Co może nam dać Adwent? - rozważanie

Co może nam dać Adwent? - rozważanie
(fot. Jorbasa/flickr.com)
9 lat temu
Logo źródła: nasza droga Ks. Zbigniew Kapłański / "Nasza Droga"

Stawiamy pytanie o sens Adwentu… To samo pytanie postawmy inaczej: Co może nam dać Adwent?

Imiona adwentowych aniołów

Patrzę na Adama, studenta, którego znam od czasów gimnazjum: młody "byczek", sylwetka wyrzeźbiona, wiem, że systematycznie co drugi dzień jest ponad godzinę na siłowni. Widzę zadziwiającą karierę mojego kolegi z liceum: jest teraz znanym specjalistą sinologiem: jak studiował ekonomię, to postanowił nauczyć się języka chińskiego. Poświęcił na tę naukę tylko czas spędzany w autobusie z domu na uczelnię i z powrotem. A jako magister ekonomii już biegle korzystał z tego języka.

Znajoma miała dziwne uczulenie, które powodowało nieładną wysypkę na skórze twarzy. Próbowała się leczyć, od kiedy pamiętam. Wreszcie któryś z profesorów powiedział, że żadne chemiczne środki jego zdaniem nie pomogą, zapisał jej jakąś ziołową maść, dodając, że jest pewny efektów, ale musi ją stosować przez dwa lata. Po roku pojawiły się pierwsze znaki działania, teraz ma cerę, której zazdroszczą jej córki.

Chciałbym, abyśmy zrozumieli dzisiaj, jak wielką łaskę daje nam w Adwencie Pan Bóg: On wie, że zbawienne będzie dla nas przyjście Pana Jezusa, o ile mądrze będziemy na Niego czekać. Mądrze to znaczy, że zaprosimy do naszego życia dwóch Aniołów, których imiona Kościół zna od dawna: Anioła Cierpliwości i Anioła Nadziei.

Po wydarzeniach, które w ubiegłym roku wstrząsnęły środowisko gimnazjum, w którym uczyłem pozostał mi w telefonie jeden sms, którego nadal nie kasuję: TO MUSIAŁA BYĆ ŚMIERTELNA NIECIERPLIWOŚĆ…
Jednak po kolei… Jedna z moich uczennic podczas ferii zimowych napisała do mnie, że jej koleżanka, jedna z absolwentek tego gimnazjum, popełniła samobójstwo. Nie było żadnej wątpliwości, że było zaplanowane, nie potrącił jej samochód, nie połknęła niechcący za dużej dawki leków, nie wypadła z balkonu podczas przedświątecznego mycia okien. Świadomie weszła na strych, świadomie piłką przecięła kłódkę, która zamykała wyjście na dach, świadomie podeszła do brzegu i świadomie skoczyła.

Gimnazjum ukończyła przed kilkoma miesiącami, wszyscy uczniowie klas drugich i trzecich doskonale ją pamiętali. Pamiętali ją jako wesołą i uczynną dziewczynę, przewodniczącą samorządu szkolnego, zgrabną i pełną wdzięku. Po powrocie z ferii zimowych szkoła żyła tym wydarzeniem: na przerwach była dziwna cisza, a na każdej lekcji uczniowie pytali, dlaczego do tego doszło, musieliśmy o tym dyskutować, musieliśmy stawiać pytanie, czy dałoby się tego uniknąć. Na pewno też wiele osób zastanawiało się, czy im samym nie grozi taki pomysł, czy da się obronić przed taką pokusą, gdy przyjdzie czas zmagania się z trudnymi problemami. Odpowiedź nie nasuwała się sama, dopiero po paru dniach dowiedzieliśmy się, o co chodziło: nie umiała sobie poradzić z problemami, które osaczyły ją niespodziewanie, nadchodząc od strony rodziców. Od czterech miesięcy zaczęli głośno mówić o rozwodzie, tego nie dało się przewidzieć, bo nic nie zapowiadało tragedii. Do tego ukochana babcia usłyszała od lekarza, że trzeba zrobić szczegółowe badania, bo - być może - zaczęła się rozwijać niebezpieczna choroba. Jaki to wszystko ma związek z jej skokiem? Wyjaśniła to zaproszona przez szkołę specjalistka - pani psycholog: chorobą dzisiejszej młodzieży jest niecierpliwość - jak widać - śmiertelna niecierpliwość.

Czy coś z tym problemem możemy zrobić? Czy to przypadkiem nie jest choroba współczesności? Jak nie trwać w bezradności?

Nadzieja - Dar od Pana Boga

Nadzieja podtrzymuje nas w ziemskiej drodze, przypominając o Bożych obietnicach. Jesteśmy zaproszeni do Zbawienia i - podtrzymywani przez Boga - możemy dojść do Jego Królestwa. Mimo trudności powszedniego dnia, mimo naszych wad, mimo rozlicznych pokus przygotowywanych przez złego ducha. Nadzieja to umiejętność czekania, to pamięć o celu naszego życia, źródło męstwa i wytrwałości.

Jak wszystkie Dary Boże nadzieja musi być "zasilana" naszym działaniem: modlitwą i codziennym ćwiczeniem. Nadzieję trzeba budować, umacniać, trenować.

Nadzieja pomaga w ciężkiej chorobie prosić o zdrowie duszy i ciała, a gdy zdrowie ciała nie nadchodzi, pomaga dostrzec nowy sens choroby - łączność z Chrystusem cierpiącym.

Nadzieja pozwala każdą najzwyklejszą czynność uświęcić przez polecenie jej Panu Bogu. Mogę gotować jak dla Jezusa, mogę sprzątać dla Niego, mogę komuś pomagać - tak, jakbym pomagał Jezusowi.

Zagrożenia nadziei

Szatan chce nam odebrać nadzieję, chce uczyć nas niecierpliwości. Jego pokusy to chęć natychmiastowego sukcesu; to zniechęcenie, gdy coś się od razu nie udaje; to również rozgoryczenie, narzekanie, sarkazm, kpina.

Skutki widać na naszych ulicach. Zaraz po Uroczystości Wszystkich Świętych zaczynają się pojawiać na wystawach choinki, mikołaje i ośnieżone sztucznym śniegiem gałązki. Po co to wszystko? Na pewno między innymi po to, by więcej sprzedać, bo ludzie więcej kupią pod wpływem nastroju. A potem skarżą się, że święta są jak bombka choinkowa niechcący potrącona przez przechodnia. Stare powiedzenie mówi: "Święta, święta i po świętach", a mądrzy ludzie podpowiadają, że dobrze przygotowane święta zawsze coś mogą odmienić.

Wiele rodzin opowiada, jak można uratować święta Bożego Narodzenia i jak przez to ratować nasze życie. Nie trzeba wymyślać nic nowego, wystarczy przypomnieć sobie, że jest w Kościele Adwent. Nie ulegajmy nastrojom, które uczą niecierpliwości. Choinkę naprawdę można ubrać dopiero w Wigilię rano. Prezenty można przechowywać w tajemnicy do samego wieczora, kolędy można śpiewać dopiero od Pasterki. Adwent uczy cierpliwości i uczy, że cierpliwość przynosi Boży Owoc. Roraty uczą czuwania, wcześniejsze wstawanie w najkrótsze dni jest doskonałym znakiem, że trzeba podjąć trud, aby osiągnąć efekt.

Drabinka, po której "schodzi" Pan Jezus, często stawiana w kościołach w czasie Adwentu, uczy mądrej, świętej cierpliwości, która może uratować życie. To na pewno może być trwałym owocem tego świętego czasu - umiejętność czekania, a przecież drobne kroki pewniej prowadzą do celu. Wielkie kroki są mało wykonalne i prędko męczą, małe są możliwe dla każdego i nie powodują zadyszki.

Aniołowie Nadzieja i Cierpliwość zwykle chodzą "pod rękę". Zaprzyjaźnijmy się z nimi.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Co może nam dać Adwent? - rozważanie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.