Krytykuje, wciąż się czegoś czepia, nie daje spokoju, co chwila wbija nową szpilę. Księża są pod jego nieustannym ostrzałem (zresztą nie tylko oni). To nie żaden zaciekły wróg Kościoła. Tak działa nasz Papież.
Marcin Łukasz Makowski
Były oskarżenia o brak demokracji, apele biskupów i setki tysięcy podpisów. Były marsze z flagami, manifestacje uliczne i rozpaczliwy krzyk; "Obudź się Polsko!". Nie było jednego - telewizji TRWAM na multipleksie. Dziś sytuacja uległa zmianie. Czy dla środowisk związanych z Radiem Maryja oznacza to koniec walki?
Andrzej Rozenek: "Żyjemy w XXI wieku, a nasz kraj coraz bardziej przypomina ciemnogród. A ja nie chciałbym, żeby Polską rządzili szamani. Lepiej być bliżej Europy niż wprowadzać do nas standardy niektórych krajów afrykańskich".
Gdy najnowszy numer lewicowej "Polityki" pyta czy jesteśmy państwem wyznaniowym i gdy w tym samym czasie na prawicy gdzieniegdzie słychać biadolenie na prześladowania polskich katolików, to należy z tego wysnuć prosty wniosek. Mianowicie taki, że Bogu dzięki cieszymy się normalną wolnością religijną a stosunki państwo-Kościół nadal opierają się na zasadzie przyjaznego rozdziału i autonomii.
Nie znam się na islamie. Nie znam się też na sytuacji politycznej w Syrii. Jestem za to od wielu lat chrześcijaninem. I właśnie dlatego chcę napisać, że nie godzę się na to, co robi wielu moich braci w chrześcijaństwie.
Co prawda do chwili, gdy piszę te słowa, żaden przedstawiciel Stolicy Apostolskiej nie wydał oficjalnego komunikatu, mówiącego o tym, że "komisja kardynałów i biskupów z Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zaaprobowała w głosowaniu cud wybrany do kanonizacji polskiego papieża", ale informacja przez media została uznana za pewną i już zaczęła żyć własnym życiem.
Tym razem ks. Jan lansuje się wśród surferów, prowokuje koloratką i przypiera do muru transcendentaliami (uff, trudne słowo).
Pamięć to jedna z najważniejszych władz ludzkiej duszy, dzięki której doświadczamy ciągłości naszego istnienia, jego wewnętrznej spójności. Ona pozwala nam budować trwałe więzi z bliźnimi.
Czy jesteśmy tolerancyjni na własnym podwórku?
Od dłuższego czasu zastanawiam się nad sposobem komunikacji, jaki prezentują katolicy w polskiej sferze publicznej. Nie ja jedna - w celu poprawy wizerunku Kościoła pojawiła się choćby akcja "The Catholic Voices" (tyle protestów o angielskie "gender", a ta obca nazwa nikomu nie szkodzi, podobnie jak pro-life...). Oto stanowisko Kościoła prezentują w mediach świeccy, spokojnym, rzeczowym, fachowym językiem.
Mówiono o papieżu Janie Pawle II, że przerzucał mosty ponad rzekami krwi. Dziś słowa te - z pełną odpowiedzialnością i ogromnym szacunkiem - powtarzam w odniesieniu do zwierzchników dwóch bratnich Kościołów: greckokatolickiego na Ukrainie i rzymskokatolickiego w Polsce.
Słyszeliście, że można robić zabawy w piątek, a ja wam powiadam nie tak będzie między wami.
Marcin Łukasz Makowski
Im dalej od średniowiecza, tym rzadziej słyszy się o krwawiących hostiach, odrastających kończynach, spektakularnych wskrzeszeniach. Tęcza stała się po prostu rozszczepieniem światła w kropli wody, a grom z jasnego nieba - wyładowaniem elektrostatycznym. Czy znaczy to, że Bóg interesuje się nami mniej niż jeszcze kilka wieków temu? Nie wiem. Jedno natomiast nie ulega wątpliwości; "głód na cuda" nie zmalał. Przykład? 50 tysięcy osób zgromadzi się na Stadionie Narodowym w oczekiwaniu na uzdrowiciela z Ugandy - ojca Johna Bashobora.
W tekście "Biskup jak Filip: z konopii" Janusz Poniewierski krytycznie ocenił publiczne pytania biskupa Wiesława Meringa o wykłady z gender na KUL. Stwierdził, że ksiądz biskup nie powinien opierać się na tekście, opublikowanym przez portal PCh24.pl, poddając w wątpliwość dziennikarską rzetelność niżej podpisanego. Dlatego odpowiadam Poniewierskiemu.
Myślę, że nie będzie nadużyciem określenie papieskich słów mianem współczesnego katolickiego "przepisu na biskupa".
Chrześcijańscy poganie wierzą, że mogą zawładnąć łaską Bożą i że mając sposób na Boga, mogą Go sobie podporządkować.
Tak jakoś wyszło, że zbiegły się w czasie dwa wydarzenia - 100 dni od rozpoczęcia Twojej misji na Stolicy Piotrowej i Dzień Ojca. Chciałbym wykorzystać ten fakt i podziękować Ci Ojcze.
Wszyscy potrzebujemy ojca, tęsknimy za nim: chłopcy i dziewczynki, dzieci i dorośli. Ojcostwo jest wpisane w każdą komórkę naszego ciała, psychiki, duszy. Chcemy wiedzieć, komu zawdzięczamy życie, od kogo nasze życie pochodzi, komu winniśmy za nie dziękować. Gdy ktoś nie zna swojego ojca, jego życia, jest w jakiś sposób zawieszone w próżni. Kobiety i mężczyźni wychowani bez ojca, robią nieraz tytaniczny wysiłek, by dowiedzieć się, kim był, kim jest, co robi, gdzie mieszka.
Nowa wersja 4. przykazania kościelnego brzmi: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach". Technicznie oznacza to, że po akceptacji tej zmiany przez watykańską Kongregację Nauki Wiary w większość piątków całego roku będzie można dowolnie imprezować i nie mieć wyrzutów sumienia. Ale czy na pewno?
28 maja 1981 roku zmarł kardynał Stefan Wyszyński, prymas Polski. Kościół razem z komunistami (sic!) ogłosił żałobę narodową. Dobrze pamiętam pogrzeb, któremu przewodniczył Sekretarz Stanu kard. Agostino Casaroli. Obecny był także przyszły papież - kard. Józef Ratzinger. Na ulice wyległa cała Warszawa. Mówiło się, że to pogrzeb królewski, bo jako prymas Wyszyński był także interrexem.
{{ article.description }}