Ojciec, dziecko - wolność i miłość

Ojciec, dziecko - wolność i miłość
Wolność nie jest jakąś pustą przestrzenią - próżnią. Jest ona istotnym elementem więzi miłości (fot. horizontal.integration)
6 lat temu
Józef Augustyn SJ / slo

Wolność jest istotnym atrybutem męskości. Mężczyzna - mąż i ojciec potrzebuje wewnętrznej wolności, aby mógł wejść w sposób spontaniczny i głęboki w intymną relację emocjonalną zarówno ze swoją żoną, jak i z dziećmi. Wielu mężczyzn unika jednak głębszych relacji z żoną i dziećmi, ponieważ obawiają się ograniczenia emocjonalnego i utraty wolności.

Wolność mężczyzny wyraża się między innymi w zachowaniu słusznego dystansu wobec rzeczywistości, w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru oraz w miłości i służbie wobec osób powierzonych jego pieczy.
Miarą wolności jest zawsze miara miłości. Jaką miłością człowiek żyje, taką też wolność buduje w sobie. Wolność nie jest jakąś pustą przestrzenią - próżnią. Jest ona istotnym elementem więzi miłości. Ojciec winien odnosić się do dzieci w duchu wolności i wychowywać je do wolności, ponieważ je kocha. Ryzyko, iż dzieci nadużyją wolności, nie uprawnia bynajmniej ojców do niesprawiedliwego ograniczania ich wolności.

Wolność wewnętrzna mężczyzny

Wolność człowieka ujawnia się zarówno w relacji do siebie samego, swoich doświadczeń wewnętrznych (wolność wewnętrzna), jak też w relacji do osób i rzeczy (wolność zewnętrzna). Wolność zewnętrzna zakłada uprzednie zdobycie wolności wewnętrznej: wolności wobec własnych odczuć, reakcji, potrzeb i pragnień. Zniewolenie w relacji do ludzi i rzeczy posiada zwykle swoje źródło w zniewoleniu wewnętrznym.
Ważnym elementem przygotowania do dojrzałego ojcostwa jest zdobywanie wolności wewnętrznej, czyli nabycie zdrowego dystansu do własnych przeżyć i potrzeb: bliskości uczuciowej, dominacji, męskich ambicji, rywalizacji, tendencji do zniechęcenia i smutku, skłonności do depresji, gniewu i agresji, do odczuć zmysłowych. Doświadczenie wolności wewnętrznej daje mężczyźnie poczucie własnej wartości, godności i dobrze rozumianej siły. Doświadczenie wolności jest bardzo ważnym filarem tożsamości męskiej.
Autentyczne przeżywanie ojcostwa jest możliwe tylko w poczuciu pełnej wolności. Dawanie siebie poprzez miłość, jakie dokonuje się w ojcostwie, nie może być w żaden sposób wymuszane. Wolność wewnętrzna mężczyzny staje się gwarancją jego postawy wolności w relacjach z żoną i dziećmi. Mężczyzna zniewolony wewnętrznie kieruje się niedojrzałymi odruchami i skłonnościami, które przyjmują nieraz charakter kompulsywny. Wszelkie formy przymusu, łamanie wolności, brutalność i siła w relacjach ojca z dziećmi wypływają zawsze ze zniewolenia wewnętrznego. Wolność ludzka ma jedno oblicze. Jeżeli mężczyzna nie posiada wolności wobec siebie samego, nie może jej także wyrazić w relacji do bliźnich, w szczególności zaś do słabszych od siebie.

Wolność w rodzinie

Pierwszą szkołą wolności jest rodzina. W rodzinie człowiek otrzymuje miłość i uczy się też stopniowo korzystania z ludzkiej wolności. Wychowanie do wolności ściśle łączy się z miłością między rodzicami i miłością do dziecka. Gdzie zabraknie ofiarnej miłości małżeńskiej i rodzicielskiej, tam zachwiane zostanie również wychowanie do wolności.
Kiedy wolność zostaje oddzielona od miłości, wówczas wolnością nazywane bywa nieraz to doświadczenie, które tak naprawdę jest tylko jej nadużywaniem. Jest to negatywne wykorzystanie wolności, które prowadzi do samowoli i anarchii. Nadużywanie wolności przez mężczyznę uderza w jego małżeństwo i ojcostwo. Wiąże się też ono zawsze z wielką krzywdą wyrządzoną żonie i dzieciom.
Zniekształcone pojmowanie wolności i jej nadużywanie przez młodych ludzi bierze najczęściej swój początek w braku miłości i nadużywaniu swobody w rodzinie. Jeżeli między rodzicami zabraknie wolności i miłości ofiarnej, dzieci otrzymują wówczas taki zakres wolności, którego nie potrafią udźwignąć; albo też przeciwnie - odbiera im się tę wolność, która jest konieczna do wzrastania. Jeżeli dziecko nie jest kochane, nie rozumie tak naprawdę istoty wolności i nie umie z niej odpowiedzialnie korzystać.
 
Życie rodzinne naznaczone prawdziwą wolnością
Dzieci czują się zawsze głęboko zranione, kiedy ojciec nie odwołuje się do ich wolności, lecz zmusza je do postaw i zachowań, które skądinąd mogą być słuszne. Dzieci są skłonne do posłuszeństwa, ale wówczas, kiedy ojciec lub matka odwołują się do ich dobrej woli. Reagują natomiast wewnętrznym buntem na stosowaną wobec nich choćby najmniejszą formę przemocy. Stosowanie siły wobec dziecka nie można usprawiedliwić najlepszymi nawet intencjami ojca. Jeżeli pragnie się wychować dziecko na człowieka dojrzałego, musi ono uzyskać własną przestrzeń niezależności, dostosowaną do jego rozwoju i wieku.
Ojciec winien przyglądać się z uwagą, ale jednocześnie ze zrozumieniem i życzliwością, w jaki sposób dziecko zagospodarowuje ofiarowaną mu przestrzeń wolności. Dziecko może uczyć się korzystania z własnej wolności także na drobnych błędach. Cofanie przez ojca ofiarowanej mu wcześniej wolności z powodu drobnych błędów może być odbierane przez dziecko jako wyraz nieufności. W razie nadużywania wolności, ojciec winien z dzieckiem otwarcie i szczerze porozmawiać. W szczególnych wypadkach młody człowiek może ponosić konsekwencje nadużywania wolności, ale tylko w takim zakresie, w jakim jest to dla niego wskazane i możliwe. Tylko w ten sposób nauczy się on, iż wolność nie jest samowolą, ale jest przyjmowaniem odpowiedzialności za siebie oraz za wszystkie powierzone mu sprawy.
Nie można dziecku okazać miłości, jeżeli nie szanuje się jego wolności. Jeśli w gestach miłości zabrakłoby wolności, wówczas byłyby one odbierane jako wyraz dominacji, narzucania się, lęku o siebie czy też schlebiania dziecku. Wszystko, co rodzice ofiarują dziecku, winno być naznaczone relacją wolności. Dzieci wychowywane w atmosferze zakazu i nakazu odwzajemniają brak zaufania, a gdy podrosną, wolność kojarzą przede wszystkim z nieposłuszeństwem i łamaniem barier, jakie wyznacza autorytet; tak autorytet ojca, jak państwa, szkoły czy religii.
Oczywiście zakres wolności ofiarowany dziecku jest ograniczony, podobnie jak ma swoje granice zaufanie ojca do dziecka. Ograniczenia te nie wynikają jednak z lęku, lecz z faktu, iż dziecko posiada ograniczone możliwości dźwigania odpowiedzialności i ciężarów życia. Osobiste doświadczenie wolności ojca stwarza możliwość wyznaczenia dziecku takiego zakresu wolności i zaufania, z którego może ono korzystać stosownie do aktualnego etapu rozwoju emocjonalnego i duchowego.

Klimat wolności

Prawdziwe, pogłębione spotkanie ojca z dzieckiem może dokonać się tylko w klimacie pełnej wolności. Klimat zaufania i wolności sprawia, że dziecko spontanicznie utożsamia się z wartościami reprezentowanymi przez ojca i przyjmuje je jako swoje. Wolność i zaufanie pomiędzy ojcem a dzieckiem wpływa na przekształcenie zależności budowanej na autorytecie w relacje wzajemnego partnerstwa, braterstwa i przyjaźni. Ojciec nie jest panem swojego dziecka. Dziecko nie jest własnością ojca, ponieważ nawet wtedy, kiedy jeszcze całkowicie zależy od niego, jest autonomiczną istotą, wobec której rodzice spełniają jedynie służebną rolę. Ojciec jest tylko starszym bratem w wierze swojego dziecka. Ponieważ dziecko nie jest jego własnością, ojciec nie może całkowicie władać jego wolnością. Władzę rodzicielską może sprawować, odwołując się do wolności dziecka. Nieuwzględnianie pragnień, potrzeb i odczuć dziecka jest zawsze odbierane przez niejako nadużywanie autorytetu rodzicielskiego. Wychowanie łatwo wówczas przeradza się w stosowanie nacisku i przemocy.
Bunt młodzieży w okresie dojrzewania, w szczególności zaś chłopców, powszechny w cywilizacji zachodniej, nie istnieje w zasadzie w tych cywilizacjach, w których relacje pomiędzy rodzicami a dziećmi kształtowane są w klimacie wolności, swobody i zaufania. Młody człowiek często odcina się od świata wartości rodziców nie dlatego, że lekceważy je, lecz z tej przyczyny, iż traktuje je jako narzucone z zewnątrz. Brak wolności w przeżywaniu wartości ludzkich, duchowych i religijnych w okresie dzieciństwa i dojrzewania odbija się negatywnie w okresie młodzieńczego rozwoju. Młody człowiek nie ma jeszcze na tyle rozeznania i wglądu w siebie, aby zdać sobie jasno sprawę, że razem z kąpielą wylewa także dziecko, czyli że bunt przeciw ograniczeniom godzi w uznane wartości, które są fundamentem jego własnego życia.
Jeżeli ojciec szanuje wolność dziecka i często odwołuje się do niej, ono stosunkowo szybko zaczyna rozumieć, iż wolność nie polega bynajmniej na czynieniu tego, co się człowiekowi podoba. Wolność nie jest zachętą do hołdowania ciału. Wręcz przeciwnie, wyraża się ona w posłuszeństwie oraz w ofiarnej służbie ożywionej prawdziwą miłością (por. Gal 5, 13). Tam, gdzie nie ma posłuszeństwa i prawdziwej, ofiarnej miłości i służby, nie można mówić o wolności. Wolność nie istnieje w pustej przestrzeni, ale w relacji wzajemnego zaufania, oddania i miłości.
Nadużywanie wolności w wychowaniu dzieci
Dzisiaj coraz częściej zdarza się, iż rodzice obdarzają swoje dzieci takim zakresem wolności, którego nie potrafią one unieść. Jest to nie tyle oznaka szacunku dla dziecka, ile raczej próba przerzucenia na nie ciężarów wychowania, których ojciec i matka nie umieją, a nieraz też nie chcą dźwigać. Zbytnia wolność pozostawiona dzieciom bywa też wyrazem bezradności wobec życia oraz nieumiejętności dokonywania życiowych wyborów. Dobrze zaobserwowała to u swych rodziców cytowana uprzednio Etty Hillesum: Wydaje mi się, że moi rodzice byli zbyt przytłoczeni przez nie kończące się komplikacje tego życia, i że nie byli w stanie dokonywać prawdziwych wyborów. Stąd też pozostawili swoim dzieciom zbyt duży zakres wolności. Nie potrafili nam ofiarować żadnego oparcia, ponieważ nie znaleźli go najpierw dla siebie samych. Nie usiłują też uczestniczyć w naszej formacji, ponieważ sami jej nie posiadają. (...) Konsekwencją braku formy, nieobecności prawdziwej szlachetności, nieporządku i braku poczucia bezpieczeństwa jest złe zarządzanie, by tak się wyrazić, i niekiedy być może (choć ostatnio to się nie zdarza) jakże nerwicowe dążenie do jednolitości, do stworzenia pewnego obramowania, systemu.
Zbraku wewnętrznej wolności ojca rodzi się nieporządek i złe zarządzanie swoim własnym życiem oraz życiem całej rodziny; lub też przeciwnie - jednolitość i sztywność, która odwołuje się do siły, przemocy i dławi wszelkie przejawy wolności dziecka. Aby ojciec mógł dać dzieciom oparcie w korzystaniu z autentycznej wolności, musi znaleźć je najpierw w sobie samym.
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Ojciec, dziecko - wolność i miłość
Komentarze (20)
L
leszcz
28 kwietnia 2013, 22:22
Genderowcy przeginają w jedną stronę, lekceważąc różnice między mężczyznami i kobietami, a niektórzy konserwatyści w drugą, demonizując te różnice i widząc je tam, gdzie ich nie ma. Nawet tak mądremu facetowi jak o.Augustyn zdarza się popełnić ten błąd. Mnie też razi lead tego artykułu, bo został skonstruowany tak, że sugeruje iż wolność jest atrybutem męskim, a nie ludzkim. Znam mnóstwo kobiet, które boją się zaangażowania emocjonalnego z obawy przed utratą wolności. To nie jest jakaś wybitnie męska predyspozycja(tu raczej: niedyspozycja). W tej kwestii zgadzam się z velario.
JP
John P.
28 kwietnia 2013, 19:59
dla XLeszek. Piszesz o "sztucznzm dzieleniu kobiet i mężczyzn". Ideologia gender tak wlasnie uwaza, ze miedzy kobieta a mezczyzna nie ma zadnej roznicy; roznice tworz kultura i  wychowania; nawet biologia nie ma wiekszego znaczenia, bo medycyna z biologia sobie radzi, a te roznice na ktore wskazuja "tradycjonalisci", sa wlasznie sztuczne... Ale to wszystko jest chore, bo facet to facet, a kobieta, to kobieta... Facet ma swoje podejscie do zycia, a kobieta swoje...   
JP
John P.
28 kwietnia 2013, 19:50
"Na pewno wspaniala książka! Szkoda tylko, że taka droga." A niby z czego jezuici maja zyc na co dzien, chocby i bardzo skromnie. Ksiazki to bardzo niewdzieczny i niedochodowy interes... Taka ksiazka po angielsku kosztowalaby 500 procent wiecej...  
Martino
Martino
4 stycznia 2012, 17:09
@leszek: doceniam Twoje słowa i dziękuję za nie. Myślę, że mój ostatni post rozwiał wszelkie wątpliwości co do tego, co miałem na myśli. Nie będzie pewnie żadnym zaskoczeniem, gdy powiem, że bardzo bliski jest mi punkt widzenia "czytelniczki". Co do tego, co napisał(a) T7HRR - można ująć ogólnie, że wolność tak kobiety, jak i mężczyzny wyraża się m.in. w możliwości podjęcia decyzji, czy być rodzicem, czy nie. Oczywiście we własciwy dla każdej z tych osób sposób - tj. zostać ojcem (mężczyzna) albo matką (kobieta). 
C
czytelniczka
4 stycznia 2012, 16:49
czytelniczko... wiedziałem, że tak zareagujesz :-). Tak to czujesz - z tym nie mogę dyskutować. mam też nadzieję, że wyrzucenie fragmentu z tekstu: "Wolność jest atrybutem człowieka. Jest jedna, ale różnie się wyraża: Wolność mężczyzny wyraża się między innymi w wolności wyboru czy zostać ojcem. Wolność kobiety wyraża się między innymi w wolności wyboru czy zostać matką. Wolność ta jest różna: mężczyzna nie może wybrać zostania matką, a kobieta zostania ojcem... " Oznaczało raczej uznanie go za triuzm niż za herezję :-) Oczywiście :-D Zresztą... dobrze pamiętam jak współczułam mężowi, że nie może być w ciąży ani rodzić, że nigdy nie pozna tak naprawdę tego, co się czuje przy ruchach dziecka, później euforii porodu, czy momentów karmienia piersią :-D.  Nie przypadkiem dzieci karmiłam po dwa, a ostatnie - ponad trzy lata :-) (hmm trochę też z wygody i lenistwa, przyznaję po cichu), no i cały czas twierdzę z przekonaniem, że wolę (raczej wolałam, bo to już ponad 20 lat ma najmłodsza latorośl) rodzić dzieci (naturalnie) niż chodzić do dentysty (brrrrr....). Hmmm, może kwestia anatomii? ;-) Wszystko inne mogliśmy dzielić, a ze względu na sytuację - to mąż głównie się opiekował maluchami (mógł pracować na II i III zmianę, ja przy stanowisku kierowniczym musialam w pracy być przed południem, brał też części urlopów wychowawczych no i on szedł też na zwolnienia, gdy chorowały, na szczęście - rzadko).  Dość kłopotliwe było przywożenie dzieci na karmienie, zdecydowanie wygodniej byłoby, gdyby mogł też bezpośrednio nakarmić :-)
4 stycznia 2012, 15:14
czytelniczko... wiedziałem, że tak zareagujesz :-). Tak to czujesz - z tym nie mogę dyskutować. mam też nadzieję, że wyrzucenie fragmentu z tekstu: "Wolność jest atrybutem człowieka. Jest jedna, ale różnie się wyraża: Wolność mężczyzny wyraża się między innymi w wolności wyboru czy zostać ojcem. Wolność kobiety wyraża się między innymi w wolności wyboru czy zostać matką. Wolność ta jest różna: męczyżczyzna nie może wybrać zostania matką, a kobieta zostania ojcem... " Oznaczało raczej uznanie go za triuzm niż za herezję :-)
C
czytelniczka
4 stycznia 2012, 15:05
Wolność jest atrybutem człowieka. Jest jedna, ale róznie się ... Sporne zdanie: Wolność mężczyzny wyraża się między innymi w zachowaniu słusznego dystansu wobec rzeczywistości, w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru oraz w miłości i służbie wobec osób powierzonych jego pieczy. Może zostać wypowiedzine równiez w stosunku do kobiety. Będzie zdaniem prawdziwym, ale nie oddajacym = w mojej opinii - istoty wykorzystania wolności przez kobiety. Ja szukałbym jej raczej w zdaniu podobnym do: Wolność kobiety wyraża się między innymi w zachowaniu empatycznego dystansu wobec rzeczywistości, w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru oraz w miłości i służbie wobec osób powierzonych jej pieczy. tzn. z jednej strony bardziej: - sprawiedliwość i zapewnienie bezpieczeństwa a z drugiej bardziej: - współczucie i opieka. A ja jednak bym zapisała "Wolność człowieka wyraża się między innymi w zachowaniu słusznego i empatycznego dystansu wobec rzeczywistości, w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru oraz w miłości i służbie wobec osób powierzonych jej/jemu pieczy."  W konkretnym przypadku -  konkretnego człowieka może być rzeczywiście " z jednej strony bardziej: - sprawiedliwość i zapewnienie bezpieczeństwa a z drugiej bardziej: - współczucie i opieka. " Na przykład - sprawiedliwość i zapewnienie bezpieczeństwa bardziej z mojej strony, a współczucie i opieka bardziej ze strony mojego męża... Jasne, że u innych ludzi mogą być inaczej postawione akcenty...
4 stycznia 2012, 13:15
Wolność jest atrybutem człowieka. Jest jedna, ale róznie się wyraża: Wolność mężczyzny wyraża się między innymi w wolności wyboru czy zostać ojcem. Wolność kobiety wyraża się między innymi w wolności wyboru czy zostać matką. Wolność ta jest różna: męczyżczyzna nie może wybrać zostania matką, a kobieta zostania ojcem... Sporne zdanie: Wolność mężczyzny wyraża się między innymi w zachowaniu słusznego dystansu wobec rzeczywistości, w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru oraz w miłości i służbie wobec osób powierzonych jego pieczy. Może zostać wypowiedzine rózniez w stosunku do kobiety. Będzie zdaniem prawdziwym, ale nie oddajacym = w mojej opinii - istoty wykorzystania wolności przez kobiety. Ja szukałbym jej raczej w zdaniu podobnym do: Wolność kobiety wyraża się między innymi w zachowaniu empatycznego dystansu wobec rzeczywistości, w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru oraz w miłości i służbie wobec osób powierzonych jej pieczy. tzn. z jednej strony bardziej: - sprawiedliwość i zapewnienie bezpieczeństwa a z drugiej bardziej: - współczucie i opieka.
LS
le sz
4 stycznia 2012, 12:29
@velario, nie widzę sensu w odnoszeniu się do wszystkiego, więc zrobię to wycinkowo. [...] Oczywiście, zamieszczając posty tutaj zawsze liczę się z tym, że ich odbiór przez konkretną osobę może być wypaczony, ale Ty przeszedłeś moje najśmielsze oczekiwania. Jedyne racjonalne wytłumaczenie, jakie znajduję, jest takie, że nie przeczytałeś dokładnie mojego postu. Jest też inne, mniej racjonalne, ale jak wynika z mojego doświadczenia wcale nie takie nieprawdopodobne, że odrzucasz a priori możliwość zamieszczenia innego komentarza do mojego postu niż negatywny, a gdy powodów do negatywnego stanowiska brak, to trzeba je wymyślić. Powyższa Twoja uwaga jest tego dowodnym przykładem. c.d. Jeste jeszcze inne wytłumaczenie... Biorąc pod uwagę Twoje poglądy na eufemistycznie mówiąc ludzką płciowość, wszelkie Twoje komentarze dotyczące płciowości człowieka czytam nieufnie, a ewentualnie pojawiające się wątpliwości jestem skłonny rozstrzygać na niekorzyść. I wiesz co? Sądzę że Ty robisz dokładnie to samo z moimi wpisami. A dowodnym tego przykładem jest również Twoja powyższa uwaga, w której przypisujesz mi zachowania wynikające rzekomo z mojej złej woli. ps. Ale jeśli rzeczywiście nieprawidłowo czy wręcz krzywdząco zrozumiałem/zinterpretowałem Twoją wypowiedź, to przepraszam Cię za to.
Martino
Martino
3 stycznia 2012, 23:13
@leszek (3) Jeżeli chodzi Ci o to, że wolność kobiety również wymaga zachowania słusznego dystansu do rzeczywistości, dokonywania świadomego i samodzielnego wyboru etc, to OK. I jeżeli nie chodziło Ci przy tym, o to że nie ma różnic w zachowaniu słusznego dystansu do rzeczywistości, dokonywania świadomego i samodzielnego wyboru etc w wydaniu kobiet i mężczyzn, to ponownie źle Cię zrozumiałem. Oczywiście, różnice między ludźmi w "zagospodarowywaniu" wolności, w sposobie korzystania z niej jak najbardziej istnieją i mogą być one związane m.in. z płcią. Temu absolutnie nie zaprzeczam.
Martino
Martino
3 stycznia 2012, 23:08
@leszek (2) Skoro zadałem pytanie: czym różni się wolność kobiety od tego, co opisano wyżej jako "wolność mężczyzny"?, to chyba wyraźnie odnoszę się nie do samych słów "wolność mężczyzny", ale do tego, co opisano w zacytowanym przeze mnie zdaniu jako wolność mężczyzny, a więc, że polega ona w szczególności na zachowaniu słusznego dystansu wobec rzeczywistości, możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru oraz miłości i służbie wobec osób powierzonych jego pieczy. Tylko wówczas zresztą moje pytanie o to, czym w takim razie różni się wolność kobiety ma sens, bo żeby udzielić na nie odpowiedzi, trzeba wiedzieć, co jest przedmiotem porównania, a same słowa "wolność mężczyzny", bez przybliżenia ich znaczenia, takiej treści mogącej być przedmiotem owego porównania nie zawierają. Wolność mężczyzny i wolność kobiety można na użytym tutaj poziomie ogólności definiować tak samo, więc jest to taka sama definicja. Ale pojęcia występujące w tej definicji mają komplementarne znaczenie zależnie od płci. Więc choć będziemy mówić o tej samej wolności mężczyzny i kobiety, to jednak ta ich ta sama wolność będzie różnie wyglądać dla kobiety i mężczyzny. Czy zatem zgadzasz się ze mną, że jeżeli w zdaniu, które zacytowałem w swoim pierwszym poście zamiast słów "wolność mężczyzny" wstawimy słowa "wolność kobiety" (i odpowiednio zmienimy występujące w nich formy gramatyczne męskie na żeńskie) to pozostanie ono nadal prawdziwe? Teraz wskaż, w którym miejscu "wręcz odrzuciłem całą resztę"?
Martino
Martino
3 stycznia 2012, 23:03
@leszek: Wyraźnie i jednoznacznie zgodziłem się z tym, że zacytowałeś całe zdanie. Weź jednak pod uwagę, że pod tym cytatem, gdy zaczął się już Twój komentarz, napisałeś dokładnie tak: (...) A więc z tego wcześniej zacytowanego całego zdania wyrwałeś sobie i zacytowałeś jedynie jego fragment. Z tym "wyrywaniem fragmentu" masz naprawdę jakąs obsesję. Mogę się odwzajemnić zarzutem, że oceniając mój post  w ten sposób pominąłeś zawarte w mojej wypowiedzi słowa "tego, co opisano wyżej jako "wolność mężczyzny"", które  jednoznacznie wskazywały, że odwołuję się do całego zacytowanego zdania, a jedynie nie widzę potrzeby jego ponownego przytaczania in extenso.    W Twoim rozumieniu być może wypowiedź dotyczyła całej treści zdania, ale w moim odbiorze absolutnie nie odnosiłeś się do całego zdania a wyłącznie do jego fragmentu, wręcz odrzucając resztę. Oczywiście, zamieszczając posty tutaj zawsze liczę się z tym, że ich odbiór przez konkretną osobę może być wypaczony, ale Ty przeszedłeś moje najśmielsze oczekiwania. Jedyne racjonalne wytłumaczenie, jakie znajduję, jest takie, że nie przeczytałeś dokładnie mojego postu. Jest też inne, mniej racjonalne, ale jak wynika z mojego doświadczenia wcale nie takie nieprawdopodobne, że odrzucasz a priori możliwość zamieszczenia innego komentarza do mojego postu niż negatywny, a gdy powodów do negatywnego stanowiska brak, to trzeba je wymyślić. Powyższa Twoja uwaga jest tego dowodnym przykładem. c.d.
LS
le sz
3 stycznia 2012, 19:11
@velario, najwyraźniej źle mnie zrozumiałeś. Zgadza się, najpierw zacytowałeś całe zdanie (...) Ale zaraz potem wyrwałeś sobie środek zdania, ew. jak wolisz, jego początek: 'wolność mężczyzny' i opierając się wyłącznie na tym fragmencie zdania zacząłeś swoje budowanie wniosków. W swoim poście zawarłem jeden cytat i był to cytat całego zdania. Nieprawdą jest więc, że potem "wyrwałem sobie środek zdania". @velario, zaczynam wątpić czy to aby rzeczywiście tylko nieporozumienie :-( Wyraźnie i jednoznacznie zgodziłem się z tym, że zacytowałeś całe zdanie. Weź jednak pod uwagę, że pod tym cytatem, gdy zaczął się już Twój komentarz, napisałeś dokładnie tak: ... czyli sztucznego dzielenia kobiet i mężczyzn ciąg dalszy. Bo czym w istocie róźni się wolność kobiety od tego, co opisano wyżej jako "wolność mężczyzny"? A więc z tego wcześniej zacytowanego całego zdania wyrwałeś sobie i zacytowałeś jedynie jego fragment. W swojej wypowiedzi odniosłem się co CAŁEJ treści zacytowanego zdania, która to treść zawiera wyłącznie wskazanie, w czym, między innymi, wyraża się wolność mężczyzny. Wskaż więc, który element zacytowanego zdania pominąłem. W Twoim rozumieniu być może wypowiedź dotyczyła całej treści zdania, ale w moim odbiorze absolutnie nie odnosiłeś się do całego zdania a wyłącznie do jego fragmentu, wręcz odrzucając resztę. Być może przyczyna jest właśnie w odmiennym rozumieniu wolności. Wychodzi na to że inaczej rozumiemy wolność. Być może, ale moim zdaniem jeżeli dwie rzeczy nie mogą być zdefiniowane tak samo, to znaczy, że są to dwie różne rzeczy. Jeżeli więc według Twojej definicji wolność mężczyzny oznacza co innego niż wolność kobiety, to tym samym wolność jako taka, bez odniesienia się do płci, nie istnieje. Z tym się oczywiście nie zgadzam. Wydawało mi się że jasno napisałem ale powtórzę. Wolność mężczyzny i wolność kobiety można na użytym tutaj poziomie ogólności definiować tak samo, więc jest to taka sama definicja. Ale pojęcia występujące w tej definicji mają komplementarne znaczenie zależnie od płci. Więc choć będziemy mówić o tej samej wolności mężczyzny i kobiety, to jednak ta ich ta sama wolność będzie różnie wyglądać dla kobiety i mężczyzny. Słusznie, tyle że nie na temat. Skoro w/w jest słuszne to rozróżnianie kobiet i mężczyzn jest konieczne i nie może być uznawane za dalszy ciąg sztucznego dzielenia. Czym innym jest rozróżnianie kobiet i mężczyzn, a czym innym bronienie poglądu, że w związku z istniejącymi między nimi różnicami czym innym jest "wolność mężczyzny", a czym innym "wolność kobiety". Nigdy i nigdzie nie wyrażałem tak kuriozalnego poglądu, że rozróżnianie kobiet i mężczyn jest ich "sztucznym dzieleniem". OK Skoro tak nie uważasz to źle Cię zrozumiałem. Sztucznym dzieleniem jest, jak napisałem w swoim pierwszym poście w tym wątku, stwierdzenie, że zachowanie słusznego dystansu do rzeczywistości, dokonywanie świadomego i samodzielnego wyboru etc stanowi differentia specifica wolności mężczyzny. Jeżeli chodzi Ci o to, że wolność kobiety również wymaga zachowania słusznego dystansu do rzeczywistości, dokonywania świadomego i samodzielnego wyboru etc, to OK. I jeżeli nie chodziło Ci przy tym, o to że nie ma różnic w zachowaniu słusznego dystansu do rzeczywistości, dokonywania świadomego i samodzielnego wyboru etc w wydaniu kobiet i mężczyzn, to ponownie źle Cię zrozumiałem.
Martino
Martino
3 stycznia 2012, 17:46
@leszek: @velario, najwyraźniej źle mnie zrozumiałeś. Zgadza się, najpierw zacytowałeś całe zdanie (...) Ale zaraz potem wyrwałeś sobie środek zdania, ew. jak wolisz, jego początek: 'wolność mężczyzny' i opierając się wyłącznie na tym fragmencie zdania zacząłeś swoje budowanie wniosków. W swoim poście zawarłem jeden cytat i był to cytat całego zdania. Nieprawdą jest więc, że potem "wyrwałem sobie środek zdania".  W swojej wypowiedzi odniosłem się co CAŁEJ treści zacytowanego zdania, która to treść zawiera wyłącznie wskazanie, w czym, między innymi, wyraża się wolność mężczyzny. Wskaż więc, który element zacytowanego zdania pominąłem. Wychodzi na to że inaczej rozumiemy wolność. Być może, ale moim zdaniem jeżeli dwie rzeczy nie mogą być zdefiniowane tak samo, to znaczy, że są to dwie różne rzeczy. Jeżeli więc według Twojej definicji wolność mężczyzny oznacza co innego niż wolność kobiety, to tym samym wolność jako taka, bez odniesienia się do płci, nie istnieje. Z tym się oczywiście nie zgadzam. Słusznie, tyle że nie na temat. Skoro w/w jest słuszne to rozróżnianie kobiet i mężczyzn jest konieczne i nie może być uznawane za dalszy ciąg sztucznego dzielenia. Czym innym jest rozróżnianie kobiet i mężczyzn, a czym innym bronienie poglądu, że w związku z istniejącymi między nimi różnicami czym innym jest "wolność mężczyzny", a czym innym "wolność kobiety". Nigdy i nigdzie nie wyrażałem tak kuriozalnego poglądu, że rozróżnianie kobiet i mężczyn jest ich "sztucznym dzieleniem". Sztucznym dzieleniem jest, jak napisałem w swoim pierwszym poście w tym wątku, stwierdzenie, że zachowanie słusznego dystansu do rzeczywistości, dokonywanie świadomego i samodzielnego wyboru etc stanowi differentia specifica wolności mężczyzny.
LS
le sz
3 stycznia 2012, 16:28
@leszek: Nieprawda. Wyrwałeś sobie środek zdania bo tak Ci pasuje do Twoich teorii... Jeżeli "wyrwałem środek zdania" to wskaż, gdzie jest jego reszta? Albo spójrz jeszcze raz na mój post, to zauważysz, że zacytowałem całe zdanie - od wyrazu rozpoczynającego się wielką literą do kropki włącznie. Napisałeś więc nieprawdę. @velario, najwyraźniej źle mnie zrozumiałeś. Zgadza się, najpierw zacytowałeś całe zdanie: 'Wolność mężczyzny wyraża się między innymi w zachowaniu słusznego dystansu wobec rzeczywistości, w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru oraz w miłości i służbie wobec osób powierzonych jego pieczy.' Ale zaraz potem wyrwałeś sobie środek zdania, ew. jak wolisz, jego początek: 'wolność mężczyzny' i opierając się wyłącznie na tym fragmencie zdania zacząłeś swoje budowanie wniosków. Teraz rozumiesz o co mi chodziło? W związku z tym, choć wolność kobiety podobnie jak i wolność mężczyzny, wyraża się między innymi w zachowaniu słusznego dystansu wobec rzeczywistości oraz w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru, to spełnienie w/w wymaga m. in. właśnie świadomości tych różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami. (...) I tak samo, choć wolność kobiety podobnie jak i wolność mężczyzny wyraża się w miłości i służbie wobec osób powierzonych jego pieczy, to jednak wskutek różnic płciowych ta miłość i służba będzie się wyrażała w pełnieniu odmiennych, choć komplementarnych ról społecznych. To co napisałeś oznacza tylko, że przyznajesz mi rację, iż nie ma różnicy między wolnością kobiety i mężczyzny, tzn., że wolność kobiety można zdefiniować tak samo jak wolność mężczyzny. Nieprawda. Jest istotna różnica. Napisałem wyraźnie na czym mimo podobieństw polegają te różnice. Tyle że Ty zwracasz uwagę na podobieństwa pomijając różnice. Choć podawałem również dlaczego świadomość różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami jest konieczna. Wychodzi na to że inaczej rozumiemy wolność. To że współcześnie jest wiele osób mających problemy ze swoją płciowością wynika w znacznej mierze właśnie z tego, że w swoich rodzinnych domach skrzywiono ich psychikę przekazując wadliwe wzorce osobowe kobiety (matki, żony) oraz mężczyzny (ojca, męża) przez niedojrzałych czy pogubionych rodziców lub wręcz nie przekazując ich wcale wskutek nieobecności jednego z rodziców. Słusznie, tyle że nie na temat. Skoro w/w jest słuszne to rozróżnianie kobiet i mężczyzn jest konieczne i nie może być uznawane za dalszy ciąg sztucznego dzielenia.
Martino
Martino
3 stycznia 2012, 13:57
@leszek: Nieprawda. Wyrwałeś sobie środek zdania bo tak Ci pasuje do Twoich teorii... Jeżeli "wyrwałem środek zdania" to wskaż, gdzie jest jego reszta? Albo spójrz jeszcze raz na mój post, to zauważysz, że zacytowałem całe zdanie - od wyrazu rozpoczynającego się wielką literą do kropki włącznie. Napisałeś więc nieprawdę. W związku z tym, choć wolność kobiety podobnie jak i wolność mężczyzny, wyraża się między innymi w zachowaniu słusznego dystansu wobec rzeczywistości oraz w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru, to spełnienie w/w wymaga m. in. właśnie świadomości tych różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami. (...) I tak samo, choć wolność kobiety podobnie jak i wolność mężczyzny wyraża się w miłości i służbie wobec osób powierzonych jego pieczy, to jednak wskutek różnic płciowych ta miłość i służba będzie się wyrażała w pełnieniu odmiennych, choć komplementarnych ról społecznych. To co napisałeś oznacza tylko, że przyznajesz mi rację, iż nie ma różnicy między wolnością kobiety i mężczyzny, tzn., że wolność kobiety można zdefiniować tak samo jak wolność mężczyzny. To że współcześnie jest wiele osób mających problemy ze swoją płciowością wynika w znacznej mierze właśnie z tego, że w swoich rodzinnych domach skrzywiono ich psychikę przekazując wadliwe wzorce osobowe kobiety (matki, żony) oraz mężczyzny (ojca, męża) przez niedojrzałych czy pogubionych rodziców lub wręcz nie przekazując ich wcale wskutek nieobecności jednego z rodziców. Słusznie, tyle że nie na temat.
LS
le sz
2 stycznia 2012, 22:06
Wolność mężczyzny wyraża się między innymi w zachowaniu słusznego dystansu wobec rzeczywistości, w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru oraz w miłości i służbie wobec osób powierzonych jego pieczy. ... czyli sztucznego dzielenia kobiet i mężczyzn ciąg dalszy. Bo czym w istocie róźni się wolność kobiety od tego, co opisano wyżej jako "wolność mężczyzny"? Nieprawda. Wyrwałeś sobie środek zdania bo tak Ci pasuje do Twoich teorii... Wbrew wyobrażeniom niektórych ideologów, kobiety i mężczyźni naprawdę zasadniczo różnią się między sobą. I to nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Więc i ich predyspozycje do pełnienia różnych ról społecznych również są różne. W związku z tym, choć wolność kobiety podobnie jak i wolność mężczyzny, wyraża się między innymi w zachowaniu słusznego dystansu wobec rzeczywistości oraz w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru, to spełnienie w/w wymaga m. in. właśnie świadomości tych różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami. Bo bez znajomości tych różnic nie da się mówić o zachowaniu dystansu i o świadomym wyborze. I tak samo, choć wolność kobiety podobnie jak i wolność mężczyzny wyraża się w miłości i służbie wobec osób powierzonych jego pieczy, to jednak wskutek różnic płciowych ta miłość i służba będzie się wyrażała w pełnieniu odmiennych, choć komplementarnych ról społecznych. To że współcześnie jest wiele osób mających problemy ze swoją płciowością wynika w znacznej mierze właśnie z tego, że w swoich rodzinnych domach skrzywiono ich psychikę przekazując wadliwe wzorce osobowe kobiety (matki, żony) oraz mężczyzny (ojca, męża) przez niedojrzałych czy pogubionych rodziców lub wręcz nie przekazując ich wcale wskutek nieobecności jednego z rodziców.
C
czytelniczka
2 stycznia 2012, 19:37
Wolność mężczyzny wyraża się między innymi w zachowaniu słusznego dystansu wobec rzeczywistości, w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru oraz w miłości i służbie wobec osób powierzonych jego pieczy. ... czyli sztucznego dzielenia kobiet i mężczyzn ciąg dalszy. Bo czym w istocie róźni się wolność kobiety od tego, co opisano wyżej jako "wolność mężczyzny"? ... no właśnie.  Ojca, matki - na jedno wychodzi: rodziców wobec dzieci, wzajemnie ludzi w rodzinie i nie tylko ...  Wolność człowieka po prostu...
Martino
Martino
1 stycznia 2012, 21:12
Wolność mężczyzny wyraża się między innymi w zachowaniu słusznego dystansu wobec rzeczywistości, w możliwości dokonania świadomego i samodzielnego wyboru oraz w miłości i służbie wobec osób powierzonych jego pieczy. ... czyli sztucznego dzielenia kobiet i mężczyzn ciąg dalszy. Bo czym w istocie róźni się wolność kobiety od tego, co opisano wyżej jako "wolność mężczyzny"?
A
A.
29 kwietnia 2010, 15:31
Na pewno wspaniala książka! Szkoda tylko, że taka droga. Redakcja posiada autorski egzemplarz ksiazki. Mozna napisac swoj adres DEON.PL, z prosba o wyslanie ksiazki.  

Skomentuj artykuł

Ojciec, dziecko - wolność i miłość
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.