi symbolami.
To był chłodny, deszczowy wieczór po pokazie "Milczenia". Próbując utrzymać w sobie nastrój, w jaki ten film mnie wprowadził, zostałem zaczepiony przez innego krytyka filmowego, który twierdził, że był on zupełnym niewypałem.
U nas uczymy się człowieczeństwa w Chrystusie, a w wersji dla niewierzących-człowieczeństwa solidarnego. Dyplom, ewentualnie, będzie po tamtej stronie.
Wysiadając z samolotu, z dużym lękiem stawiałem pierwsze kroki na tej muzułmańskiej ziemi (Senegal to 95% muzułmanów) oddzielony strachem i fobią. Nieznany mi świat islamu wydawał się groźny i wrogi.
"Chce pan chore dzieci, w ciężkim stanie, przewozić pontonami przez morze?" - tak ks. Cisło podsumował jedną z najskuteczniejszych akcji Kościoła promowaną przez polski episkopat i papieża. Czy dyrektor organizacji "Pomoc Kościołowi w Potrzebie" naprawdę sądzi, że Franciszek lub abp Gądecki chcą krzywdzić dzieci?
Wstyd. Takiego słowa użyła młoda mężatka, która opowiedziała mi o swoim dzieciństwie w domu z ojcem alkoholikem. "Nie wie nawet mój mąż. To zawsze pozostanie moją tajemnicą" - pisze Katarzyna Olubińska.
Wielki Post to czas, którego dobre przeżycie niesie dalekosiężne, konkretne konsekwencje nie tylko w życiu poszczególnych chrześcijan, ale również w życiu wspólnoty wierzących.
Pytanie, przed którym stoję jako widz tych dwóch historii, tak mocno oddziałujących na mnie samego, jest jedno: czy tam, gdzie znajdują się ich bohaterowie, faktycznie znajduje się miejsce dla Boga?
Franciszek potwierdza każdym dniem swego pontyfikatu i niemal każdym wystąpieniem, że poczuwa się do odpowiedzialności także za "owczarnię" nie zawsze grzecznie tkwiącą w kościelnych ławkach i na klęcznikach - pisze Piotr Nowina-Konopka, były ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej, w pierwszej części cyklu felietonów "W kręgu Franciszka".
I tak, zaorując wrogów, zaorujemy Boga w naszych braciach i siostrach. Bóg jednak sam dał się zaorać na Krzyżu. Stoi po stronie zaoranych.
Może nie chcecie słuchać papieża Franciszka. Może uważacie, że jest zbyt zaangażowany w politykę. Może myślicie, że Franciszek jest dla was zbyt postępowy. To posłuchajcie Jana Pawła II, który dziesiątki razy o tym pisał.
Zwykle chcę, żeby tramwaj, w którym jestem, jechał szybciej. Irytuje mnie, że nie mam na to żadnego wpływu. Dlatego, kiedy przeczytałam jej słowa, uznałam: "to do mnie!".
W Polsce kultura sięgnęła już bruku. Obcych nie zaprasza się do wspólnego stołu, mają przecież stoły w swoim kraju, niech przy nich siedzą. Wyślemy im jedzenie tylko niech się nam na oczy nie pokazują.
{{ article.description }}