Niech świat usłyszy, że Chrystus prawdziwie zmartwychwstał

Niech świat usłyszy, że Chrystus prawdziwie zmartwychwstał
fot. Depositphotos

Nie lada wyzwaniem jest opisać w krótkim tekście to, czym liturgia Kościoła karmi nas podczas obchodów Triduum Paschalnego. Te dni są pełne duchowej treści - nasycone symbolami i obfite w Słowo. Najważniejsze przesłanie tych obchodów moglibyśmy streścić słowami z Łukaszowej Ewangelii: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał" (Łk 24,5-6).

Bóg w Chrystusie staje się człowiekiem, Stwórca - stworzeniem. Ten, który przez wieki jako dobry Ojciec prowadził swój Lud Wybrany, nie zapominając nigdy o przymierzu z nim zawartym, nawet jeśli sam został przezeń zapomniany, sam stał się "częścią" historii świata, wkraczając w ludzkim ciele w czasoprzestrzeń. Liturgia słowa Wigilii Paschalnej prowadzi nas przez wieki, ukazując Boga jako Dawcę Życia, Pana i Zbawcę, Opiekuna i Obrońcę, by wreszcie doprowadzić nas do punktu kulminacyjnego - wydarzenia Jezusa Chrystusa, Boga łamiącego funkcjonujący do tej pory schemat, w którym granica między świętością i świeckością jest jasno zarysowana.

W Chrystusie jak na dłoni widać prawdziwą (choć dla nas wciąż zaskakującą i niezrozumiałą) logikę działania Boga poprzez zbawcze oksymorony i paradoksy. Zapowiedź tego, co stać się miało przez Jezusa, dostrzec możemy w jednym z najsłynniejszych biblijnych wydarzeń: "Synowie zaś Izraela szli po suchym dnie morskim, mając mur z wód po prawej i po lewej stronie" (Wj 14,29). Izraelici przeszli suchą nogą przez morze. Dzięki Bożej mocy nieposkromiony żywioł nie był już dla nich zagrożeniem, lecz z naturalnej przeszkody na drodze do Ziemi Obiecanej stał się sprzymierzeńcem w walce o wolność. Morska woda nie przyniosła im zagłady, lecz życie. Tak też dzięki Chrystusowi stało się ze śmiercią, której otchłań została przez Niego pokonana, a my otrzymaliśmy nadzieję na przejście suchą nogą przez jej przerażającą toń ku życiu wiecznemu.

Wszystko to jednak wynika z tego, że Bóg w Jezusie przyjął ludzką naturę - ze wszystkimi tego konsekwencjami, które na myśl przywodzą właśnie te dwa przywołane już wcześniej przeze mnie słowa: oksymoron i paradoks. Władca historii zaczął istnieć w czasie, Nieskończony stał się przestrzennie ograniczony. Na tym jednak nie koniec, bo największy opór ludzki umysł stawia w zetknięciu się z wielkopiątkową tajemnicą Męki i Śmierci Chrystusa, który mówił o sobie: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem" (J 14,6). Okazuje się jednak, że ta Droga się urywa, Prawda zostaje wyśmiana i zanegowana, a Życie przegrywa ze śmiercią. Niełatwo jest mierzyć się intelektualnie z tajemnicą umierającego Pana, Dawcy Życia.

Na tym jednak nie koniec chrześcijańskich oksymoronów i paradoksów. Bóg doświadczający dramatu śmierci dosłownie na własnej skórze to jedno. Wyzwaniem dla wiary jest też krzyż - narzędzie zbrodni, które stało się kluczem do nieba. Nie dziwi zupełnie reakcja uczniów na wieść o zmartwychwstaniu ich Mistrza. "Piotr wybrał się i pobiegł do grobu; schyliwszy się, ujrzał same tylko płótna. I wrócił do siebie, dziwiąc się temu, co się stało" (Łk 24,12). Doprawdy, nawet dzisiaj, dwa tysiące lat po tych wydarzeniach, można być nieźle skołowanym taką wiadomością. Pusty grób nie jest czymś, co spodziewamy się zastać, przychodząc na miejsce pochówku kogoś bliskiego, nawet jeśli było to kilkukrotnie przez tę osobę zapowiedziane: "Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei: «Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie»" (Łk 24,6-7).

Pascha - przejście. Tym jest właśnie zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią. Nie jest to przejście raz jeden dokonane i kropka, lecz jest wciąż dokonującym się przejściem. Zmartwychwstanie jest nie tylko wydarzeniem z przeszłości, ale wciąż-dziejącym-się cudem powrotu ze śmierci do życia. "My wszyscy, którzy otrzymaliśmy chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć. Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie, jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca" (Rz 6,3-4). Chrześcijanin jest człowiekiem żyjącym i poruszającym się w zmartwychwstaniu - oddycha nim, karmi się nim, na świat i ludzi patrzy przez jego pryzmat, jest ono jego punktem wyjścia i zarazem celem.

W odpowiedzi na tę wzniosłą ideę życia chrześcijańskiego możemy przytoczyć słowa opisujące reakcję uczniów na przyniesioną im przez kobiety wieść o zmartwychwstaniu Nauczyciela: "Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary" (Łk 24,11). Od razu spodobało mi się określenie "czcza gadanina". Brzmi trochę staroświecko, ale jest niezwykle bogate znaczeniowo. Otóż synonimami słowa "czczy" są: pusty, nic nieznaczący, bezcelowy, płonny (nieurodzajny). Taka właśnie wydaje się uczniom informacja o zmartwychwstaniu - niedorzeczna i bezwartościowa. I taka z pewnością by pozostała, gdyby nie została poparta faktami przez samego Jezusa, który "po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym" (Dz 1,3).

Zmartwychwstanie jest i dzisiaj dla wielu ludzi po prostu czczą gadaniną, także dla tych, którzy uważają się za wierzących chrześcijan (o zgrozo!). Dlaczego światu tak trudno uwierzyć w zwycięskie wyjście Chrystusa z grobu? Bo choć grób Jezusa jest rzeczywiście pusty, to puste są także serca wielu Jego wyznawców. Puste i nieurodzajne. Obumarłe. Nie ma w nich życia. Jak więc umarli mają świadczyć o Żywym? Jak o zwycięstwie nad śmiercią mogą opowiadać ci, którzy w śmierci czują się komfortowo i nieśpieszno im do nowego życia? Jesteśmy grobami pełnymi zgnilizny, dlatego nasze głoszenie jest jałowe. Lubimy wytykać innym, że żyją w śmierci, a sami nie mamy w sobie życia. Jesteśmy przypudrowanymi trupami.

Niech ten smutny wniosek stanie się dla nas otrzeźwieniem i motywacją do tego, żeby podjąć wyzwanie zawarte w słowach św. Pawła: "(…) umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie" (Rz 6,11). Kto żyje dla Boga, głosi to, co nieśmiertelne, a nie to, co materialne, przyziemne i ograniczone. I nie tylko głosi, lecz przede wszystkim tym żyje, stając się świadkiem Zmartwychwstałego, który wyciąga człowieka ze śmierci do życia. My czasem chcielibyśmy przytrzymać innych w grobie, by ponapawać się ich śmiercią. Zawalczmy o ich życie! Jeśli chcemy pokazać światu, że chrześcijańskie oksymorony i paradoksy "działają", a nowina o zmartwychwstaniu nie jest czczą gadaniną, to zacznijmy opowiadać o naszych spotkaniach z Jezusem, Zwycięzcą Śmierci. Przy wielkanocnym stole porozmawiajmy o… Wielkiej Nocy! Niech świat usłyszy, że Chrystus prawdziwie zmartwychwstał, a swoim uczniom wciąż przywraca życie.

Kapłan archidiecezji gdańskiej. Student teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Współtwórca kanałów "Inny wymiar" i "KatOlizator".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Raniero Cantalamessa OFMCap

Droga wiary jest zapisana w Credo

Dla chrześcijan Credo to znacznie więcej niż recytowanie dogmatu. To publiczne wyznanie, że prawdy wiary stały się treścią ich życia. Czy jesteśmy świadomi, co tak naprawdę deklarujemy, ilekroć powtarzamy...

Skomentuj artykuł

Niech świat usłyszy, że Chrystus prawdziwie zmartwychwstał
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.