Sami sobie gotujemy piekło

Sami sobie gotujemy piekło

Abp Grzegorz Ryś podczas swojego wakacyjnego pobytu w Taizé spotkał uchodźcę z Sudanu. Mężczyzna podzielił się z arcybiskupem swoim doświadczeniem. To bardzo ważne słowa. 

„Uwierzmy na nowo, że Bóg jest naszym Ojcem. Zależy Mu na wyprowadzeniu nas z naszego zagubienia. Zależy Mu na tym bardziej, niż nam samym. Miejmy odwagę powierzyć Mu swoje życie. Miejmy odwagę oddać się w Jego ramiona. Boże, Tato, przytul mnie, zagubione Twe dziecko! Modlicie się tak?” – mówiłem jakiś czas temu.

W poprzednią niedzielę pod wpływem kilku pierwszych zdań liturgii Słowa, można by stwierdzić, że się pomyliłem. Prorok Amos w pierwszym czytaniu  mówił przecież: „Przysiągł Pan na dumę Jakuba: »Nie zapomnę nigdy wszystkich ich uczynków«”.

Czy to normalne, że Bóg Ojciec chce pamiętać wszystkie nasze paskudne myśli, słowa i uczynki? Czy to normalne, że chce nas rozliczać z tego, cośmy zaniedbali? Czy to normalne, że chce nas skazać na nigdy niekończącą się karę? Skoro matka potrafi towarzyszyć dziecku aż na szubienicę, czyżby miłość Boga Ojca nie dorównywała ludzkiej? Czy taka właśnie jest słabość naszego Ojca?

Bóg, który ustami proroka Amosa mówi, że nigdy nie zapomni nam naszych uczynków, to tylko pozornie Bóg mściwy i bezduszny. Przecież tak chętnie powtarzamy, nierzadko pocieszając samych siebie, że będziemy sądzeni z miłości. A miłość nie wyraża się w pięknych słowach i wzniosłych deklaracjach, ale w codziennej praktyce życia. Zwłaszcza w naszym stosunku do najbardziej zagubionych, zapomnianych, ubogich duchem i ubogich materialnie, odtrąconych przez społeczeństwo, wykluczonych, pogrążonych w słabości (także, a może przede wszystkim w słabości grzechu). Z takiej miłości będziemy sądzeni.

Czy zatem zemsta Boga dosięgnie tych, którzy kuleją w pełnieniu uczynków miłości? Nic bardziej mylnego. To nie Bóg nas rozliczy. To my sami siebie rozliczamy, ponieważ naszymi zaniedbaniami powodujemy, że przestajemy widzieć w Nim Ojca. Bo czy rzeczywiście można widzieć w Bogu Ojca, jeśli samemu nie jest się ojcem dla innych? Czy może człowiek doświadczać bliskości Boga, jeśli samemu od tej bliskości się wzbrania?

Abp Grzegorz Ryś podczas swojego wakacyjnego pobytu w Taizé spotkał uchodźcę z Sudanu. Mężczyzna podzielił się z arcybiskupem swoim doświadczeniem, że w Europie najtrudniej jest mu zrozumieć izolację. To dla niego najtrudniejsze doświadczenie. To prawda. Wybieramy izolację. Samych siebie okradamy z miłości. Jeśli nawet pomagamy, to robimy to z dystansu, na odległość. Bez zaangażowania, w strachu przed spotkaniem, przed dotknięciem ręki, spojrzeniem w oczy. „Pomagamy obcym – mówi abp Ryś – i chcemy, by takimi pozostali. By przypadkiem nie stali się naszymi siostrami i braćmi, synami i córkami”. Powtórzę zatem: czy mogę doświadczać bliskości Ojca, jeśli samemu od tej bliskości się wzbraniam? Żyjąc bez miłości, już tu na ziemi, sami sobie gotujemy piekło.

Nasz Bóg to Ojciec, który ma jedną słabość. Jego słabością jest nasza słabość. To słabość wyciągająca ku Niemu ręce nie jak do obojętnego na nasz los sędziego, ale do kogoś, kto jest dokładnym jego przeciwieństwem. Jest to „słabość" Ojca, który nie spełnia wszystkich życzeń swoich dzieci, ale daje im to, co najlepiej im służy. Bliskości Ojca doświadczają ludzie zagubieni, słabi, ułomni i grzeszni. Tacy jak my. Pod warunkiem, że sami potrafimy być blisko innych, zwłaszcza najsłabszych i najbardziej zagubionych. Wtedy słabość bliźnich staje się naszą słabością, z której rodzi się miłość wyzwalająca nas z naszej izolacji i wyciągająca nas z naszego egoistycznego piekła.

Proboszcz parafii na South Kensington w Londynie

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Grzegorz Kramer SJ, Łukasz Wojtusik, Piotr Żyłka
25,94 zł
39,90 zł

Czy Kościół może być normalny? Bez tematów tabu, pouczania i krzywdzenia innych?

Grzegorz Kramer SJ i Piotr Żyłka w szczerej rozmowie z Łukaszem Wojtusikiem. 

Kontrowersyjni. Prowokujący do myślenia. Nie wahają się mówić o sprawach...

Skomentuj artykuł

Sami sobie gotujemy piekło
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.