Niezbędnik katolickiej jesieniary (i jesieniarza). 8 jesiennych sposobów, by być bliżej Boga, bliskich i siebie
Jesień nie musi oznaczać wyłącznie dyni, świec, koca i kubka gorącej herbaty. Można przeżyć ją także bliżej Boga, rodziny, przyjaciół i samego siebie. Oto pierwszy na świecie niezbędnik katolickich jesieniarzy. Dzięki niemu październikowe i listopadowe wieczory nabiorą nowego, duchowego smaku.
Ludzi można podzielić na tych, którzy za jesienią nie przepadają, oraz tych, dla których jest ona synonimem gorącej herbaty, dobrej książki i ciepłego koca. Trudno rozstrzygnąć, która grupa jest liczniejsza, ale jedno nie ulega wątpliwości: internetowe trendy sprawiają, że grono jesieniar i jesieniarzy rośnie z roku na rok. Rynek jednak dopiero niedawno dostrzegł potencjał neologizmu, który zdobył tytuł Młodzieżowego Słowa Roku 2019. Obecnie już pod koniec sierpnia sklepy z wyposażeniem wnętrz wypełniają się dyniami, świecami zapachowymi, wrzosami i dekoracyjnymi grzybami, a algorytmy mediów społecznościowych podsuwają swoim użytkownikom kolejne odsłony jesieniarskiej estetyki.
Kościół nie musi podążać za trendami – jego przesłanie jest uniwersalne i wykracza poza przemijające mody. Warto jednak przyglądać się tym zjawiskom, które niosą potencjał ewangelizacyjny albo inspirują do zrobienia czegoś dobrego dla siebie i innych. A jesieniarstwo daje ku temu zaskakująco wiele okazji. Oto osiem pomysłów na jesień w chrześcijańskim wydaniu i pierwszy na świecie niezbędnik katolickich jesieniarzy.
Propozycja pierwsza. Odkrycie ukrytego znaczenia światła. Dla Duńczyków – twórców hygge, czyli sztuki szczęśliwego życia opartej na czerpaniu radości z prostych, codziennych rzeczy – światło ma szczególne znaczenie. W kraju, w którym zmrok zapada nieco wcześniej niż u nas, blask świec i starannie zaprojektowanych lamp rozświetla długie jesienne i zimowe wieczory, tworząc atmosferę ciepła, spokoju i bliskości.
Ale światło zajmuje również wyjątkowe miejsce w chrześcijaństwie – jest symbolem Chrystusa, który rozprasza ciemność i przynosi nadzieję. Może więc warto od czasu do czasu zapalić świecę, zatrzymać się na chwilę i ogrzać w jej blasku, pamiętając o Bogu – naszym Panu, który pokonał śmierć. Tak jak płomień niewielkiej świecy dociera do najdalszych zakamarków pokoju, tak Chrystus może rozświetlić nawet najciemniejsze przestrzenie naszego życia.
Światło zajmuje wyjątkowe miejsce w chrześcijaństwie – jest symbolem Chrystusa, który rozprasza ciemność i przynosi nadzieję. Fot. CHIRAG K / Unsplash
Propozycja druga. Celebrowanie czasu z rodziną. Długie jesienne wieczory – choć są dopiero wstępem do tego, co czeka nas zimą – mogą stać się dobrą okazją, by pobyć razem. Wspólne przygotowywanie przetworów lub kolacji, którą później zjemy przy jednym stole, a może godzina spędzona przy planszówkach – pomysłów jest wiele. Takim chwilom sprzyja jesienna aura, kiedy coraz mniej ciągnie nas na zewnątrz, a dom staje się naturalnym miejscem spotkania. Być może warto więc wpisać do rodzinnego kalendarza nowy zwyczaj – choćby jedną godzinę w tygodniu, podczas której wszyscy spotkają się w kuchni lub salonie, zrobią razem coś twórczego albo po prostu pobędą ze sobą. Bo bliskość najczęściej rodzi się właśnie z prostych chwil, na które świadomie robimy miejsce.
Propozycja trzecia. Odwiedziny u znajomych. Żyjemy w czasach, w których odwiedziny u rodziny i przyjaciół nie są już tak naturalne i częste jak dawniej. Może więc podczas długich jesiennych wieczorów warto odwiedzić bliskich lub znajomych i pokazać im, że mimo napiętego grafiku wciąż o nich pamiętamy. Jesień, choć nie kojarzy się szczególnie z wizytami (jak choćby lato czy okresy świąteczne), może stać się doskonałą okazją, by podarować swoją obecność komuś, z kim od dawna nie mieliśmy kontaktu. Czasem właśnie taki prosty gest najlepiej mówi: „Jesteś dla mnie ważny”.
Propozycja czwarta. Jesienna randka. Jesień jest chyba najbardziej romantyczną porą roku – i świetną okazją, by zaprosić bliską osobę na jesienną randkę. Spacer, jeśli tylko pogoda na to pozwala, kolacja na mieście albo spokojny wieczór we dwoje, gdy dzieci zostaną pod opieką dziadków lub znajomych, mogą pomóc na nowo dostrzec siebie nawzajem. Warto świadomie wygospodarować taki czas: odłożyć telefony, zwolnić i naprawdę ze sobą pobyć. Bo relacja, podobnie jak jesienny wieczór, nabiera ciepła wtedy, gdy się o nią zatroszczymy.
Propozycja piata. Październikowy różaniec. Różaniec to wyjątkowa forma modlitwy. Choć niekiedy kojarzy się z religijnością minionych pokoleń, dziś coraz częściej odkrywany jest na nowo jako praktyka medytacyjna, która pozwala zwolnić, wyciszyć się i skupić na tym, co najważniejsze. W tej modlitwie, razem z Maryją wskazującą na Jezusa, kontemplujemy kluczowe wydarzenia z życia Jej Syna. Październikowy różaniec – odmawiany w domowym zaciszu podczas długiego wieczoru lub na spacerze w promieniach popołudniowego słońca – naturalnie wpisuje się w pełną zadumy, nostalgiczną atmosferę jesieni.
Choć niekiedy kojarzą różaniec z religijnością minionych pokoleń, dziś coraz częściej odkrywany jest na nowo jako praktyka medytacyjna, która pozwala zwolnić, wyciszyć się i skupić na tym, co najważniejsze.. Fot. hmarusic / Unsplash
Propozycja szósta. Obejrzenie dobrego filmu (najlepiej z rodziną lub znajomymi). W czasach wszechobecnych ekranów zachęta do wspólnego obejrzenia filmu może wydawać się zaskakująca – zwłaszcza gdy tyle miejsca poświęcamy rozmowie, bliskości i pogłębianiu rodzinnych więzi. A jednak seans oglądania dobrego filmu, od początku do końca, pozostaje ponadczasowym sposobem na bycie razem. Przywołuje też wspomnienia z dzieciństwa, gdy przed kineskopowym telewizorem zasiadała cała rodzina, by obejrzeć ulubioną produkcję lub program. Dziś taki wieczór może stać się również ćwiczeniem uważności: skupienie się przez dwie lub trzy godziny na jednej opowieści, bez sięgania po smartfon i wykonywania kilku czynności jednocześnie, bywa prawdziwym wyzwaniem. Warto je podjąć, bo rodzinny seans tworzy przestrzeń nie tylko na odpoczynek, lecz także na rozmowę i przyjemnie spędzony wspólny czas. Niech to będzie celebrowanie wieczoru, do którego świadomie się przygotujemy. Poświęćmy też nieco czasu na wybór dobrego filmu (niech nie będzie to pierwsza lepsza produkcja z Netflixa). Nie szukajmy seriali, które ciągną się w nieskończoność. Wybierzmy jeden konkretny film, który obejrzymy od początku do końca.
Propozycja siódma. Herbata z Bogiem. Nasze jesieniarskie propozycje koncentrowały się do tej pory przede wszystkim na budowaniu relacji z bliskimi. W klasycznym poradniku na tę porę roku nie może jednak zabraknąć także chwili tylko dla siebie. Kolejnym pomysłem jest więc… filiżanka herbaty. Nie chodzi jednak o zwykłą przerwę w ciągu dnia, lecz o świadome celebrowanie czasu z Kimś najważniejszym. Bo przecież nigdy nie jesteśmy całkiem sami!
Jeśli możesz wygospodarować trzydzieści minut w samotności, zaparz ulubioną herbatę, nalej ją do ulubionego kubka i usiądź wygodnie w fotelu. Uświadom sobie obecność Boga i wzbudź intencję, by ten spokojny czas pomógł ci się do Niego zbliżyć. Wycisz myśli i skup się na Jego obecności – ciepłej i kojącej niczym kubek ogrzewający dłonie. Nie musisz nic mówić. Po prostu trwaj. A gdy pojawią się rozpraszające myśli – bo z pewnością się pojawią – powierzaj je Bogu. Takie pół godziny ciszy, bez świecących ekranów i natarczywych powiadomień, może stać się wyjątkową modlitwą, do której niemal na pewno zechcesz wracać.
Wycisz myśli i skup się na Jego obecności – ciepłej i kojącej niczym kubek ogrzewający dłonie. Fot. piyush608 / Unsplash
Propozycja ósma. Wieczór z Koheletem.Pismo Święte jest niewyczerpaną skarbnicą mądrości – można w nim znaleźć słowo na każdy etap i każdą chwilę życia. Jest w nim także fragment, który szczególnie współgra z pełnym zadumy, jesiennym klimatem: słynne słowa z Księgi Koheleta przypominające, że wszystko ma swój czas. Przeczytaj je bez pośpiechu, zatrzymaj się przy tych, które poruszają cię najmocniej, i pozwól, by poprowadził cię Duch Święty:
Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.
Cóż przyjdzie pracującemu
z trudu, jaki sobie zadaje?
Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi,
by się nią trudzili.
Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie,
dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata,
tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł,
jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca.
Poznałem, że dla niego nic lepszego,
niż cieszyć się i o to dbać,
by szczęścia zaznać w swym życiu.
Bo też, że człowiek je i pije,
i cieszy się szczęściem przy całym swym trudzie -
to wszystko dar Boży.
Dziękuję, że przeczytałeś/przeczytałaś ten artkuł do końca. Sięgnij po więcej moich tekstów, odwiedź mojego bloga lub kup książkę, którą napisałem.


Skomentuj artykuł