Papież zamknął Drzwi, czas otworzyć okna
Rok Jubileuszowy 2025 jest już historią. W uroczystość Objawienia Pańskiego papież Leon XIV zamknął ostatnie Drzwi Święte w Bazylice Watykańskiej. Był to czas refleksji, poruszeń i radości, ale w życiu wszystko kiedyś ma swój koniec. A jednak każde zamknięcie niesie w sobie zapowiedź nowego otwarcia, bo - jak pisał ks. Jan Twardowski - "kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno".
Co prawda na kolejny jubileusz zwyczajny przyjdzie nam poczekać jeszcze 25 lat, a w międzyczasie Kościół będzie świętował nadzwyczajny Wielki Jubileusz Odkupienia w 2033 roku. Przed nami więc czas oczekiwania. Jednym będzie dane jeszcze raz zobaczyć otwierające się Drzwi Święte, a może i przejść przez ich próg. Inni zapamiętają już tylko te, które właśnie się zamknęły. I cała lekcja tego czasu sprowadza się do zrozumienia, że to wcale nie jest strata. Ten jubileuszowy rok łaski przeżywaliśmy pod hasłem "Pielgrzymi nadziei", aby nauczyć się nieść nadzieję w sobie, a nie zamykać jej tylko w kalendarzu.
Niejeden pomyśli: łatwo powiedzieć, gorzej zrobić. I trudno się z tym nie zgodzić. W ostatnich dniach wraca do mnie refleksja o przemijaniu świąt. Długo się do nich przygotowujemy, dzień po dniu budujemy nastrój, aż wreszcie nadchodzi wyczekiwany moment. Przez dwa, trzy dni jesteśmy razem, smakujemy wyborne potrawy, cieszymy się bliskością. A potem nagle zapada cisza. Było, minęło. Zostają brudne naczynia, puste opakowania po prezentach i trudne do nazwania poczucie pustki. Bywa tak także z Sylwestrem. Po wieczornej zabawie i nocy świętowania nadejścia nowego roku przychodzi dzień odpoczynku, a wraz z nim pytanie: i co dalej? Jak przenieść tę radość na kolejne dni, tygodnie, miesiące?
Podobnie jak z uczuciem po świętach i wejściu w nowy rok może być z odczuciami po Jubileuszu. Drzwi się zamknęły, w pamięci pielgrzymów odwiedzających Wieczne Miasto pozostały wspomnienia, a w mediach ucichnie temat jubileuszowych spotkań papieża z najróżniejszymi grupami. Już nawet same zamknięte drzwi - zwłaszcza że wkrótce zostaną zamurowane - nie budzą raczej pozytywnych skojarzeń.
A jednak, gdyby nigdy ich nie zamykano, nie potrafilibyśmy w pełni docenić ich otwarcia. Gdyby święta nie miały końca, przestałyby być świętami, a stałyby się powszedniością. To, co piękne, wyjątkowe i ważne, często doceniamy dopiero po czasie. Nie oznacza to jednak straty, lecz zaproszenie, by wyciągnąć wnioski i przełożyć doświadczenie na przyszłość.
"Pięknie stać się pielgrzymami nadziei. I pięknie być nimi nadal - razem!" - mówił papież Leon XIV podczas Eucharystii po zamknięciu Drzwi Świętych. Przypomniał, że życie człowieka jest pielgrzymką polegającą na poszukiwaniu prawdy. Wymaga jednak podjęcia ryzyka zmierzenia się ze światem ogarniętym niepokojem i wyzwaniami.
Ważne, aby po Jubileuszowym Roku Nadziei w naszej pamięci i sercach pozostało jedno, ostatnie słowo: "Nadzieja". Drzwi Święte zostały zamknięte, bo okres czerpania garściami dobiegł końca. Teraz jednak nadszedł moment, by zwrócić się z Rzymu ku światu i nieść tę nadzieję dalej, do naszej codzienności: rodzin, miejsc pracy, uczelni i szkół. To czas, aby razem z Bogiem otwierać te "okna", o których pisał ks. Twardowski - inspirować i rozpalać nadzieję w sercach tych, którzy ją stracili lub jeszcze nie odnaleźli.


Skomentuj artykuł