Jak usłyszeć słowo Boga zawarte w Biblii?

Jak usłyszeć słowo Boga zawarte w Biblii?
fot. youtube.com

Kiedy chcę się dowiedzieć, co Pan Bóg mówi do mnie konkretnie w przytoczonym Słowie, to to jest kolejny krok w słuchaniu Go. Ważne jest podjęcie próby zrozumienia, jak to się ma do mojej sytuacji w tym konkretnym momencie.

Czy jestem gotowy, żeby Go słuchać? Słuchanie wymaga wysiłku. Po pierwsze wyjścia poza swoje oczekiwania i przekonania. Nie wystarczy słuchać, trzeba usłyszeć, przejąć się, nieraz podjąć w związku z tym jakieś kroki, może coś zmienić. Bóg mówi do mnie o tym, co z Jego perspektywy jest dla mnie ważne. To nie musi być tożsame z tym, co ja za ważne uważam. Nieraz mnie próbuje prowadzić gdzieś, gdzie ja wcale nie mam ochoty się udać. Zachęcam do pracy nad gotowością, by Go słuchać i posłuchać, uczenia się takiej postawy.

W tym kontekście warto sobie zadać pytanie o to, co w naszym życiu dzieje się z Bożym słowem, które słyszymy na liturgii. Po to Kościół ułożył lekcjonarz, po to słowo jest nam czytane i objaśniane później na homilii, żebyśmy je usłyszeli. Podejrzewam, że wielokrotnie mieliście takie doświadczenie: wyszliście z mszy świętej i nie mieliście pojęcia, o czym były czytania. Jednym uchem wpadło, drugim wypadło.

Oczywiście to w pierwszej kolejności jest wynikiem słabości naszego ciała. Wystarczy, że się ciut za ciepło ubierzemy, zjemy za dużo na śniadanie i robimy się senni, koncentracja nam spada (o ciele w kontekście modlitwy jeszcze sobie kilka słów powiemy nieco dalej). Chcemy, żeby Bóg do nas mówił, ale jak już przyjdzie co do czego, treści nam uciekają. Jeśli w trakcie niedzielnej mszy nie uda nam się na nich skupić, to rodzi się pytanie, czy my do nich wracamy w tygodniu, na przykład podczas codziennej modlitwy. Mamy bardzo łatwy dostęp do słowa Bożego, czytań z dnia.

Internet, telefony komórkowe, aplikacje, warto z tego korzystać, żeby dowiedzieć się, co Pan Bóg ma nam do powiedzenia. My księża stajemy na ambonie i podejmujemy próbę stworzenia jakiejś wykładni, interpretujemy Słowo, próbujemy je wytłumaczyć wiernym, do których mówimy. Problem w tym, że my mówimy o tym, co Pan Bóg mówi do wszystkich, a nie do konkretnych osób. Dlatego niezbędne jest osobiste sięganie do Pisma Świętego. Kiedy chcę się dowiedzieć, co Pan Bóg mówi do mnie konkretnie w przytoczonym Słowie, to to jest kolejny krok w słuchaniu Go. Ważne jest podjęcie próby zrozumienia, jak to się ma do mojej sytuacji w tym konkretnym momencie.

Mam tyle i tyle lat, taką, a nie inną sytuację życiową, zarobki, jestem w określonej formie, mam konkretne plany. Co Bóg na to? Słowo Boże raz spisane, jest zawsze aktualne, bo czytającemu towarzyszy moc Ducha Świętego. Dzięki Duchowi słowo jest żywe. Dlatego dobrze je jako takie czytać i odnosić do siebie i swojej sytuacji. A jak już zrobimy w swoim życiu miejsce na słuchanie Słowa, to ono najprawdopodobniej za chwilę nas do czegoś wezwie.

To bywa trudne, bo ono często nie mówi nam tego, co chcemy usłyszeć. Wręcz przeciwnie. Bóg chce nas pociągnąć ku sobie, zaprosić do większej miłości, a to zawsze duże wyzwanie. Jak przykładowo mówi nam, że w kolejnym bliźnim, jakiego spotkamy, będzie Chrystus i my spotykamy bezdomnego, który niezbyt pięknie pachnie i nie mamy ochoty się do niego zbliżyć, to pojawia się problem.

Dlatego dobrze je jako takie czytać i odnosić do siebie i swojej sytuacji. A jak już zrobimy w swoim życiu miejsce na słuchanie Słowa, to ono najprawdopodobniej za chwilę nas do czegoś wezwie.

Stąd my często, nawet nieświadomie, nie chcemy się wsłuchiwać w Boży głos, żeby podobnych sytuacji uniknąć. Żebyśmy nie byli zobligowani do tego, by robić rzeczy niewygodne, trudne. Słuchanie Pana Boga bywa ryzykowne. To oczywiście nie oznacza, że czytanie zawsze przyniesie taki skutek. Nie raz Słowo przyniesie nam pocieszenie, podniesie nas. Jak fragment z Ewangelii o Chrystusie, który „nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomyku”. Ja zawsze to sobie przypominam po dłuższych seriach wykładów, gdy czuję się jak taki gasnący knotek.

Czytając Słowo, doświadczymy też tego, że fragmenty bardzo dobrze nam znane mogą w nowej sytuacji powiedzieć coś zupełnie nowego, odkrywczego, cennego. Czytanie słowa Bożego pozwala odkrywać, że Pan Bóg wszystko, co potrzebujemy wiedzieć, co potrzebujemy usłyszeć, już powiedział. Wystarczy Go słuchać. Wtedy Duch Boży zaczyna w nas działać, otwierając na nowe znaczenia i nowe wyzwania.

Fragment powyżej pochodzi z nowej książki ks. Grzegorza Strzelczyka "(Nie)dostępność Boga"


Problemy z modlitwą mamy wszyscy. Raz mniejsze, raz większe, czasem błahe, ale jednak. Jak znaleźć ich rozwiązanie? Od czego zacząć? W jaki sposób podejść do modlitwy? Rodzi się w nas wiele pytań na które trudno znaleźć odpowiedź. Jeśli mierzysz się z podobnymi kwestiami, te rekolekcje są dla ciebie. Spokojnie i bez pośpiechu odpowiedzą na twoje wątpliwości związane z każdą formą modlitwy. Czytaj nas w każdy piątek. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Grzegorz Strzelczyk

Czy Bóg zawsze jest dostępny i na nas czeka? Czy grzech przeszkadza w modlitwie? Co w sytuacji, gdy nie potrafię być szczery ze sobą i Bogiem? Czy można tęsknić za kimś, kogo nigdy się nie...

Skomentuj artykuł

Jak usłyszeć słowo Boga zawarte w Biblii?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.