deon.pl / pzk
Wcielenie to paradoks: Bóg objawia się nie w spektakularnej sile, lecz w prostocie, bliskości i codzienności – w sercu człowieka, w relacjach, w ciemnych doświadczeniach świata. Boże Narodzenie łatwo zagubić wśród świateł, prezentów i pośpiechu. Tymczasem istota tych świąt objawia się w ciszy betlejemskiej nocy, w prostocie żłóbka i w doświadczeniach zwykłych ludzi – samotnych, zranionych, poszukujących nadziei. W tym cyklu wracamy do sensu przyjścia Chrystusa: Boga, który staje się bliski, przychodzi do ludzkiej codzienności i zaprasza do przemiany serca, relacji i spojrzenia na drugiego człowieka. To opowieść o świetle, które rodzi się nie w blasku fajerwerków, lecz w czułości, miłosierdziu i prawdziwej obecności.
Wcielenie to paradoks: Bóg objawia się nie w spektakularnej sile, lecz w prostocie, bliskości i codzienności – w sercu człowieka, w relacjach, w ciemnych doświadczeniach świata. Boże Narodzenie łatwo zagubić wśród świateł, prezentów i pośpiechu. Tymczasem istota tych świąt objawia się w ciszy betlejemskiej nocy, w prostocie żłóbka i w doświadczeniach zwykłych ludzi – samotnych, zranionych, poszukujących nadziei. W tym cyklu wracamy do sensu przyjścia Chrystusa: Boga, który staje się bliski, przychodzi do ludzkiej codzienności i zaprasza do przemiany serca, relacji i spojrzenia na drugiego człowieka. To opowieść o świetle, które rodzi się nie w blasku fajerwerków, lecz w czułości, miłosierdziu i prawdziwej obecności.
Wcielenie jest ostatecznym aktem miłości Boga nie tylko do ludzkości, ale do całego Jego stworzenia. Bóg przyjął ciało złożone „z pierwiastków planety”, oddychał „jej powietrzem” i pił „jej wodę”. Papież Franciszek w encyklice „Laudato Si'” poszerza nasze rozumienie adwentowej miłości.
Wcielenie jest ostatecznym aktem miłości Boga nie tylko do ludzkości, ale do całego Jego stworzenia. Bóg przyjął ciało złożone „z pierwiastków planety”, oddychał „jej powietrzem” i pił „jej wodę”. Papież Franciszek w encyklice „Laudato Si'” poszerza nasze rozumienie adwentowej miłości.
deon.pl / pzk
Loreto od wieków fascynuje wiernych i historyków: to tu, według tradycji, znalazł się Dom Maryi z Nazaretu – miejsce Zwiastowania i Wcielenia. Sanktuarium Świętego Domku stało się jednym z najważniejszych ośrodków kultu maryjnego, które odwiedzają papieże, pielgrzymi z całego świata i ci, którzy szukają duchowego umocnienia. W Loreto splatają się cudowna opowieść, potwierdzone badaniami fakty oraz niezwykłe świadectwa wiary, tworząc jedyne w swoim rodzaju serce maryjnej pobożności.
Loreto od wieków fascynuje wiernych i historyków: to tu, według tradycji, znalazł się Dom Maryi z Nazaretu – miejsce Zwiastowania i Wcielenia. Sanktuarium Świętego Domku stało się jednym z najważniejszych ośrodków kultu maryjnego, które odwiedzają papieże, pielgrzymi z całego świata i ci, którzy szukają duchowego umocnienia. W Loreto splatają się cudowna opowieść, potwierdzone badaniami fakty oraz niezwykłe świadectwa wiary, tworząc jedyne w swoim rodzaju serce maryjnej pobożności.
PAP / mł
25 marca Kościół katolicki obchodzi uroczystość Zwiastowania Pańskiego, czyli momentu, w którym archanioł Gabriel przyszedł do Maryi, by jej ogłosić, że urodzi Syna Bożego, Jezusa. Zapisane w Ewangelii słowa anioła zna każdy katolik, są one bowiem treścią modlitwy "Zdrowaś Mario".    
25 marca Kościół katolicki obchodzi uroczystość Zwiastowania Pańskiego, czyli momentu, w którym archanioł Gabriel przyszedł do Maryi, by jej ogłosić, że urodzi Syna Bożego, Jezusa. Zapisane w Ewangelii słowa anioła zna każdy katolik, są one bowiem treścią modlitwy "Zdrowaś Mario".    
Logo źródła: Głos Ojca Pio Ks. Mariusz Rosik
Zanim zasiądziemy do wieczerzy wigilijnej, warto przypomnieć sobie biblijną historię opowiadającą o narodzinach Bożego Syna, wczuć się w przeżycia Świętej Rodziny, a potem spojrzeć na samych siebie. Być może potrzebujemy odłupać z własnego życia koślawe kawałki zła i grzechu, aby wydobyć - na wzór Maryi i Józefa - czyste piękno szlachetnego serca…
Zanim zasiądziemy do wieczerzy wigilijnej, warto przypomnieć sobie biblijną historię opowiadającą o narodzinach Bożego Syna, wczuć się w przeżycia Świętej Rodziny, a potem spojrzeć na samych siebie. Być może potrzebujemy odłupać z własnego życia koślawe kawałki zła i grzechu, aby wydobyć - na wzór Maryi i Józefa - czyste piękno szlachetnego serca…
Im dłużej uczestniczę w debatach na temat Kościoła, tym bardziej mam wrażenie, że tym co nas różni wcale nie są kwestie zewnętrzne: reformy lub jej braki, stosunek do przestępstw seksualnych, ani nawet nie liturgia ale najgłębsze kwestie teologiczne. Mocno tę kwestię stawia w tekście dla portalu Klubu Jagiellońskiego Jan Maciejewski.
Im dłużej uczestniczę w debatach na temat Kościoła, tym bardziej mam wrażenie, że tym co nas różni wcale nie są kwestie zewnętrzne: reformy lub jej braki, stosunek do przestępstw seksualnych, ani nawet nie liturgia ale najgłębsze kwestie teologiczne. Mocno tę kwestię stawia w tekście dla portalu Klubu Jagiellońskiego Jan Maciejewski.
Ten, kto nie odnalazł w życiu Celu, będzie żałował dokonanych wyborów, widząc w nich jedynie stracone szanse. Będzie chciał cofnąć czas, by uniknąć tego, co już się stało. Będzie żył w wiecznym "wczoraj", tracąc szanse, które daje "dziś", i nie zauważając okazji, które przyniesie "jutro".
Ten, kto nie odnalazł w życiu Celu, będzie żałował dokonanych wyborów, widząc w nich jedynie stracone szanse. Będzie chciał cofnąć czas, by uniknąć tego, co już się stało. Będzie żył w wiecznym "wczoraj", tracąc szanse, które daje "dziś", i nie zauważając okazji, które przyniesie "jutro".
Nie ma nic specjalnie imponującego w przyjściu na świat dziecka biednych ro­dziców w podróży. A okazało się: najważniejszy fakt w historii świata. Nie ma nic spe­cjalnie imponującego w monastycznym rozkładzie dnia, kiedy się już człowiek do nie­go przyzwyczaił i zmyła się z niego nowość. A okazuje się: sam fakt, że jesteśmy tam, gdzie Bóg nam wyznaczył miejsce, w strumieniu Jego woli, dostępnym nam przez po­słuszeństwo – ma wartość większą, niż gdybyśmy świat zawojowali.
Nie ma nic specjalnie imponującego w przyjściu na świat dziecka biednych ro­dziców w podróży. A okazało się: najważniejszy fakt w historii świata. Nie ma nic spe­cjalnie imponującego w monastycznym rozkładzie dnia, kiedy się już człowiek do nie­go przyzwyczaił i zmyła się z niego nowość. A okazuje się: sam fakt, że jesteśmy tam, gdzie Bóg nam wyznaczył miejsce, w strumieniu Jego woli, dostępnym nam przez po­słuszeństwo – ma wartość większą, niż gdybyśmy świat zawojowali.
Paweł Koniarek / Facebook / pk
"Z pewnością Ten, który kiedyś zechciał nie urodzić się w pałacu, a nawet więcej - w warunkach urągających ludzkiej godności - nie gorszy się i dziś naszymi rękami" - napisał dominikanin.
"Z pewnością Ten, który kiedyś zechciał nie urodzić się w pałacu, a nawet więcej - w warunkach urągających ludzkiej godności - nie gorszy się i dziś naszymi rękami" - napisał dominikanin.
Chrystus wszedł w naszą codzienność, aby w niej zamieszkać. Czy to cała prawda? Okazuje się po jakimś czasie, że nie. Jest jeszcze ciąg dalszy.
Chrystus wszedł w naszą codzienność, aby w niej zamieszkać. Czy to cała prawda? Okazuje się po jakimś czasie, że nie. Jest jeszcze ciąg dalszy.
KAI / kk
"Gdyby Jezus miałby dziś przyjść na świat, to narodziłby się jako dziecko z Zespołem Downa" - twierdzi francuski pisarz Fabrice Hadjadj.
"Gdyby Jezus miałby dziś przyjść na świat, to narodziłby się jako dziecko z Zespołem Downa" - twierdzi francuski pisarz Fabrice Hadjadj.
"Tygodnik Powszechny" / kk
To już ostatnia szansa by w tym roku załapać się na roraty. Dlaczego warto?
To już ostatnia szansa by w tym roku załapać się na roraty. Dlaczego warto?
KAI / PAP / kk
Przeczytaj o co zaapelował papież Franciszek w dzisiejszym rozważaniu przed modlitwą "Regina Coeli".
Przeczytaj o co zaapelował papież Franciszek w dzisiejszym rozważaniu przed modlitwą "Regina Coeli".
Logo źródła: List ks. Józef Naumowicz
Czy Boże Narodzenie miało zastąpić pogański kult Niezwyciężonego Słońca, którego narodziny obchodzono 25 grudnia? Czy Jezus urodził się w Betlejem? - pisze ks. Józef Naumowicz.
Czy Boże Narodzenie miało zastąpić pogański kult Niezwyciężonego Słońca, którego narodziny obchodzono 25 grudnia? Czy Jezus urodził się w Betlejem? - pisze ks. Józef Naumowicz.
Tak mnie wkurzył, że chciałam włączyć tryb dystansu. Zgłosiłam Bogu reklamację i pytałam Go, gdzie powinien być limit w kochaniu, bo moja bateria przestała działać. Nie zwlekał z odpowiedzią.
Tak mnie wkurzył, że chciałam włączyć tryb dystansu. Zgłosiłam Bogu reklamację i pytałam Go, gdzie powinien być limit w kochaniu, bo moja bateria przestała działać. Nie zwlekał z odpowiedzią.
ks. Robert Woźniak / Michał Lewandowski
Nie zapominajmy o tym, nie dajmy sobie wmówić, że to tylko kolejny wolny czas, jeden z urlopów od pracy. Nie doprowadźmy do sytuacji, że coś nas gromadzi przy stole, ale już nie wiemy, co.
Nie zapominajmy o tym, nie dajmy sobie wmówić, że to tylko kolejny wolny czas, jeden z urlopów od pracy. Nie doprowadźmy do sytuacji, że coś nas gromadzi przy stole, ale już nie wiemy, co.
Logo źródła: Życie Duchowe ks. Przemysław Marek Szewczyk / „Życie Duchowe”
Chrześcijaństwo wyrosło z judaizmu i do dziś ma tego świadomość, jednak judaizmem nie jest.
Chrześcijaństwo wyrosło z judaizmu i do dziś ma tego świadomość, jednak judaizmem nie jest.
Logo źródła: Szum z Nieba Paweł Sawiak SJ
Bóg zapragnął pełnego doświadczenia człowieczeństwa, dlatego osiedlił się w Galilei. Czy otrzymał to, czego chciał? Co robił jako galilejski chłopiec? Co mówi to nam o Jezusie?
Bóg zapragnął pełnego doświadczenia człowieczeństwa, dlatego osiedlił się w Galilei. Czy otrzymał to, czego chciał? Co robił jako galilejski chłopiec? Co mówi to nam o Jezusie?
Logo źródła: Boska.tv ks. Jan Kaczkowski
Chrystus Pan zupełnie biologicznie się narodził, biologicznie żył i biologicznie przeżywał swoje życie w osobie Jezusa z Nazaretu. Tak samo biologicznie umarł i jakoś biologicznie zmartwychwstał. Dziwne - mówi ks. Jan Kaczkowski.
Chrystus Pan zupełnie biologicznie się narodził, biologicznie żył i biologicznie przeżywał swoje życie w osobie Jezusa z Nazaretu. Tak samo biologicznie umarł i jakoś biologicznie zmartwychwstał. Dziwne - mówi ks. Jan Kaczkowski.
Logo źródła: Życie Duchowe ks. Jacek Bolewski SJ
Jesteśmy dziećmi Bożymi. Trzeba to przyjąć osobiście, wysłuchując Ojca, który przez swego Syna zwraca się do mnie: Moje dziecko (Łk 15, 31). Nawrócenie to nic innego, jak osobowe, dogłębne przeżycie tej prawdy: jestem umiłowanym dzieckiem Boga. Tu bije samo serce Dobrej Nowiny: Bóg jest miłością jako Ojciec, który tak nas umiłował, że Syna swego poświęcił, abyśmy przez Niego narodzili się na nowo jako dzieci Boże - w jedności Ducha Świętego. W blasku tej jednej fundamentalnej prawdy rozświetla się wszystko.
Jesteśmy dziećmi Bożymi. Trzeba to przyjąć osobiście, wysłuchując Ojca, który przez swego Syna zwraca się do mnie: Moje dziecko (Łk 15, 31). Nawrócenie to nic innego, jak osobowe, dogłębne przeżycie tej prawdy: jestem umiłowanym dzieckiem Boga. Tu bije samo serce Dobrej Nowiny: Bóg jest miłością jako Ojciec, który tak nas umiłował, że Syna swego poświęcił, abyśmy przez Niego narodzili się na nowo jako dzieci Boże - w jedności Ducha Świętego. W blasku tej jednej fundamentalnej prawdy rozświetla się wszystko.