Bóstwa opiekuńcze, czy święci Pańscy?

Bóstwa opiekuńcze, czy święci Pańscy?
Fot. Depositphotos

Zaglądając na katolickie strony internetowe lub wchodząc do przykościelnego sklepiku, można odnieść wrażenie, że monoteizm jest w chrześcijaństwie jedynie fasadą. W portfelach pobożnych chrześcijan lub jako zakładki w modlitewnikach tkwią wizerunki „specjalistów” od spraw beznadziejnych, zgubionych kluczy, chorób gardła czy zdanych egzaminów. Święty Antoni, święty Błażej, święta Juda Tadeusz – każdy ma swój rewir, swoją rynkową niszę. Choć oficjalna doktryna mówi o jednym Bogu, to rozpowszechniona pobożność drastycznie temu zaprzecza.

Świadków wiary sprowadza się do roli bóstw opiekuńczych sprawnie zarządzających poszczególnymi sektorami ludzkiej niedoli. Ta powszechna praktyka jest niczym innym jak kalką z wierzeń niechrześcijańskich. Ludzie tęsknią za jakimś niebiańskim opiekunem, który rozwiązałby ich ziemskie problemy. Chcą mieć kontakt z kimś posiadającym nadprzyrodzone moce a zarazem stojącym bliżej codziennych spraw niż odległy i nieprzewidywalny Bóg. I tu przyszli z pomocą dawni pogańscy herosi. Czy nie zamieniliśmy chrześcijańskich patronów w niegdysiejsze bóstwa niższego rzędu? Czy nie przenieśliśmy pogańskich schematów na kult świętych, którzy z wzorów do naśladowania stali się półbogami do zadań specjalnych, by chronić nas przed piorunami, chorobami, sztormem na morzu, czy jak św. Krzysztof przed nieszczęśliwym wypadkiem samochodowym?

Noszenie szkaplerza, medalika św. Benedykta czy umieszczanie obrazka ze św. Krzysztofem w samochodzie bardzo często radykalnie mija się z intencją Kościoła. Zamiast znaku wewnętrznego oddania się w ręce Boga, praktyki te funkcjonują w świadomości wiernych jako tarcze ochronne. Myślenie typu: „Nic mi się nie stanie, bo mam w portfelu obrazek świętego” to klasyczna wiara w pogański talizman, który ma automatycznie (bez zaangażowania sumienia człowieka) odpędzać nieszczęścia i demony.

Spotkałem się we włoskich parafiach z praktykami mającymi na celu wymuszenie łaski świętego. Grożono na przykład św. Antoniemu, że jeśli nie pomoże odnaleźć zguby, jego figurka zostanie odwrócona twarzą do ściany. Za karę. W Polsce powszechne są praktyki odmawiania specyficznych nowenn, gdzie kluczowa jest „nieprzerwalność” i precyzja dni. Jeśli człowiek wierzy, że modlitwa zadziała tylko wtedy, gdy zmówi ją dokładnie przez osiem czy dziewięć dni bez minuty spóźnienia, to nie ufa już łasce Boga, lecz wierzy w magiczne zaklęcie, które przez bezbłędne wypowiedzenie formuły zmusza zaświaty do posłuszeństwa.

DEON.PL POLECA



Ojcowie Kościoła walczyli z nawykami neofitów, którzy przynosili do Kościoła podobne obyczaje. Święty Hieronim zarzucał niektórym pasterzom, że tolerują w Kościele kult bałwochwalczy świętych. Podjął wówczas próbę teologicznego ratowania tej sytuacji. Sformułował fundamentalne dla katolicyzmu rozróżnienie między kultem uwielbienia, należnym tylko Bogu, a czcią i szacunkiem, należnym świętym jako sługom Boga. Jednak prości wierni mieli ogromny problem z odróżnieniem, gdzie kończy się szacunek dla bohatera wiary, a gdzie zaczyna oddawanie mu boskiej czci w pogańskim stylu. Czy dziś mamy taki sam problem?

W niektórych środowiskach katolickich politeizm nie umarł – on po prostu zmienił szaty. Ewangelia nie zna instancji pośrednich. Traktowanie świętego jak niebiańskiego urzędnika, który „załatwi” sprawę u Najwyższego, uderza w fundament chrześcijańskiego objawienia. Czyni z Boga surowego, niedostępnego monarchę, do którego można mieć dostęp powołując się na kogoś, kto ma do Niego lepsze dojście.

Gdzie leży błąd? W niezrozumieniu dogmatu o świętych obcowaniu (communio sanctorum). Ta tajemnica wiary nie polega na budowaniu kanałów łączności ze zmarłymi i proszeniu ich o łaski. Świętych obcowanie to nie kosmiczna linia telefoniczna. To duchowa łączność oparta na wspólnocie dóbr. Czym ona jest?

To jest skarbiec, w którym oprócz czynów Chrystusa, zgromadzone są także dobre uczynki tych, którzy odeszli w opinii świętości. W tym kontekście modlitwa odwołująca się do świętych nie polega na mówieniu: „Święty Antoni, znajdź mi zgubiony przedmiot”, lecz na stanięciu przed Bogiem i powiedzeniu: „Panie, przez wzgląd na miłość, wiarę i szlachetne życie świętego Antoniego, wysłuchaj mojej modlitwy”. Zamiast prosić świętego o interwencję, otwieramy skarbiec, w którym są jego zasługi i czynimy z nich argument w naszej bezpośredniej rozmowie z Bogiem. Święty jest wzorem i punktem odniesienia, a nie autonomicznym rozdawcą łask.

Ewangeliczne korzystanie ze skarbca Kościoła radykalnie różni się od pogańskiego „proszenia świętego o przysługę”. Nie jest on źródłem mocy ani niebiańskim lobbystą. W modlitwie zwracam się bezpośrednio do Boga: „Jestem grzeszny i nie mam prawa o nic prosić, ale spójrz na nienaganne życie, na miłość i cierpienie świętego (np. Jana Pawła II). Przez wzgląd na jego dobre czyny, proszę Cię – wysłuchaj mnie”. W tym ujęciu święty jest wzorem, na którego zasługi powołuję się przed tronem Najwyższego. Skarbiec Kościoła to nieskończony i niewyczerpany fundusz zasług, zadośćuczynień i dobrych czynów, które zostały wypracowane w relacji z Bogiem. Stanowią własność całej wspólnoty wierzących.

Czas najwyższy oczyścić katolicką pobożność z pogańskiego nalotu. Święci Pańscy to świadkowie, których życie ma inspirować do osobistej zażyłości z jedynym Źródłem wszelkich łask. Jesteśmy jako wspólnota Kościoła spadkobiercami ich zasług, a nie proszącymi ich o usługę. Jeśli tego nie zrozumiemy, nasz chrześcijański monoteizm pozostanie jedynie martwą literą.

 

 

DEON.PL POLECA


Dyrektor Europejskiego Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy. Redaktor portalu jezuici.pl Studia teologiczne i biblijne odbył na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a studia z zarządzania oświatą na Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku. Pracował we Włoszech jako wychowawca w ośrodku dla narkomanów oraz prowadził w Gdyni Poradnię Profilaktyki Uzależnień. Przez 21 lat kierował placówką doskonalenia nauczycieli Centrum Arrupe, w latach 2002-2007 był dyrektorem Gimnazjum i Liceum Jezuitów w Gdyni, a w latach 2019-2024 socjuszem Prowincjała. Autor książek z dziedziny edukacji i duchowości. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Wojciech Żmudziński SJ

Lider, który przerósł swoje czasy

Takich właśnie przywódców potrzebował Kościół w latach 70. i takich potrzebuje dzisiaj.

Pedro Arrupe (1907–1991) to postać o niezwykle bogatym życiorysie. Po ukończeniu studiów medycznych wstąpił do Towarzystwa Jezusowego i...

Skomentuj artykuł

Bóstwa opiekuńcze, czy święci Pańscy?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.