Dlaczego Leon XIV spędził Dzień Niepodległości USA na Lampedusie?

Dlaczego Leon XIV spędził Dzień Niepodległości USA na Lampedusie?
Leon XIV. Fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl

Wizyta papieża Leona XIV na Lampedusie odbyła się w dniu szczególnym dla Amerykanina, którym jest obecny Następca św. Piotra. Nie znaczy to, że zignorował ważną dla jego rodaków rocznicę.

To było dla świata zaskoczenie. 8 lipca 2013 r. papież Franciszek przybył na włoską wyspę Lampedusa na Morzu Śródziemnym. To była jego pierwsza pielgrzymka. Nie tylko kościelne media informowały, że tą podróżą papież oddał hołd dwudziestu tysiącom imigrantów z Afryki, którzy w minionym ćwierćwieczu utonęli w drodze do Włoch. Niektóre odnotowywały, że w ten poniedziałek do wybrzeży wyspy przybiła kolejna łódź, na której przypłynęło ponad 150 osób.

DEON.PL POLECA


Franciszek w homilii wygłoszonej podczas Mszy świętej na stadionie w Salinie wyjaśnił, dlaczego właśnie to miejsce wybrał jako cel swojej pierwszej podróży we Włoszech. Przytoczył tytuły gazet, które kilka tygodni wcześniej informowały, że imigranci utonęli w wodach morza, że na łodziach, z którymi wiązali nadzieje, znaleźli śmierć. Dla pełniącego od zaledwie kilku miesięcy swoją misję papieża ta wiadomość była jak bolesna zadra w sercu. "Wówczas poczułem, że muszę tu przybyć, żeby się pomodlić, by wyrazić swoją bliskość, ale i po to, by obudzić nasze sumienia, ażeby to, co się stało, więcej się nie powtórzyło" - powiedział Następca św. Piotra rodem z Argentyny.

Osią papieskiej homilii były dwa biblijne pytania: "Adamie, gdzie jesteś?" oraz "Kainie, gdzie jest twój brat". Franciszek powiedział, że te dwa pytania Boga rozbrzmiewają także dziś z całą swoją siłą. Mówił o odpowiedzialności za śmierć tych, którzy utonęli, bo "usiłowali wydostać się z trudnych sytuacji, by znaleźć nieco wytchnienia i pokoju; szukali lepszego miejsca dla siebie i dla swoich rodzin". Przywołał też przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, stawiając diagnozę: "W tym świecie globalizacji popadliśmy w globalizację zobojętnienia. Przywykliśmy do cierpienia drugiego człowieka, nie dotyczy nas, nie interesuje, to nie nasza sprawa". Wezwał też do modlitwy "o łaskę płaczu nad naszą obojętnością". Mówił o potrzebie płaczu nad okrucieństwem, które jest w świecie, które jest w nas, które jest także w ludziach bezimiennie podejmujących decyzje społeczno-ekonomiczne, otwierające drogę do takich dramatów jak ten.

To był bardzo mocny przekaz.

Niemal dokładnie w trzynastą rocznicę tamtych wydarzeń, 4 lipca br., na Lampedusie stanął bezpośredni następca Franciszka. Już kilka dni wcześniej w watykańskich mediach można było przeczytać, że Lampedusa od lat jest dla Europy miejscem próby. Wizytę Leona XIV zapowiadano jako powrót do miejsca, w którym Kościół przypomina, że migranci nie są problemem statystycznym, ale osobami z twarzą, historią i niezbywalną godnością. Cytowano wypowiedzi aktualnego papieża na temat migrantów. Serwis Vatican News przygotował krótki film dokumentalny, pokazujący wyspę przez historie ludzi, którzy od lat mierzą się z dramatem migrantów przybywających przez Morze Śródziemne. "To opowieść o pamięci, ratowaniu życia i solidarności silniejszej niż lęk" - wyjaśnia serwis Stolicy Apostolskiej.

Jeszcze podczas pobytu papieża na wyspie światowe media obiegły filmiki pokazujące jego zmagania z silnym wiatrem, co niektórych komentatorów skłaniało do podjęcia dyskusji o ubiorach w konkretnych okolicznościach i odwracało uwagę od istoty podróży Leona XIV.

Papież wyraźnie dał do zrozumienia, że jego obecność na Lampedusie to podążanie "śladami papieża Franciszka". W polskiej wersji serwisu Vatican News w tytule informacji znalazło się sformułowanie mówiące, że papież na Lampedusie był "jak Franciszek".

DEON.PL POLECA

 

 

W homilii wygłoszonej przez Leona XIV podczas Mszy świętej na  boisku sportowym "Arena", znacznie bardziej niż w homilii Franciszka sprzed trzynastu lat, została przywołana postać miłosiernego Samarytanina. "Przybyłem, aby wam podziękować, bracia i siostry z Lampedusy, za bliskość, którą wielu z was postanowiło okazywać. Na nowo dokonał się cud współczucia: «Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko»; to wewnętrzna rewolucja, która wydobywa z nas Bożą wrażliwość i poszerza myśli, serce i życie" - powiedział papież. Dodał, że spotykając się z nimi można lepiej zrozumieć nasz czas, a każdy może rozeznać kierunek własnego życia.

Leon XIV co prawda nie mówił wprost o sumieniu, ale jednoznacznie stwierdził, że w naszych czasach bardziej niż Samarytanin z Jezusowej przypowieści "mamy środki i możliwości, by nadziei nadać konkretny kształt w historii". Nazywając zjawisko migracji epokowym wezwaniem, mówił, że Europa posiada wyjątkowy potencjał, wypływający z jej historii i kultury, ale także równie wielką odpowiedzialność. "Ze względu na swoje położenie geograficzne i kształt instytucjonalny Europa jest w stanie, by na tym obszarze zmierzyć się z kryzysem w sposób całościowy: włączając pierwszą pomoc w długofalowy plan strategiczny, zdolny przyjmować, chronić, promować i integrować migrantów, a zarazem działając na rzecz rozwoju, aby nikt nie był zmuszony do emigracji" - ocenił Leon XIV. Zaznaczył, że wszystko to powinno odbywać się przy czujnej trosce o poszanowanie godności każdej osoby. "Jest to zadanie instytucji publicznych, ale także całego społeczeństwa obywatelskiego i Kościoła" - wskazał papież.

Wizyta papieża Leona XIV na Lampedusie odbyła się w dniu szczególnym dla Amerykanina, którym jest obecny Następca św. Piotra. Tegoroczny Dzień Niepodległości miał jeszcze większe znaczenie, bo łączył się z 250. rocznicą istnienia Stanów Zjednoczonych. Wielu spodziewało się, że papież tego dnia odwiedzi swoją ojczyznę, biorąc udział w uroczystym świętowaniu. Leona XIV jednak wybrał Lampedusę. Nie znaczy to, że zignorował ważną dla jego rodaków rocznicę. Już 25 czerwca br. skierował do nich list, który na stronach watykańskich został opublikowany tego samego dnia, co homilia z Lampedusy.

Być może u kogoś zrodzi się pokusa, aby jego treść porównać z rocznicowymi wystąpieniami czołowych amerykańskich polityków. Zdecydowanie lepiej takiej pokusie nie ulegać.

Dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Dlaczego Leon XIV spędził Dzień Niepodległości USA na Lampedusie?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.