Podobieństwem jest doświadczenie kryzysu. Na Ukrainie jest to kryzys polityczny, ekonomiczny i społeczny. W Polsce - rysujący się kryzys wartości. Różnice ukazały się jaskrawo w tym, czym żyły dwa kraje w tygodniach przedświątecznych: tam - determinacją trwania protestu na kijowskim Majdanie, tu - ideologiczną walką rozpoczętą przed Bożym Narodzeniem i kontynuowaną w kolejnych tygodniach..
Brat Alois (przeor wspólnoty z Taize) wezwał wszystkich chrześcijan do podjęcia bardzo odważnego kroku, który ma być świadectwem danym przez nas całemu światu. Czy uda nam się odpowiedzieć na to wezwanie?
Wygląda na to, że jesteśmy skazani na gender i genderyzm. Zdaje się, że ten drugi termin zaczyna, dzięki świątecznemu listowi naszych biskupów, robić karierę.
o. Andrzej Sarnacki SJ
Mentalność fundamentalistyczna poprzez swój dogmatyzm jest niezdolna do zrozumienia inaczej myślących, przypisując im od razu demoniczne poglądy i szafując prywatnymi ekskomunikami. Czy tak zwany tradycjonalizm jest jedną z takich mentalności?
Od wielu lat w ostatnim dniu kończącego się roku, zanim jeszcze wyrzucę stary kalendarz, raz jeszcze go sobie przeglądam. I co tam widzę? Wszystkie strony zapisane różnymi zobowiązaniami, pracami, rekolekcjami, spotkaniami, wyjazdami, obowiązkami… Mimo upływającego czasu, który na różny sposób daje się odczuć rozmaitymi dokuczliwościami słabnącego ciała, udało się wiele dobra zdziałać.
To ciekawe, że Kościół, któremu świat zawdzięcza najbardziej rozpowszechniony na świecie jest kalendarz gregoriański, oparty na długości roku zwrotnikowego, swój wewnętrzny czas odmierza inaczej. Nie dostosowuje do niego początku i końca roku liturgicznego. Dlatego 1 stycznia w roku kościelnym nie jest wielkim rozpoczęciem, lecz raczej finałem jednego z najważniejszych okresów - zamyka Oktawę Narodzenia Pańskiego.
Koniec roku kalendarzowego skłania do podsumowań. Naturalnie z punktu widzenia Kościoła powszechnego najważniejszym wydarzeniem ostatnich 12 miesięcy było ustąpienie Benedykta XVI i wybór kard. Jorge Bergoglio na papieża. A co istotnego zdarzyło się w naszym polskim Kościele? Oto próba subiektywnego podsumowania.
Gender, gender, gender - tyle się o nim teraz słyszy. I oto podczas oczekiwania na list biskupów na ten jakże zawiły temat, pojawia się w "Wysokich obcasach" wywiad, który ma odpowiedzieć na pytanie "Co to jest ten dżender?" Jest to zapis rozmowy z Panią Barbarą Limanowską, która od trzech lat pracuje w European Institute for Gender Equality (EIGE). Ta agencja sprawdza, jak działa gender mainstreaming, czyli polityka równościowa, we wszystkich krajach Unii Europejskiej.
W ostatnim czasie padło już tyle słów, słusznych i niesłusznych, na temat tzw. "ideologii gender", że straciłem już nadzieję na usłyszenie czegoś budującego. Nadzieja powinna jednak umierać ostatnia albo najlepiej wcale.
Nie jest źle. Wiem, że za te bluźniercze słowa można czasem pójść pod osąd opinii publicznej. "Nie jest źle"- to niebezpieczne stwierdzenie również z tego względu, że zakłada istnienie jakiegoś dobra, a skoro tak, to również tego, że w którymś momencie może się stać ono przedmiotem agresji i zaboru. Co jednak powiedzielibyśmy na to, gdyby to sam Bóg tak się wyraził?
Jeśli nawet na boku zostawimy kwestie prawne, Instrukcja Episkopatu Polski z 1979 r. jasno podaje, że pieśni i kolędy w kościele nie mogą być odtwarzane z płyt. Niestety dzieje się tak często. A jak zaznaczył Jan Paweł II, przestrzeganie norm liturgicznych jest wyrazem miłości do Kościoła. Czym więc jest ich ignorowanie?
W drugi dzień Świąt miałam wyjątkową okazję posłuchać na początku mszy kolęd w wykonaniu braci Golec. Nie, nie na żywo, odtworzono nagranie z ich kolędowej płyty. Ten folklorystyczny akcent nie tylko mnie rozczarował, ale też sprowokował do refleksji, z której wyciągnęłam smutny wniosek - chyba mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że prawo autorskie obowiązuje także w kościołach.
Ksiądz Andrzej Draguła zwrócił kilka dni temu uwagę na obelżywe wpisy internautów pod artykułem o pijanym księdzu, który potrącił kobietę. Teolog skwitował rzecz krótko: "Znamienne są komentarze, pokazują społeczny odbiór Kościoła". To z kolei wzbudziło kontrowersje wśród jego czytelników. Część z nich uznała, że nie można wpisów internautów traktować jako miarodajnych. No właśnie: można czy nie można?
Jan Paweł II żałował, że nie udało mu się wynieść go na ołtarze. Papież Franciszek najwyraźniej nadrabia te straty, gdyż 18 grudnia 2013 ogłosił dekret o heroiczności jego cnót i wszystko wskazuje na to, że wkrótce Kraków będzie się mógł szczycić jeszcze jednym błogosławionym.
W internecie - również w jego "katolickiej części" - furorę robi reklama Coca-Coli. Nie ma się czemu dziwić, bo jest wyśmienita. Trwa dokładnie minutę. Uważam, że każdy katolik powinien poświęcić te sześćdziesiąt sekund i ją obejrzeć. Dlaczego? Żeby się zawstydzić i czegoś nauczyć.
Mesjasz Jezus od samego początku był mało pociągający dla świata, słabo wypadając w rankingu wartości jakimi się świat kieruje. "Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie" to żadna dla niego atrakcja. A na to miejsce został niemal dosłanie skazany, "bo nie było dla nich miejsca w gospodzie".
Kim jest święty Szczepan, którego męczeństwo wspominamy zaraz po uroczystości Bożego Narodzenia? Czy i dzisiaj, umielibyśmy pójść w jego ślady?
Biskup Rzymu Franciszek zapytany przez Andreę Torniellego, co święto Bożego Narodzenia mówi dzisiejszemu człowiekowi, odrzekł: "Mówi nam o czułości i nadziei". W całej niezbyt długiej odpowiedzi na pytanie znanego dziennikarza słowo "czułość" pojawiło się aż sześć razy i to w kontekstach, które być może nie wszystkim współczesnym katolikom przypadają do gustu.
Trudno składa się świąteczne życzenia przyjacielowi, który już za kilka minut wróci do więziennej celi, a te i kilka kolejny świąt spędzi w zamknięciu. Tu żadne słowa nie są dobre. Można tylko odwrócić się w stronę okna i w pośpiechu skłamać, że ta łza, to od słońca.
Idą Święta - czekoladowe mikołajki, sterowane helikoptery i promocje na tablety. Zaczyna się festiwal lamentów, dziennikarze weryfikują kondycję duchową narodu; ilu deklaruje a ilu chodzi, co który planuje rozstać się z Kościołem... Objedzeni kutią, zmęczeni nudnymi ciotkami i marną telewizją, spędzimy w odrętwieniu kolejne dni. Czy to jeszcze pamiątka narodzin Boga z ludzką twarzą?
{{ article.description }}