Narzekaj, krytykuj i nigdy nie doceniaj. Omawiaj z mamą każde potknięcie męża

Narzekaj, krytykuj i nigdy nie doceniaj. Omawiaj z mamą każde potknięcie męża
(Fot. pl.depositphotos.com)
Logo źródła: WAM dm

By zniszczyć swoje małżeństwo wystarczą choćby subtelne akty, byle systematyczne i konsekwentne. Te drobne ciosy potrafi ą z  niewiarygodną skutecznością osłabić więź między małżonkami lub wręcz uniemożliwić jej zbudowanie. W  dłuższej perspektywie, powtarzane miesiącami i latami zabijają związek - pisze Mika Dunin w książce „Antyporadnik. Jak stracić męża, żonę i inne ważne osoby”.

Jeśli więc się postarasz i  sumiennie zastosujesz do poniższych podpowiedzi, istnieje duża szansa, że wkrótce twoje małżeństwo przestanie wyglądać jak w ckliwej telenoweli o miłości, o ile ciągle jeszcze tak wygląda.

Być może pod wpływem tych działań mąż nie opuści cię całkowicie - mężczyźni są z  natury dość leniwi, wiele zniosą, byle tylko uniknąć ruchu. Za to zniknie duchem, umniejszony albo „wykluczony” twoją postawą z małżeńskiej wspólnoty. Zaś taka pozorna nieobecność bywa jeszcze dotkliwsza, a z pewnością bardziej irytująca.

Krytykuj go i lekceważ jego pracę, pasje i zainteresowania

Utrudniaj lub uniemożliwiaj mu rozwój i  zajęcie się hobby. Rób sceny i  stosuj subtelny emocjonalny szantaż, by zawsze rezygnował ze swoich ulubionych zajęć. Na początku jest szansa, że będzie ulegał, później z pewnością znajdzie sposób, by robić to, co jest dla niego ważne. Po kryjomu. Nie musisz otwarcie niczego zabraniać, tak naprawdę wystarczy zwykłe niezadowolenie, brak zrozumienia i zainteresowania, pominięcie milczeniem błysku w oku czy wzmianki o zakupie nowego fascynującego, wymarzonego i  niezbędnego okazu. Dlaczego to niszczy więź?

Powiedzmy, że kogoś kocham, jest dla mnie ważny, więc chcę się z  nim dzielić wszystkim, pokazać mu to, co jest dla mnie cenne. Jeśli to spotyka się z niezrozumieniem, lekceważeniem czy krytyką, to tak, jakby lekceważona była cała moja osoba. Gdy spotyka mnie to ze strony obcych - raczej sobie z tym poradzę.

Ale gdy moją pasję, coś, z czym się utożsamiam, krytykuje i wyśmiewa osoba najbliższa, zostaje zaburzone moje poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa emocjonalnego: Jeśli ona uważa, że akwarystyka jest durna, to może faktycznie tak jest, a ja się ośmieszam? Ona gardzi moim hobby, więc może nie chce mnie takiego i wycofa swoją miłość? Kiedy mąż opowiada ci o  swoich marzeniach, pomysłach, ideach, a ty mówisz, jak jest głupi, albo tylko okazujesz -  szerokim ziewaniem i nieobecnym wzrokiem – jak mało cię to obchodzi, to tak, jakbyś zabijała w nim kawałek osobowości, duszy. Być może kawałek najcenniejszy, bo to właśnie pasje i marzenia nadają pęd naszemu życiu, czasem tylko dzięki nim i dla nich zmuszamy się do wstania z łóżka i przeżycia jeszcze jednego dnia.

Narzekaj na męża, omów z mamą każde jego potknięcie

Jeśli masz „szczęście” być córką kobiety zaborczej albo mentalnie lub fizycznie opuszczonej przez mężczyzn, będzie cię ze wszystkich sił wspierała w wyszukiwaniu słabych męskich punktów i  w  postawie roszczeniowej.

Wykorzysta każdą okazję, by skrytykować zięcia. Ty myślisz, że mama pomaga ci przetrwać trudne chwile, że wspiera cię w obliczu małżeńskiego kryzysu (i może ona sama też tak uważa). Tymczasem rodzicielka, niekoniecznie świadomie i z premedytacją, załatwia swoje własne porachunki z  męskim światem, dodatkowo utwierdzając cię w  roli niezawinionej ofiary ohydnego patriarchatu.

Z tak doświadczonym, zbolałym i pewnym swej racji przeciwnikiem twój mąż nie ma żadnych szans. Nawet jeśli ataki mamy wydadzą ci się nie całkiem słuszne, nawet jeśli będziesz go bronić, wirus krytyki, wzajemnej niechęci i podejrzliwości został wpuszczony do twojego małżeństwa.

Bądź córeczką tatusia - najwspanialszego mężczyzny na świecie

Podkreślaj na każdym kroku, jaki twój ojciec jest cudowny i  jak wielka przepaść dzieli twojego męża od taty. Ileż to mógłby się od niego nauczyć! Gdyby tylko chciał… choć nawet wtedy mógłby nie podołać zadaniu. W końcu tata jest tylko jeden.

Zgrabnie rozgrywaj niepodważalną przewagę tatusia. I to na wielu polach. Wystarczy, że mąż ze średnim entuzjazmem zabierze się za naprawę zlewu, że nie dość energicznie podchwyci twoje aluzje dotyczące kupienia ci jakiegoś zgrabnego autka (tata już od kwadransa siedziałby nad katalogiem z pobliskiego salonu).

Albo nie będzie przejawiał specjalnych ambicji w  kwestii wyższych zarobków czy rozwoju kariery. A ty, delikatnie, raz za razem, będziesz porównywać jego wątpliwe osiągnięcia z ewidentnymi sukcesami i przymiotami - hojność! – ojca. Na przy- kład zaczynając każdą wypowiedź od słów: „a mój tata…” - mój tata nigdy by; mój tata na pewno by… Kawał naprawdę świetnej roboty!

Teraz już na zawsze możesz się pożegnać ze staraniami małżonka – przecież i tak nie jest w stanie dorównać najważniejszemu mężczyźnie w twoim życiu.

Nie doceniaj go. Nigdy go nie chwal

Słusznie uważasz, że wdzięczność warto okazywać tylko za ekstrawyczyny, niesamowite bonusy, które on dla ciebie przygotował! Posegregowane pranie, bukiet kwiatów w  wazonie, umyty samochód to wcale nie są akty oddania, zaangażowania i dobrej woli. To ci się należy, więc nie ma co robić przedstawienia dziękczynnego. Ale oczywiście mężczyźni uwielbiają być doceniani, nawet za najprostsze rzeczy.

Naturalnie, jeśli powiesz mu: Nie do wiary, jaki jesteś wspaniały! Sam założyłeś skarpetki?!  - zaraz wyczuje, że robisz z  niego idiotę. Albo zadzwoni po pogotowie - dla ciebie. Ale rezultaty mądrych pochwał mogą naprawdę cię zdziwić  - on będzie chciał słyszeć ich więcej!

Nie znaczy to, że mężczyźni są bezmyślni i dla byle połechtania za uchem zrobią wszystko. Ale jeśli robi coś, czego - jak mu się wydaje - robić nie musi (a  zapewne ma takie przekonanie co do większości rzeczy, szczególnie tych z zakresu gospodarstwa domowego), mogłoby mu, nie daj Boże, sprawić przyjemność, jeśli to docenisz. Bo gdy nawet tego nie zauważysz, on nigdy więcej nie zdobędzie się na taką wspaniałomyślność i wszystko będziesz musiała robić sama. Za to spokojnie będziesz mogła oddać się omawianiu jego niegodziwości i egoizmu z mamusią lub inną rozgoryczoną i sfrustrowaną przedstawicielką płci żeńskiej.

Znajdź świadków ułomności męża

Obecność osób trzecich podczas krytykowania mężczyzny jest niezwykle pożyteczna. Co najmniej potraja siłę rażenia negatywnego komunikatu. Podważaj jego kompetencje, umiejętności, pomysły, sposób bycia, wygląd. To mogą być zwykłe docinki, niby-żarty, złośliwości. Jednak powtarzane wystarczająco często pokażą wszystkim dookoła, a  przede wszystkim twojemu mężowi, że nie bardzo go szanujesz czy nawet lubisz. Ale czy rzeczywiście szanujesz, skoro to wszystko mówisz, skoro go ośmieszasz?

Podobnie działa przewracanie oczami przy każdym mężowskim zdaniu. Ten wydawałoby się niegroźny gest jest bardzo czytelnym pozawerbalnym komentarzem, a  znaczy dokładnie tyle, co: Tego człowieka nie można traktować poważnie. Wysyłanie owego sygnału jest podwójnie skuteczne. Nie tylko rani (ośmieszanie jest formą agresji), nie tylko sprawia, że dotknięty do żywego albo urażony „podskórnie” mąż nie będzie miał ani ochoty, ani powodu czegokolwiek z żoną lub dla żony zrobić. Dodatkowo w  przewrotny sposób uderza w  nadawcę - czy kobieta będzie w stanie patrzeć z podziwem na mężczyznę w jakimś stopniu lekceważonego?

Zamęczaj go pytaniami

Pytaj o  to, zwłaszcza gdy na pierwszy rzut oka widać, że jest zmęczony i  przytłoczony, gdy ewidentnie ma problem, jest zestresowany i  próbuje sobie wszystko ułożyć. Albo gdy zwyczajnie się „resetuje”, czyli robi nic i  myśli o  niczym. To pytanie, wymiennie z  tekstem: Co tam robisz?, możesz też rzucać przez drzwi toalety. Na wypadek, gdyby twój ukochany mógł robić tam cokolwiek innego niż cała reszta ludzkiego gatunku w  tym właśnie pomieszczeniu. Taka inwigilacja - przepraszam, wiem, że ładniej byłoby to nazwać troską - może doprowadzić do szału, nawet jeśli jesteście na etapie miodowego miesiąca. Ale gdy wasze wspólne życie trwa już jakiś czas, wywoła w nim mordercze myśli.

A co, jeśli trafi łaś na wyjątkowo zamknięty w sobie, milczący, ocierający się wręcz o  wyobcowanie model? Mantra O  czym myślisz? tego nie zmieni! Jeśli nie pomogą konkretne przedstawienie sprawy (potrzebuję z tobą rozmawiać, niepokoję się o nas, gdy jesteś taki milczący) ani mały szantaż (jeśli mi nie powiesz, będę zadawać to pytanie do skutku, nawet sto razy dziennie), pozostanie tylko zaakceptować milczącego towarzysza życia - zwłaszcza jeśli był taki również przed ślubem. Jeśli zaś to małżeństwo z tobą tak na niego wpłynęło, przyczyny mogą tkwić w… no, w każdym razie niekoniecznie w nim. Ale przecież w sobie niczego nie będziesz zmieniać!

Książkę Miki Dunin „Antyporadnik. Jak stracić męża, żonę i inne ważne osoby”, wydaną nakładem wyd. WAM, można kupić tu.

WAM/dm

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Mika Dunin

Niektórzy będą wkurzeni. Niestety, nie znam lepszego - a przy tym mniej drastycznego od tragedii, wypadku, nieszczęścia - sposobu, żeby zatrzymać się w tym szalonym biegu i zacząć się zastanawiać nad własnymi przekonaniami i poczynaniami....

Skomentuj artykuł

Narzekaj, krytykuj i nigdy nie doceniaj. Omawiaj z mamą każde potknięcie męża
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.