Chciałem się pochwalić serduszkiem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Specjalnie występuję na tle płonącego kominka, który ma uosabiać piekło, bo już widzę rzesze nadgorliwych katolików, którzy mnie w tym piekle razem z Jurkiem Owsiakiem umieszczają. W takim towarzystwie bardzo chętnie bym się tam znalazł.
Po świątecznym powrocie z rodzinnego domu do Krakowa uświadomiłem sobie, że niedługo odwiedzi mnie ksiądz po tzw. kolędzie. W pierwszej kolejności pomyślałem o tym, że będę musiał kupić kopertę.
Wiele mówi się i pisze o stosunku Franciszka do tradycji. Pojawiają się wręcz oskarżenia, że ją niszczy lub lekceważy. Papieska energia nie jest jednak skierowana przeciwko tradycji Kościoła, tej pisanej czasem przez wielkie "T". Terenem reformy są raczej tradycje, czy też zwyczaje kościelne.
Wśród nowych kardynałów, których nazwiska ogłosił w niedzielę papież Franciszek, znalazł się sędziwy − blisko stuletni! − arcybiskup Loris Capovilla. To wyjątkowy człowiek, były sekretarz Jana XXIII i świadek jego świętości.
Jeszcze niedawno kazania, które głosili księża, mówili do wiernych zgromadzonych w kościele, a za ich pośrednictwem - do swoich parafian. Dziś, w czasach gdy media na różne sposoby bardzo chętnie "zaglądają do kościoła", kazania mówi się właściwie wobec świata. Przekonał się o tym dość boleśnie ksiądz Stanisław Szyszka z Zakopanego.
Robert Lewandowski budzi skrajne emocje. Jedni go uwielbiają, drudzy nienawidzą. Przy okazji ogłoszenia jego transferu z Borussii do Bayernu było to bardzo dobrze widać. Teraz znowu jest o nim głośno. Po co o tym piszę? Uważam, że każdy z nas - wierzących - może się wiele nauczyć od polskiego napastnika. Czego konkretnie?
Najnowszy numer tygodnika "Do Rzeczy" na okładce prezentuje Jerzego Owsiaka. Obok twarzy szefa WOŚP widnieje napis: "Świecki święty III RP". Czy tylko ja mam odczucie, że używanie świętości w charakterze negatywnego epitetu jest zdecydowanie nie na miejscu?
Przepytałem niereprezentatywną próbę znajomych katolików na okoliczność ich opinii w kwestii likwidacji przez biskupa Rzymu Franciszka tytułów prałatów i infułatów. Sondaż zasadniczo zakończył się klapą.
Zeszły rok, podobnie jak poprzednie, był czasem coraz szybszego rozwoju biotechnologii i coraz większego udziału technologii w praktykowaniu medycyny. Szczególnie delikatnymi etycznie sferami jest początek i koniec życia, także relacja do osób chorych przewlekle lub paliatywnie, także niepełnosprawnych. Akurat ten fakt nie ulega zmianie. Zmienia się jedynie to, w jaki sposób wytyczane są granice tego, co dopuszczalne.
Problem przerywania ciąży oraz sposób w jaki rozmawiamy o aborcji, obnażają głęboki kryzys męskości. Zrzucamy odpowiedzialność na kobiety, taką czy inną ideologię, albo system. Płoną stosy. Ale to mężczyzn charakteryzuje krzywdząca bierność - efekt wybuchowej mieszanki strachu i egoizmu.
Biorąc pod uwagę, że jest to niewielka pozycja - liczy zaledwie 72 strony w wydaniu kieszonkowym - tytuł książki trzeba byłoby uznać za mitomanię jej autora, bo o papieżu Franciszku można powiedzieć znacznie więcej. Sęk jednak w tym, że polski tytuł nie oddaje zamysłu autora. W oryginale książka zatytułowana jest bowiem...
Podobieństwem jest doświadczenie kryzysu. Na Ukrainie jest to kryzys polityczny, ekonomiczny i społeczny. W Polsce - rysujący się kryzys wartości. Różnice ukazały się jaskrawo w tym, czym żyły dwa kraje w tygodniach przedświątecznych: tam - determinacją trwania protestu na kijowskim Majdanie, tu - ideologiczną walką rozpoczętą przed Bożym Narodzeniem i kontynuowaną w kolejnych tygodniach..
Brat Alois (przeor wspólnoty z Taize) wezwał wszystkich chrześcijan do podjęcia bardzo odważnego kroku, który ma być świadectwem danym przez nas całemu światu. Czy uda nam się odpowiedzieć na to wezwanie?
Wygląda na to, że jesteśmy skazani na gender i genderyzm. Zdaje się, że ten drugi termin zaczyna, dzięki świątecznemu listowi naszych biskupów, robić karierę.
o. Andrzej Sarnacki SJ
Mentalność fundamentalistyczna poprzez swój dogmatyzm jest niezdolna do zrozumienia inaczej myślących, przypisując im od razu demoniczne poglądy i szafując prywatnymi ekskomunikami. Czy tak zwany tradycjonalizm jest jedną z takich mentalności?
Od wielu lat w ostatnim dniu kończącego się roku, zanim jeszcze wyrzucę stary kalendarz, raz jeszcze go sobie przeglądam. I co tam widzę? Wszystkie strony zapisane różnymi zobowiązaniami, pracami, rekolekcjami, spotkaniami, wyjazdami, obowiązkami… Mimo upływającego czasu, który na różny sposób daje się odczuć rozmaitymi dokuczliwościami słabnącego ciała, udało się wiele dobra zdziałać.
To ciekawe, że Kościół, któremu świat zawdzięcza najbardziej rozpowszechniony na świecie jest kalendarz gregoriański, oparty na długości roku zwrotnikowego, swój wewnętrzny czas odmierza inaczej. Nie dostosowuje do niego początku i końca roku liturgicznego. Dlatego 1 stycznia w roku kościelnym nie jest wielkim rozpoczęciem, lecz raczej finałem jednego z najważniejszych okresów - zamyka Oktawę Narodzenia Pańskiego.
Koniec roku kalendarzowego skłania do podsumowań. Naturalnie z punktu widzenia Kościoła powszechnego najważniejszym wydarzeniem ostatnich 12 miesięcy było ustąpienie Benedykta XVI i wybór kard. Jorge Bergoglio na papieża. A co istotnego zdarzyło się w naszym polskim Kościele? Oto próba subiektywnego podsumowania.
Gender, gender, gender - tyle się o nim teraz słyszy. I oto podczas oczekiwania na list biskupów na ten jakże zawiły temat, pojawia się w "Wysokich obcasach" wywiad, który ma odpowiedzieć na pytanie "Co to jest ten dżender?" Jest to zapis rozmowy z Panią Barbarą Limanowską, która od trzech lat pracuje w European Institute for Gender Equality (EIGE). Ta agencja sprawdza, jak działa gender mainstreaming, czyli polityka równościowa, we wszystkich krajach Unii Europejskiej.
W ostatnim czasie padło już tyle słów, słusznych i niesłusznych, na temat tzw. "ideologii gender", że straciłem już nadzieję na usłyszenie czegoś budującego. Nadzieja powinna jednak umierać ostatnia albo najlepiej wcale.
{{ article.description }}