Czy to prawda, że On żyje?

Czy to prawda, że On żyje?
Lawrence OP / flickr.com)

Opisując poranek pierwszego dnia po szabacie - czyli niedzielę wielkanocną - ewangeliści są zgodni co do faktu, że pierwszymi osobami, które odkryły, iż grób Jezusa jest pusty, były kobiety.

Pobiegły tam wcześnie rano, bo one jedne nie mogły sobie wybaczyć, że w całym pośpiechu związanym z pogrzebem Jezusa nie dopełniły wszystkiego zgodnie z żydowskim zwyczajem grzebania zmarłych.

Kiedy tylko było to możliwe - aby nie łamać przepisów święta - poszły do grobu, aby zrobić to, co uważały za słuszne i niezbędne. To, co zobaczyły na miejscu, wprawiło je w osłupienie: nie tylko, że nie zastały ciała w grobie, ale sama pieczara była otwarta, a w niej...

...choć brakowało w niej tego Najważniejszego, czyli Ciała Mistrza, to grób jednak nie był pusty. Zostały w nim chusty i płótna, w które wcześniej owinięto ciało Zmarłego, oraz był tam jeszcze ktoś, kto czekał na kobiety. Siedział spokojnie, jakby zadumany; niektórzy ewangeliści twierdzą, że było ich dwóch. Na ten widok bardzo się przestraszyły. On jednak, jakby wyrwany z zadumy, z uśmiechem zapewniał je, że Jezus żyje. Potem, kiedy kobiety biegły do uczniów, w głowie kotłowało im się masę pytań. Młody człowiek w grobie wyglądał na anioła (ale po czym poznać anioła, skoro nie ma skrzydeł???). Co więcej, wydawało się, jakby specjalnie na nie czekał, aby nie musiały bić się z domysłami, albo co więcej, aby nie dały się opanować rozpaczy. Ponad tym wszystkim jednak nie dawało im spokoju największe pytanie: "Jak to możliwe?"...

Trudno jest uwierzyć...

Jak przebiśniegi, krokusy i żonkile są niekwestionowanym dowodem na to, że idzie wiosna, tak pytanie "Jak to możliwe?" jest jednym z dowodów na to, wydarzenia, w jakich bierzemy udział, są dziełem Bożym. Trzydzieści parę lat wcześniej były to jedyne słowa, jakie przestraszona Maryja początkowo była w stanie wypowiedzieć wobec anioła. Potem rozbudzeni w środku nocy pasterze pytali siebie nawzajem, jak to jest, że właśnie im aniołowie przekazali wieść o narodzinach Zbawiciela.

Gdziekolwiek pojawiał się Jezus - nawet wtedy, gdy jako dwunastoletni chłopiec rozmawiał z uczonymi w świątyni - tam wszyscy dziwili się jego słowom. Tak samo było, kiedy dokonywał cudów. Ludzie z żalem zastanawiali się, jak to możliwe, że ten wielki Jezus umiera tak haniebnie? W końcu pełne zadziwienia pytanie - w którym jest może i trochę niedowierzania, ale przede wszystkim wiele radości - stało się refrenem powtarzanym w tych dniach, począwszy od świtu, gdy Wielka Noc przekształciła się w Wielki Dzień nowych czasów.

No i co teraz?

Teraz to już w końcu wszystko wraca do normy. Grób rzeczywiście jest pusty. Ten, który wyglądał na anioła, gdzieś się zapodział. Kobiet też już tam nie ma. Chustę i całun ktoś zabrał - może wystawi je gdzieś jako relikwię? Jeśli chcemy iść do grobu, to tak z sentymentu, żeby zobaczyć "miejsce, gdzie spoczywało ciało". A przy grobie jak czarne ptaki czają się tylko wątpliwości, że może Go jednak wykradli? Ach, jutro idziemy do pracy...

A jednak coś takiego jest w świcie, co nam, Jego uczniom, nie pozwala tak zwyczajnie zakończyć tych świąt. Bo my, wierzący w Jezusa Chrystusa, wiemy, że ta pustka i "grobowa cisza" jest znakiem czegoś, w co trudno uwierzyć, ale co dla nas jest faktem: Jezus żyje. A nie ma tu ani jego, ani Jego uczniów, bo my, chrześcijanie, nie żyjemy w grobach. My rozbiegliśmy się po świecie, aby wszystkim głosić pełne mocy "Alleluja!".

Bracia i Siostry, Panie i Panowie, otwierajmy groby naszych serc! Oto świat stworzony został na nowo, a my jesteśmy tego świadkami!

Wesołych, niekończących się Świąt!

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Czy to prawda, że On żyje?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.