To jeden z powodów obumierania modlitwy

To jeden z powodów obumierania modlitwy
(fot. depositphotos.com)

Niewiele dobrych rzeczy dzieje się w naszym życiu siłą rozpędu. Do wielu czynności zmusza nas konieczność. Ale pewne sprawy nie dojdą do skutku nigdy, jeśli nie poprzedzi ich świadoma decyzja i zaangażowanie.

Być może jednym z powodów obumierania modlitwy jest przeświadczenie, że to pierwsi ją inicjujemy. A jeśli do tego dojdzie jeszcze obraz dalekiego, niedostępnego, niedającego się doświadczyć zmysłami Boga, to jak tu się do Niego modlić? Wstrząsnęło mną kiedyś zdanie zapisane w Katechizmie Kościoła Katolickiego, że „modlitwa jest darem łaski oraz zdecydowaną odpowiedzią z naszej strony. Zawsze zakłada ona pewien wysiłek” (KKK 2725).

Cóż to znaczy, że modlitwa jest darem łaski? Najpierw to, że  sama zdolność do  modlitwy, zwrócenie uwagi, skierowanie ku Bogu jest darem. A następnie, że pierwszym, który przychodzi i chce wejść w kontakt z nami, jest sam Bóg. On jest darem dla nas. W większości religii to człowiek próbuje zainteresować sobą jakiegoś boga, aby mu coś dał. W chrześcijaństwie nie musimy tego robić, ponieważ Bóg objawił się jako Ten, który od zawsze zainteresowany jest człowiekiem i daje siebie. Modlitwa służy tylko przyjęciu darów.

Żeby zrodziło się w nas pragnienie i odpowiedź, musimy najpierw rozpoznać ten dar. Wtedy dopiero możliwa jest decyzja. I z niej wypływa wysiłek modlitwy, czyli pewna dyscyplina, poświęcanie czasu i uwagi. Czyż nie na podobnej zasadzie dzieje się w życiu małżeńskim, zakonnym, kapłańskim czy w ogóle chrześcijańskim? Czyż każda droga życia nie jest odpowiedzią, którą poprzedza decyzja ugruntowana w rozpoznaniu darów, Bożego wezwania, ale później wymaga to stałego wysiłku i podjęcia określonych kroków?

Modlitwa służy tylko przyjęciu darów.

Na przykład w małżeństwie poznanie i pogłębianie relacji nie dokonuje się automatycznie, jedynie przez sam fakt zamieszkania, wykonywania obowiązków i różnych prac, przez spanie w tym samym łóżku. Niewiele dobrych rzeczy dzieje się w naszym życiu siłą rozpędu. Do wielu czynności zmusza nas konieczność. Ale pewne sprawy nie dojdą do skutku nigdy, jeśli nie poprzedzi ich świadoma decyzja i zaangażowanie. Zwróćmy uwagę, że dopiero kiedy pragnienie zrodziło się w uczniach, Jezus uczy ich metody, treści i intencji, z jaką należy się modlić.

Nie opowiada im jednak o tym, jaką postawę ciała powinni przyjąć, jak się wyciszyć i skupić, w jakim miejscu się modlić. Nie wprowadza ich też na szczyt mistycyzmu. Zaskakujące jest to, że Jezus uczy modlitwy, która składa się z samych próśb. Jednakże układ znanej nam modlitwy Ojcze nasz jest taki, że w centrum znajduje się Ojciec, a nie my. A jedynym darem, jaki Ojciec chce dać proszącym, jest sam Duch Święty. Na ogół wydaje się, że w modlitwie to my, ludzie, gramy pierwsze skrzypce.

Całe życie pozostaniemy dziećmi, względnie uczniami, którzy ciągle się uczą modlitwy.

Słyszymy pobożne wezwania, że powinniśmy się modlić, więc z niemałą trudnością dwoimy się i  troimy, by  stało się to  możliwe. Tymczasem św. Paweł w  Liście do  Rzymian, opisując nowe życie ochrzczonego, pisze: „Duch przychodzi z  pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26). Tekst ten przełożony z  języka greckiego na polski w takiej formie sugeruje, że zazwyczaj potrafimy się modlić, ale czasem nam ta sztuka nie wychodzi. Wtedy Duch Święty uzupełnia to, w czym nie dajemy rady. Niestety, jest to błędne tłumaczenie słów św. Pawła.

W tekście oryginalnym nie pojawia się bowiem tryb przypuszczający, lecz oznajmujący. Dosłownie należałoby oddać to  zdanie w  następujący sposób: „Nie wiemy jak ani o co się modlić”. Startujemy więc z poziomu modlitewnej nieumiejętności i nigdy nie będziemy mogli powiedzieć, że  modlimy się właściwie. Całe życie pozostaniemy dziećmi, względnie uczniami, którzy ciągle się uczą modlitwy.

W sumie to niezwykle pocieszająca wiadomość. Po prostu, nasza modlitwa z  zasady jest niedoskonała. Jednak jako chrześcijanie włączamy się w  modlitwę, która nieustannie płynie w naszym sercu. Wymawia ją bezsłownie Duch Święty w naszym imieniu. Nie znaczy to, że  nas wyręcza, ale, że „przychodzi nam z pomocą”. W pewnym sensie to nawet dobrze, że nasza modlitwa jest kulawa. Duch Święty woła w nas wtedy jeszcze intensywniej. Jak to dobrze wiedzieć, że nie wszystko od nas zależy!

Fragment pochodzi z książki "Modlitwa" Dariusza Piórkowskiego SJ.

Rekolekcjonista i duszpasterz. Autor książek z zakresu duchowości. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Dariusz Piórkowski SJ
17,94 zł
29,90 zł

Wystarczy chcieć!

Można odnieść wrażenie, że modlitwa jest trudną sztuką − ale to nieprawda. Czasami za szybko się poddajemy i zniechęcamy, zapominając, że tak naprawdę nie potrzebujemy wiele, żeby spotkać się z Bogiem. Jak więc...

Skomentuj artykuł

To jeden z powodów obumierania modlitwy
Komentarze (6)
AK
~ania kasia
27 września 2020, 16:22
Całunu "Turyńskiego" miało być. Za szybko wkleiłam wyraz ze słownika.
AK
~ania kasia
27 września 2020, 16:19
Ja mam wątpliwości, czy religia nie jest tylko filozofią, czy czy nie miał racji ten, kto powiedział, że religia jest dla ludzi słabych. I nie rozumiem, dlaczego niektórzy tak przywiązują wagę do Całunu Toruńskiego. Przecież to, że Jezus Chrystus żył, że był postacią historyczną, nie jest dowodem, że miał cechy boskie.
G5
~Gość 555 Gość
27 września 2020, 16:13
Są tacy ktorzy musza w cos wierzyc ,ktorzy musza miec jakichś bogow. To tak jak z pewnym typem dziewczyn .Tez musi kogos miec. .. .
GA
~Gość Anonim
27 września 2020, 05:21
Dla mnie modlitwa nie ma żadnego sensu. Jak się spełni to, co człowiek chciał, to jest tłumaczenie, że Bóg zadziałał (choć wg mnie to zwykły zbieg okoliczności). A jak nie przyniesie skutku, to jest tłumaczenie, że widocznie Bóg tak nie chciał i że to nie jest zamawianie w restauracji, itp. To po co się w takim razie modlić, skoro Bóg i tak zrobi po swojemu, a Kościół to wytlumaczy w ten sposób, że widocznie to nie było dla człowieka dobre. Jakkolwiek będzie, to zawsze jest wytłumaczenie. Jak nie takie, to takie...
AA
~anonim anonim
27 września 2020, 16:10
Najczęściej jest takie tłumaczenie, że źle się modliłłeś :) Chyba po to, żeby Cię wpędzić w kompleksy, że jesteś gorszy, bo nawet modlić się nie umiesz :) Ciekawe tylko, jak to się dzieje, że niektórzy mają wszystko bez modlitwy :)
WC
~Wojtek Czarny
24 września 2020, 10:32
Ile jest wszystkich tych miejsc które są żle przetłumaczone z greckiego i otwieraja droge do innych interpretacji? Np. I nie wodz nas na pokuszenie Skąd Sw.Paweł wie ze Duch przychodzi z pomocą,przecież duch nie ma narządu mowy i nie mówi,prawda? Jak usłyszeć słowa których dźwięku nie ma?

Skomentuj artykuł

To jeden z powodów obumierania modlitwy
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.