Przez dwa lata miałam kierownika duchowego, który usiłował wszczepić we mnie trochę beztroski dziecka. Trafił na oporną uczennicę, może dlatego, że on sam wydawał mi się zbyt niefrasobliwy.
Natalia
Tata stracił pracę, mama chorowała na ciężką depresję, brakowało pieniędzy i nadziei. Na nic zdawały się moje własne siły. Okazało się, że ja sama tak właściwie nic nie mogę zdziałać. Skoro nic nie mogę, to powinnam umrzeć - pisze Natalia.
Ola
Zamknęłam się w sobie. Każdy problem, który się pojawił, chowałam we wnętrzu swojego ciała, aby następnie odreagować masturbacją. Potrafiłam dziennie siedzieć przed komputerem nawet 3-4 razy oglądając te filmy.
Blanka
Moje problemy z nieczystością zaczęły się w 16-stym roku życia, kiedy straciłam dziewictwo. Od tego momentu poczułam, że odłączyłam się od Boga i to na bardzo długo. Czułam obrzydzenie nie tylko do siebie, ale do mojego chłopaka również.
Justyna
Wraz z nią zakwitała zazdrość innych o tę relację i wiele złych emocji dookoła. Następnie "niby" przyjaźń, bo ja czułam więcej, a on chciał tylko przyjaźni. Zafascynowałam się światem tego człowieka, zaraziłam się jego podejściem New Age, bioenergoterapią, tarotem i wiarą w mantry.
Krzysiek
"Skoro pornografia była przyjemna i jednocześnie łatwo dostępna, sięgałem po nią coraz częściej. Zupełnie nie przeszkadzał mi fakt, że to grzech. Trwało to 11 lat" - poznaj świadectwo i 4 rady od Krzyśka.
DEON.pl
Jeśli po raz kolejny sięgnąłeś do pornografii, mimo że wcale nie chciałeś tego zrobić - to materiał, który teraz zobaczysz z całą pewnością ci pomoże.
Tynka
Uważałam, że mieszkanie i współżycie przed ślubem jest czymś normalnym. Że każdy tak robi. Dlaczego ja nie miałabym tak robić? Dopiero po 1,5 roku zaczęłam się źle czuć w tym związku. Czułam się jak przedmiot do zaspokojenia potrzeb mojego chłopaka.
świadectwo anonimowe
"Mój tato nadużywał alkoholu, a mama nie dawała rady. Wpadłem w złe towarzystwo, z czasem robiło się coraz gorzej - narkotyki, przemoc, kradzieże i dilowanie. Pewnego dnia coś mnie pchnęło..."
s. Zofia RSCJ
Moi rodzice pochodzili z różnych miejscowości: mama z Warszawy, ojciec z Poznania. Oboje mieli pięcioro rodzeństwa: w jednym i drugim domu było dwóch chłopców i cztery dziewczyny. Różne były koleje ich losów.
Wiktoria
Myślę, że mało kto wie, iż św. Antoni jest też patronem adwokatów. Miałam dramatyczną sytuację życiową. Groziła mi eksmisja z własnościowego mieszkania spółdzielczego i nic na to nie można było poradzić.
szczęśliwa matka
Święty Antoni Padewski to bardzo ważna osoba w moim życiu, choć nie pamiętam, kiedy moje zainteresowania skupiły się właśnie na tym świętym. Tak piękna postać spodobała się również mojemu synowi i obrał sobie św. Antoniego za patrona w sakramencie bierzmowania. Nigdy nie przypuszczałam, że będę w tym świętym szukać ratunku, ale tak właśnie się stało.
Jezu, dodaj sił, bym nie upadł pod brzemieniem krzyża. A raczej - nie, zuchwale proszę, dopomóż mi szybko powstać z upadku i za Twoim przykładem podążać na Golgotę. Czy daleko jeszcze kres udręczeń. Jezu najdroższy, cierpię bez wielkoduszności i to mnie boli. Ale jeśli chcesz, bym pił gorycz cierpienia bez domieszki Twej pociechy, zgadzam się z Twą Najświętszą wolą.
Podczas jednej z rozmów z kierownikiem duchowym powiedziałem, że gdybym miał wyjechać z rekolekcji po czterech dniach, byłbym już całkowicie usatysfakcjonowany. Pan Bóg na tym jednak nie poprzestał. Wciąż dawał więcej i więcej…
Ks. Jacek Kołak
Z Ćwiczeniami duchownymi św. Ignacego Loyoli zetknąłem się w wieku osiemnastu lat, gdy uczestniczyłem w rekolekcjach prowadzonych przez ośrodek Odnowy w Duchu Świętym. Było to moje pierwsze spotkanie z propozycjami wybranymi spośród tych, które pozostawił całemu Kościołowi św. Ignacy Loyola.
Czas trzydziestodniowych rekolekcji ignacjańskich był czasem wielkiej przygody z Bogiem. To On zapraszał mnie do wspólnej wędrówki po ścieżkach nie tak znowu łatwych. Droga ta bowiem prowadziła niejako przez pustynię i wiązała się z przeżyciami, jakie stały się udziałem Izraelitów idących za Mojżeszem do ziemi obiecanej. Ciążył bagaż wcześniejszych doświadczeń, tych z dzieciństwa i z czasów późniejszych. We wszystkim tym Bóg był jednak obecny i często, zwłaszcza w trudnych momentach, powtarzał: "Nie zapomnę o tobie".
Odprawiając trzydziestodniowe Ćwiczenia, zobaczyłam, że tak naprawdę nie uleczyłam raniących doświadczeń, że wszystkie one gdzieś tam nadal tkwią zduszone na dnie mojego serca. Rekolekcje stały się więc tym razem także czasem uzdrowienia.
Uzależnienie mojego męża rozwijało się przez lata, ja jednak jakoś tego nie zauważałam. Żyłam z nim, wspólnie wychowaliśmy trójkę dzieci, lecz ciągle obecny przy tym, wciąż tuż obok, był mój wróg numer jeden - wódka. Z biegiem lat było coraz to gorzej: mąż zrezygnował z jednej pracy, potem z kolejnej. W końcu uznał, że mając prawo do wcześniejszej emerytury, nic już nie musi robić.
Jubileusz dwudziestu pięciu lat ślubów zakonnych był dla mnie dużym przynagleniem, by zatrzymać się i w Bożej obecności spojrzeć na przebytą drogę życia zakonnego.
Trzydziestodniowe rekolekcje są doprawdy godne polecenia. Po powrocie z Ćwiczeń duchownych zdałem sobie sprawę, że były to prawdziwe manewry. Manewry, które stały się zachętą, by ćwiczyć dalej.
{{ article.description }}