Franciszek: Módlmy się o łaskę przezwyciężenia szaleństwa wojny. Papież miał problemy z mówieniem

Franciszek: Módlmy się o łaskę przezwyciężenia szaleństwa wojny. Papież miał problemy z mówieniem
Fot. PAP/EPA/ALESSANDRO DI MEO
PAP / KAI / pk

Papież Franciszek zaapelował w środę o "przezwyciężenie szaleństwa wojny, która zawsze jest porażką". Podczas audiencji generalnej w Watykanie wezwał Polaków, by pielęgnowali w sobie dyspozycję do czynienia dobra.

Kolejną środę z rzędu papież Franciszek wyjaśnił, że jest nadal przeziębiony, i powierzył lekturę tekstu katechezy oraz pozdrowień swojemu współpracownikowi.

DEON.PL POLECA




Głos zabrał, mimo kaszlu i trudności z mówieniem, na koniec audiencji na placu Świętego Piotra.

- Proszę, trwajmy w modlitwie za tych, którzy cierpią z powodu straszliwych konsekwencji wojny. Dziś przyniesiono mi różaniec i Ewangelię młodego żołnierza poległego na froncie, z nimi się modlił - powiedział Franciszek.

- Tylu młodych ludzi idzie na śmierć. Módlmy się do Pana o to, by dał nam łaskę przezwyciężenia tego szaleństwa wojny, która zawsze jest porażką - dodał papież.

W pozdrowieniach skierowanych do Polaków Franciszek zauważył, że "w tych dramatycznych czasach, kiedy często spotykamy się z tym, co w człowieku najgorsze, potrzeba na nowo odkryć znaczenie pielęgnowania w sobie trwałej dyspozycji do czynienia dobra".

- Uczcie się tego od waszych świętych, szukając pomocy w łasce Bożej - dodał.

W odczytanej wcześniej przez jego współpracownika katechezie papież zaznaczył, że "bez względu na to, jak bardzo mogłoby się to okazać uciążliwe, człowiek jest stworzony dla dobra i może również się w nim ćwiczyć".

Publikujemy całe rozważanie Franciszka:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Wciąż jestem trochę przeziębiony, dlatego poprosiłem Księdza Prałata o przeczytanie katechezy. Bądźmy uważni, bo to może nam przynieść wiele dobrego! - powiedział Franciszek.

Następnie papieską katechezę odczytał ks. prałat Pierluigi Giroli z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej.

Po zakończeniu przeglądu wad, nadszedł czas, by skierować nasze spojrzenie na symetryczny obraz, będący przeciwieństwem doświadczenia zła. Serce człowieka może oddawać się złym namiętnościom, może dawać posłuch szkodliwym pokusom przyobleczonym w przekonujące szaty, ale może też się temu wszystkiemu przeciwstawiać. Bez względu na to, jak bardzo mogłoby to się okazać uciążliwe, istota ludzka jest stworzona dla dobra, które naprawdę ją spełnia, i może również ćwiczyć się w tej sztuce, sprawiając, że pewne dyspozycje stają się w niej trwałe. Refleksja nad tą naszą cudowną możliwością tworzy klasyczny rozdział filozofii moralnej: rozdział cnót.

Rzymscy filozofowie nazywali cnotę virtus, greccy aretè. Termin łaciński podkreśla przede wszystkim, że osoba cnotliwa jest silna, mężna, zdolna do dyscypliny i ascezy. Stąd ćwiczenie cnoty jest owocem długiego rozwoju, wymagającego wysiłku, a nawet cierpienia. Z drugiej strony greckie słowo aretè wskazuje na coś, co przewyższa, coś, co się pojawia, co wzbudza podziw. Osoba cnotliwa to zatem ta, która siebie nie oszpeca, zniekształcając siebie, lecz jest wierna swojemu powołaniu, w pełni realizuje samą siebie.

Bylibyśmy na manowcach, gdybyśmy myśleli, że święci są wyjątkami ludzkości: rodzajem wąskiego kręgu mistrzów, którzy żyją poza granicami naszego gatunku. W tej perspektywie, którą właśnie przedstawiliśmy w odniesieniu do cnót święci są natomiast tymi, którzy stają się w pełni sobą, którzy realizują powołanie właściwe każdemu człowiekowi. Jakże szczęśliwy byłby świat, gdyby sprawiedliwość, szacunek, wzajemna życzliwość, wielkoduszność i nadzieja były wspólną normalnością, a nie rzadkim wyjątkiem! Dlatego właśnie rozdział poświęcony działaniu cnotliwemu, w tych dramatycznych czasach, w których często spotykamy się z tym, co najgorsze w człowieku, powinien zostać ponownie odkryty i praktykowany przez wszystkich. W ułomnym świecie musimy pamiętać o formie, w jakiej zostaliśmy ukształtowani, o obrazie Boga, który jest w nas na zawsze odciśnięty.

Ale jak możemy zdefiniować pojęcie cnoty? Katechizm Kościoła Katolickiego daje nam precyzyjną i zwięzłą definicję: "Cnota jest habitualną i trwałą dyspozycją do czynienia dobra" (n. 1803). Nie jest to zatem dobro spontaniczne i nieco przypadkowe, które spada z nieba co jakiś czas. Historia mówi nam, że nawet przestępcy, w chwili przebłysku, dokonywali dobrych czynów; z pewnością czyny te są zapisane w "Bożej księdze", ale cnota jest czymś innym. Jest to dobro, które pochodzi z powolnego dojrzewania osoby, aż stanie się jej cechą wewnętrzną. Cnota jest sprawnością wolności. Jeśli jesteśmy wolni w każdym akcie i za każdym razem jesteśmy wezwani do dokonania wyboru między dobrem a złem, to cnota jest tym, co pozwala nam mieć nawyk dokonywania właściwego wyboru.

Jeśli cnota jest tak pięknym darem, to natychmiast pojawia się pytanie: jak można ją nabyć? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, jest złożona.

Dla chrześcijanina pierwszą pomocą jest łaska Boża. W nas, ochrzczonych działa bowiem Duch Święty, który działa w naszej duszy, aby ją doprowadzić do życia prawego. Iluż chrześcijan doszło do świętości przez łzy, zdając sobie sprawę, że nie byli w stanie przezwyciężyć pewnych słabości! Ale doświadczyli, że Bóg dopełnił tego dobrego dzieła, które było dla nich tylko zarysem. Łaska zawsze poprzedza nasze działanie moralne.

Ponadto, nigdy nie możemy zapominać o bardzo bogatej lekcji płynącej z mądrości starożytnych, która mówi nam, że cnota wzrasta i może być pielęgnowana. Aby tak się stało, pierwszym darem Ducha, o który należy prosić, jest właśnie mądrość. Człowiek nie jest wolnym terytorium, które mogą zdobyć  przyjemności, emocje, instynkty, namiętności, nie mają możliwości uczynienia czegokolwiek przeciwko tym niekiedy chaotycznym siłom, które są w nim. Bezcennym darem, który posiadamy, jest otwartość umysłu, jest mądrość, która potrafi uczyć się na błędach, aby dobrze pokierować życiem. Następnie potrzebujemy dobrej woli: zdolności do wybierania dobra, do kształtowania siebie poprzez ćwiczenia ascetyczne, unikając wykroczeń.

Drodzy bracia i siostry, rozpocznijmy zatem naszą podróż poprzez cnoty, w tym radosnym świecie, który jest wymagający,  ale rozstrzygający o naszym szczęściu.

Źródło: PAP / KAI / pk

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Andrzej Draguła

Niebanalne, esencjonalne i prowokujące do myślenia teksty o Kościele

Być z Kościołem, gdy przeżywa momenty swojej świetności, swój „złoty wiek”, nie jest trudno. Wyzwaniem stają się chwile, w których przechodzi on przez „noc”; okresy, gdy...

Skomentuj artykuł

Franciszek: Módlmy się o łaskę przezwyciężenia szaleństwa wojny. Papież miał problemy z mówieniem
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.