Kościelny kanał, który zniknął i medialna alfabetyzacja
Przypadek kanału archidiecezji łódzkiej pokazuje z całą jaskrawością sprawę wykorzystywania przez Kościół w Polsce internetu i dostępnych w nim narzędzi. Czas na zmianę podejścia.
Istniejący od ponad piętnastu lat kanał archidiecezji łódzkiej w serwisie YouTube mógł stanowić wzór dobrego, sprawnego i profesjonalnego wykorzystania przez Kościół tego internetowego narzędzia. Mógł i stanowił. Ale w tej chwili nie stanowi dobrego przykładu. Niespełna tydzień temu, w nocy z 7 na 8 września br., zniknął z globalnej sieci. Zniknął nagle i bez ostrzeżenia. Usunął go dostawca internetowej usługi, czyli właściciel serwisu. Właścicielem YouTube jest koncern Alphabet Inc., czyli firma-matka najpopularniejszej wyszukiwarki sieciowej - Google.
Jak informował rzecznik archidiecezji łódzkiej, ks. Paweł Kłys, w pierwszym komunikacie serwisu znalazła się informacja o poważnym lub wielokrotnym naruszeniu zasad dotyczących treści szkodliwych i niebezpiecznych. Jest oczywistością, że łódzka kuria nie zgodziła się z taką oceną i złożyła odwołanie. Jednak w poniedziałkowy ranek, 14 września br., do gromadzonych latami przez archidiecezję kierowaną dzisiaj przez kard. Konrada Krajewskiego materiałów, nadal nie było dostępu. Zniknął również osobisty kanał biskupa pomocniczego łódzkiej archidiecezji franciszkanina Piotra Kleszcza, zatytułowany „Zielone pastwisko”.
Oficjalny kanał archidiecezji łódzkiej miał 127 tysięcy subskrybentów. Można na nim było obejrzeć ponad jedenaście tysięcy materiałów. Były tam zapisy transmisji liturgii na żywo, homilie i kazania (w tym wiele wygłaszanych przez kard. Grzegorza Rysia), wywiady i komentarze. Były też treści relacjonujące codzienne życie łódzkiego Kościoła oraz zapisy konferencji, rekolekcji i naukowych sympozjów.
Według aktualnych tłumaczeń właściciela serwisu YT, usunięcia kanału nie spowodowały wyżej wymienione treści. Obecnie zniknięcie uzasadniane jest prawdopodobnym atakiem hakerskim i przejęciem kanału przez osoby być może związane ze sferą kryptowalut. Niektórzy internauci potwierdzają, że zanim kościelny kanał przestał być dostępny, pojawiły się na nim właśnie tego rodzaju treści. Miało to spowodować standardowe zablokowanie kanału przez algorytmy serwisu, określane jako automatyczne systemy bezpieczeństwa.
Od tamtych wydarzeń minął prawie tydzień. Archiwizowane latami bardzo wartościowe treści nadal nie są dostępne. Czy kiedykolwiek uda się je odzyskać? Nie wiadomo.
Przypadek kanału archidiecezji łódzkiej pokazuje z całą jaskrawością sprawę wykorzystywania przez Kościół w Polsce internetu i dostępnych w nim narzędzi. Wydawałoby się, że nic prostszego, niż zaufać ich dostawcom i po prostu po nie sięgnąć. Nic prostszego niż założyć, że globalni sieciowi potentaci zadbają o bezpieczeństwo i sprawne funkcjonowanie narzędzi, używanych zgodnie z umową zawartą z użytkownikami. Skupić się na tworzeniu wartościowych materiałów, bez konieczności troski o infrastrukturę, pozwalającą im dotrzeć do licznych odbiorców.
Niestety, takie bezgraniczne zaufanie do mechanizmów stworzonych i zarządzanych przez kogoś „z zewnątrz”, może się okazać pułapką. Brak alternatywnych rozwiązań, będących w pełni pod kontrolą Kościoła, może skutkować z jednej strony pozostawieniem tysięcy odbiorców bez treści, które były dla nich elementem codziennej formacji, z drugiej, być może całkowitą utratą materiałów o ogromnej niejednokrotnie wartości merytorycznej, ale też historycznej.
To jasne, że tworzenie przez Kościół własnej infrastruktury do działań w internecie to dodatkowy, kosztowny problem, którego na pozór da się całkowicie uniknąć korzystając z takich możliwości, jak YT albo Facebook. Problem w tym, że idąc po tej linii Kościół traci kontrolę nad własnymi materiałami. Nie tylko w kwestii tak drastycznej, jak możliwość ich całkowitego zablokowania, ale również w sferze ich dystrybuowania i dostępności.
Tradycyjnie w trzecią niedzielę września, czyli w tym roku za tydzień, 20 września, obchodzić będziemy w Kościele w Polsce Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. Z tej okazji metropolita katowicki abp Andrzej Przybylski skierował do wiernych swej archidiecezji komunikat, w którym zapowiedział zbiórkę ofiar na potrzeby posiadanych przez Kościół katowicki mass mediów. „Dziękuję wszystkim, którzy wiernie sięgają po katolickie media, propagują je i wspierają. Ich istnienie i rozwój w dużej mierze zależą od nas” - napisał. Już wkrótce przekonamy się, z jakim odzewem spotka się apel arcybiskupa.
Pod koniec lipca br. znany publicysta Marcin Kędzierski we wpisie na Fb podjął temat finansowania mediów kościelnych w naszym kraju. Dowodził, że ich obecny model biznesowy jest nietrafny. „Kościół instytucjonalny (Episkopat, kurie diecezjalne) powinny objąć takie media mecenatem i po prostu je finansować, nie oczekując, że media te same się finansowo zepną. Nie to jest bowiem ich celem. Celem jest ewangelizacja, a jednym z jej elementów jest właśnie troska o dyskurs publiczny” - przekonywał. Przyznał jednak, że nie ma złudzeń, iż takie rozwiązanie zostanie wprowadzone.
Zgodnie z wieloletnim zwyczajem papież Leon XIV orędzie na sześćdziesiąty już, tegoroczny Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu ogłosił już 24 stycznia, we wspomnienie św. Franciszka Salezego. Zatytułował je „Chronić ludzkie głosy i twarze”. Wśród wielu realistycznych wskazań zawartych w tym dokumencie znalazła się m.in. sugestia pilnego wprowadzenia do systemów edukacyjnych na każdym poziomie umiejętności alfabetyzacji w zakresie mediów, informacji i sztucznej inteligencji, którą już promują niektóre instytucje cywilne. „Jako katolicy możemy i musimy wnieść swój wkład, aby ludzie - zwłaszcza młodzi - nabyli umiejętność krytycznego myślenia i wzrastali w wolności ducha” - stwierdził Papież. Dodał, że wspomniana alfabetyzacja powinna być również włączona w szersze inicjatywy kształcenia ustawicznego, obejmujące również osoby starsze i marginalizowanych członków społeczeństwa, którzy często czują się wykluczeni i bezsilni w obliczu szybkich zmian technologicznych.
Trudno się oprzeć refleksji, że wspomniana przez Leona XIV medialna alfabetyzacja powinna w naszej Ojczyźnie objąć m.in. tych, którzy podejmują decyzje o kształcie i możliwościach mediów będących w dyspozycji Kościoła i tych, po które Kościół sięga, choć nie ma wpływu na ich kształt i funkcjonowanie. Niedawno watykanista Michał Kłosowski na łamach internetowego serwisu „Więzi” zwrócił uwagę, że jeśli Kościół traktuje wielkie platformy internetowe „jako podstawową infrastrukturę własnej komunikacji, nie tylko korzysta z technologii, ale też przyjmuje ukrytą w niej antropologię”. To kolejny argument za zmianą podejścia Kościoła w Polsce do kwestii medialnych.


Skomentuj artykuł