Mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać. Chcą zabić nasze dziecko [Siedem Boleści]

Mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać. Chcą zabić nasze dziecko [Siedem Boleści]

- Wszystko wydawało się jakoś oswojone i poukładane, i nagle trach, mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać, bo ktoś chce zabić nasze dziecko. O tych momentach często nie myślimy, a są mocno wpisane w życie Maryi i w nasze życie. Jak dzień, w którym twoje dziecko staje się ofiarą przemocy w szkole. Wiesz, że gdzieś obok czyha duże niebezpieczeństwo. Wiesz, że chcesz ochronić swoje dziecko. I czujesz tę obezwładniającą bezradność.

W naszym piątkowym cyklu inspirowanym nabożeństwem do Siedmiu Boleści Maryi swoimi doświadczeniami z głębi macierzyństwa dzielą się nasze publicystki: Agata Rusek i Magdalena Urbańska. W serii rozmów zabierają nas w podróż z cierpiącą Maryją, dobrze rozumiejącą nasze zranienia, niepokoje i problemy, i dzielą się swoimi wyzwaniami i perspektywą życia.

Siedem Boleści Maryi; nabożeństwo, które wspólnie z Maryją pozwala przeżywać momenty trudności i cierpienia. To zaproszenie, by pogłębić swoją relację z Matką Bożą i doświadczyć jej wsparcia w trudnych momentach naszego życia. Rozważanie siedmiu tajemnic cierpienia może stać się źródłem siły i pocieszenia w codziennym życiu. W drugim odcinku zaglądamy w drugą boleść Maryi: ucieczkę do Egiptu przed gniewem króla Heroda. 

W tym odcinku:
Ból, strach, niepewność - każda matka to zna
Mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać
Docierały do nas niepokojące sygnały. Wiedzieliśmy, że nasze dziecko ma się źle
Bóg postawił nam na drodze mądrych i dobrych ludzi 
Skoro Pan Bóg mówi, że tam mamy iść, na pewno nam będzie błogosławił
Zaproszenie na live 3 marca o 10.00 
Obejrzyj pierwszy live na Instagramie

DEON.PL POLECA

 

 

Ból, strach, niepewność - każda matka to zna

Magda Urbańska: Za każdym razem, gdy słyszę „ucieczka do Egiptu” przed oczami staje mi kaplica w Ignacjańskim Centrum Formacji Duchowej w Gdyni. To były moje któreś z kolei rekolekcje ignacjańskie i dostałam do modlitwy właśnie ten fragment z Pisma, gdy Święta Rodzina w pośpiechu pakuje się i ucieka. Patrzę na Nich i widzę ból. Może strach. Niepewność. Myślę o tym, że Maryja musiała szybko uciekać, do miejsca w którym nikogo nie znała. Miała jednak obok siebie Józefa, który pokazał już swoją postawą, że to mężczyzna, na którym można polegać w sytuacjach ekstremalnych. I miała obok siebie Jezusa. Jednak to przecież nie zabrało poczucia bezradności, niepewności, lęku. Agato, jak ty widzisz tę scenę, to jakie uczucia widzisz w Maryi, co ci przychodzi na myśl?

Agata Rusek: Pierwsza myśl? Poranek 24 lutego 2022 r., kiedy przeczytałam wiadomości o pełnoskalowej wojnie na Ukrainie. To wspomnienie wiadomości, a często ich braku, od naszych przyjaciół Ukraińców, od naszych zaprzyjaźnionych misjonarzy i misjonarek pracujących tam. Pamiętam ten dojmujący, fizyczny lęk, bardzo skutecznie podsycany przez obrazy, nagrania i treści docierające do nas przez social media. Rozpaczliwy płacz Ukrainki, którą dwa lata wcześniej gościliśmy podczas spotkania w Taize w naszym domu, a której rodzice są wojskowymi i zostali natychmiastowo oddelegowani do działań na front. Ten pierwszy poranek był pełen strachu, niepewności, złości i gniewu. Choć to przecież nie w Polsce ogłoszono stan wojenny, pamiętam, jak nie potrafiłam opędzić się od rozpisywania w głowie scenariuszy ewakuacji: jak i gdzie wywozimy dzieci, ile mamy gotówki w domu, które dokumenty trzeba mieć spakowane. Tak. Myślę, że Maryja zbudzona w pośpiechu przez Józefa mogła czuć podobny przypływ adrenaliny i … frustracji. Widzę ją dokładnie w tej sytuacji.

Mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać

Magda Urbańska: Mam takie poczucie, że często zapominamy o tych trudnych momentach w życiu Maryi. Dla mnie ucieczka do Egiptu jest właśnie takim, granicznie trudnym doświadczeniem. To nie jest zapowiedź, czyjeś słowa – nawet jeśli trudne. To się dzieje naprawdę. Herod chce zabić Jezusa, muszą szybko uciekać w nieznane. 

Agata Rusek: A tu przecież ledwo “wczoraj” mieliśmy miłych gości, trzej królowie przynieśli prezenty, wszystko wydawało się jakoś oswojone i poukładane, było nam przecież tak swojsko i bezpiecznie… Może betlejemskie standardy to nie był czterogwiazdkowy hotel, no, ale jednak ten żłóbek dawał nam jakieś poczucie bezpieczeństwa. I nagle trach, mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać, bo ktoś chce zabić nasze dziecko.

DEON.PL POLECA


Magda Urbańska: Wiesz, od razu do głowy przychodzi mi właśnie takie trudne wspomnienie, chęć ucieczki przed realnym zagrożeniem, gdy mój syn stał się ofiarą przemocy w szkole. Wiesz, że gdzieś obok czyha duże niebezpieczeństwo. Wiesz, że chcesz ochronić swoje dziecko. I czujesz tę obezwładniającą bezradność. Myślę, że wiele z nas – matek – ma na swoim koncie takie doświadczenie. Że musiałyśmy od czegoś, albo od kogoś uciekać dla bezpieczeństwa i spokoju naszych dzieci. Agato, jak sobie radzić w takich sytuacjach, by uciec w dobrą stronę?

Docierały do nas niepokojące sygnały. Wiedzieliśmy, że nasze dziecko ma się źle

Agata Rusek: Przede wszystkim w tej scenie uderzają mnie dwie sprawy: pierwsza, że niebezpieczeństwo było bardzo realne, a nie wyimaginowane, a druga, że kierunek ucieczki odkryto dzięki sercu zasłuchanemu w Boży głos i małżeńskiej jedności. Józef zaufał temu, co usłyszał we śnie, a Maryja zaufała Józefowi. Mnie to trochę kojarzy się z jedną z sytuacji, którą przeżywaliśmy, gdy jedno z naszych dzieci trafiło w przedszkolu na … ujmijmy to tak: bardzo sfrustrowaną nauczycielkę. Było kilka tygodni, w których niepokojące sygnały do nas docierały, ale nie podejmowaliśmy żadnych kroków, oprócz prób rozmowy z konkretnym człowiekiem. Widzieliśmy jednak oboje, że nasze dziecko jest rzeczywiście zagrożone. Ale po ludzku sytuacja miała wiele możliwych rozwiązań. Miotaliśmy się w wątpliwościach, ale koniec końców zaufaliśmy intuicji i rozeznaniu na modlitwie. Zdecydowaliśmy o wypisaniu dziecka z tego przedszkola, z pełną świadomością, że konsekwencje tej decyzji wpłyną bardzo realnie na naszą codzienność. Oboje jednak zaufaliśmy tym wewnętrznym podszeptom, które rozeznawaliśmy w tej sprawie na modlitwie, a to, że byliśmy w tej sprawie zgodni, dawało nam bardzo konkretne pokrzepienie i światłość na drodze. A czy Ty możesz trochę więcej opowiedzieć o Waszym doświadczeniu związanym z zagrożeniem bezpieczeństwa dziecka? Jak odkrywaliście, co warto zrobić w tej sytuacji? 

Bóg postawił nam na drodze mądrych i dobrych ludzi 

Magda Urbańska: Do Józefa przyszedł anioł, nam na drodze Bóg postawił dobrych i mądrych ludzi. Mieliśmy ogromne wsparcie od osób, które są związane z oświatą i które powiedziały nam co zrobić - w zasadzie krok po kroku - by załatwić sprawę raz, a dobrze i by mój syn na tym jak najmniej ucierpiał. Gdy siedziałam na modlitwie, przyszedł też spokój - taki głęboki, nie do podrobienia, nie do pomylenia z niczym innym. Po tej konkretnej modlitwie wiedziałam już, co mam robić. Jak się okazało po pewnym czasie - te decyzje były bardzo mądre i dobre. 

Wiesz co? Myślę o czymś jeszcze… Maryja uciekała z Józefem i Jezusem. I słyszała za plecami płacz i krzyk matek, których dzieci zabijano. Wiedziała, że nie może nic zrobić. Słyszała ból i była wobec niego bezradna. Nie była w stanie pomóc tym cierpiącym niewinnie kobietom. Wiedziała też, że przecież to o Jej Dziecko chodzi, to Ono miało zginąć. Nie wyobrażam sobie nawet takiego ciężaru wewnętrznego cierpienia. Z drugiej strony jest w tym dla mnie taka bardzo mocna wskazówka. Czasem nie możemy nic zrobić. Mimo, że widzimy obok siebie inne cierpiące matki, musimy najpierw zatroszczyć się o własne dziecko, czasem uciekając jak najdalej. We mnie jest takie pragnienie, by wspierać tych, którzy tego potrzebują, a ta boleść pokazuje mi, że nie zawsze jest to możliwe, że najpierw muszę zatroszczyć się o dzieci, męża, o siebie…

Skoro Pan Bóg mówi, że tam mamy iść, na pewno nam będzie błogosławił

Agata Rusek: Magdo, niesamowicie trafia do mnie ta Twoja uwaga. Choć - tak jak mówisz - Maryja z pewnością dźwigała ciężar tego krzyku. W tym kontekście chodzi mi po głowie jeszcze jedna myśl: Maryja z Józefem uciekają do Egiptu. Do krainy, która musi im się kojarzyć z niewolą. I myślę o tym, że w rodzicielskich zmaganiach często stajemy przed takimi sytuacjami, które wydają nam się wyborem między młotem a kowadłem. Ciekawe jest to, że Pismo Święte milczy o szczegółach tej ucieczki. Czy Józef powiedział od razu Maryi, gdzie uciekają, czy się pokłócili o wybraną drogę, czy dyskutowali między sobą w duchu posłuszeństwa Słowu Boga, ale w akceptacji wolności człowieka, który przecież stojąc przed Bogiem w prawdzie, czasami z Nim się kłóci lub walczy?

Egipt to nie był dla nich bilet na “last minute”. To była w pewnym sensie ziemia źle znana. I takich Egiptów w naszym życiu dziś też może nie brakować. Jako rodzice możemy stać w obliczu takich obszarów, które wzbudzają naszą nieufność, a jednak z jakichś powodów trzeba tam iść. Może śmieszne skojarzenie, ale przypomina mi się nieszczęsny czas covidu. Lekcje online były złem, ale były w tamtych warunkach złem koniecznym, z którym się nie dyskutowało. W małżeństwie, jako rodzice, mogliśmy rozmawiać jednak o tym, jak minimalizować szkody, na czym się skupiać, by dobro dzieci maksymalizować. To oczywiście tylko wyobrażenie, ale kto wie, czy uciekając, Maryja z Józefem właśnie o tym nie rozmawiali. “Maryś, ty nauczysz Jezusa tego z naszej kultury, ja zadbam o to, no słuchaj, skoro Pan Bóg mówi, że tam mamy iść, to na pewno nam będzie błogosławił, żebyśmy to, co potrzebne i wartościowe dla naszego dziecka, mogli mu w tej sytuacji dać”.

Magda Urbańska: Myślę, że takich “kompromisów” w rodzicielskim życiu jest sporo. Wybieranie większego dobra. W edukacji, w leczeniu, w zwykłym życiu. To często jest trudne, ale tak jak mówisz, Agato… Maryja miała Józefa i ogromne zaufanie do niego. Ona przecież wiedziała, że Józef, gdy dowiedział się o ciąży, chciał ją oddalić, ale zmienił decyzję po wiadomości, jaką otrzymał we śnie. Ona już wiedziała, że we śnie przychodzi Bóg. Oboje znali ten sposób Jego komunikacji. Zaufali, ruszyli w nieznane. Jak najlepsi nauczyciele wiary i zasłuchania.

Zaproszenie na live 3 marca o 10.00 

Drogi Czytelniku, jeśli po przeczytaniu tego tekstu chciałbyś spotkać się z nami i spojrzeć w ten temat trochę głębiej, zapraszamy na kolejny live. Odbędzie się w najbliższy wtorek, 3 marca, od godz. 10:00, na naszych instagramowych profilach: @magda_urbanska_blog i @dobra.wnuczka. Podzielimy się szerzej doświadczeniem zarówno naszym, jak i tych, którzy w jakiś sposób nam zaufali i pokazali również swoją perspektywę. Tak jak na pierwszym spotkaniu nasz live chcemy zakończyć wspólną modlitwą, więc zapraszamy serdecznie już w najbliższy wtorek!

Obejrzyj pierwszy live:

 

 

Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Autorka książki "Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet". Prowadzi bloga oraz Instagram.

Żona, mama, córka, z zawodu animatorka społeczności lokalnych, z zamiłowania doktorka nauk społecznych, w wolnych chwilach pisze bloga "Dobra Wnuczka" i prowadzi konto na Instagramie. Razem z mężem od lat zaangażowana w Ruch Spotkań Małżeńskich i wrocławską Wspólnotę Jednego Ducha. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
kard. Grzegorz Ryś

Modlitwa to sposób bycia

Wielu z nas, na przekór rozmaitym trudnościom, stara się dobrze modlić. Chcemy, by nasza rozmowa z Bogiem była owocna i przynosiła zmiany w życiu. Szukamy nowych form, angażujemy się w różne...

Skomentuj artykuł

Mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać. Chcą zabić nasze dziecko [Siedem Boleści]
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.