„Lubię ten gest Benedykta, bo zgadza się bardzo z moim charakterem. Oto, jak związki ze świętymi, a później nasze powołanie i jego realizacja, nawiązują się często przez cechy nieznośne dla naszych bliskich i już całkiem irracjonalne dla naszych obserwatorów. Wstać w środku lekcji i już więcej nie wrócić.” (M. Zioło OCSO, Liście, listki, listy, s. 42). Bohater tych słów, Benedykt z Nursji, był synem możnego rodu.
Różnorodność form życia w Kościele jest obecnie olbrzymia. A z jakimi formami życia zetknął się Jezus? Rzućmy okiem na panoramę propozycji, jakie funkcjonowały w I wieku w Izraelu.
Pensjonariusze Schroniska dla Niepełnosprawnych w Radwanowicach i uczestnicy Warsztatu Terapii Zajęciowej w Trzebini nie mówią "więźniowie", ani "osadzeni"; dla nich to - od dobrych kilku lat - po prostu "panowie do pomocy".
Ten tekst mógłby być najkrótszym artykułem w mojej karierze akademickiej. Mógłbym go rozpocząć i zarazem zakończyć jednym zdaniem: Piłsudski praktycznie nie funkcjonuje w ukraińskiej pamięci historycznej.
Jarosław Naliwajko SJ
Dzisiejszy odcinek to kolejny dowód na to, jak łatwo Autor ulega czytelnikom. Nie zważa przy tym ani na złośliwości, ani na prowokacje. Cóż, prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
Karl Rahner, słynny teolog katolicki, napisał kiedyś, że chrześcijanin przyszłości będzie musiał być mistykiem albo nie będzie w ogóle nikim. Chrześcijanin przyszłości będzie musiał doświadczyć K o g o ś albo z trudem będzie można uznać go za gorliwego chrześcijanina w epoce pochrześcijańskiej.
Jaka była najbardziej przygnębiająca wiadomość polityczna ostatnich dni? To pytanie może wzbudzić lekką konfuzję, gdyż życie polityczne uległo przytłumieniu i nic specjalnego się nie działo. Media pełne były ważnych wiadomości z frontu walki z żywiołem. Premier robił swoje i gospodarskim okiem lustrował wezbrane wody. Miało to charakter rytualny - gdyby tego nie robił, zostałby przez opinię publiczną rozszarpany na strzępy. W cieniu dramatycznych wydarzeń stało się jednak coś ponurego i bardzo źle świadczącego o jakości naszego życia publicznego - Janusz Palikot został ponownie wybrany na szefa struktur regionalnych Platformy Obywatelskiej w Lublinie.
Wszyscy, których dotknęła powódź, przeżyli coś bardzo specjalnego. Między sobą rozumieją się niemal bez słów. Ci, których powódź nie dotknęła, nie potrafią sobie wyobrazić, że nie można było przejść piętnastu metrów od stodoły do domu, żeby ratować dobytek. Rozmowa z Katarzyną Komorowską, psychologiem Krakowskiego Ośrodka Interwencji Kryzysowej.
Pewnej niedzieli moja nastoletnia córka oznajmiła mi, że nie pójdzie na Mszę św. Zapytałam o powód, chociaż spodziewałam się, jaką dostanę odpowiedź. I rzeczywiście usłyszałam: „Bo nie wierzę". Wtedy zadałam jej pytanie: „A skąd wiesz, że nie wierzysz?". To pytanie pozostaje nadal otwarte, a Ola pewnie długo będzie szukać na nie odpowiedzi. Póki co praktyki religijne zawiesiła „aż do odwołania". Gdy pojawiają się wątpliwości, wtedy szuka się potwierdzenia, że Bóg istnieje, nawet jeśli nie można już wierzyć w Niego swoją naiwną, dziecięcą, ufną wiarą.
Nastolatkom trudno jest dzisiaj znaleźć powód, by chodzić do kościoła. Po pierwsze, większość z nich nie zadaje sobie pytań o to, czy istnieje coś poza doczesnością. Te sprawy stają się ważne dopiero wtedy, gdy ktoś uświadomi sobie własną śmiertelność, a to - zdaniem psychologów - przychodzi najczęściej po trzydziestce. Po drugie, młodzi lubią wszystko to, na co Kościół radzi uważać. Interesuje ich seks, używki, popularność, sukces, pieniądze, niezależność... Po trzecie wreszcie, świat, w którym żyją, kieruje się wartościami zupełnie nieprzystającymi do tych, które proponuje religia. Z tego punktu widzenia polski nastolatek ma właściwie tylko jeden powód, by nazwać siebie katolikiem: to, że jest Polakiem.
Z dr Ewą Gurbą, nauczycielem akademickim UJ, rozmawia Marta Wielek.
Dzieci potrzebują stałej opieki, ciągle ktoś przy nich jest – rodzice, nauczycielki, koledzy z przedszkola, rodzeństwo, ciocie, wujkowie. Wydawać by się więc mogło, że najmłodsi niewiele wiedzą o samotności. Ale czy tak jest naprawdę? Oddajmy im głos.
M. Nawrocka / "Sygnały troski"
Pokoje współczesnych dzieci często toną w stertach zabawek. Jeśli dziecko nauczono dbać o względny porządek – jego pokój tonie w pudełkach z poukładanymi zabawkami. Tak czy owak – tonie.
Czarna owca, kozioł ofiarny...To terminy często używane zamiennie na określenie osoby odrzuconej przez grupę, samotnej wśród rówieśników, w której z każdym dniem pobytu w szkole wzrasta przekonanie: „nikt mnie nie chce”.
Pogrzeb ks. Jerzego był wielką manifestacją. Sława jego męczeństwa była oczywista dla wszystkich. Kilka dni po po pogrzebie pracownicy szpitala na Inflanckiej, gdzie ksiądz Jerzy był kapelanem, przysłali pismo do księdza prymasa z prośbą o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. To jest fenomen.
Po krótkotrwałym, parodniowym szoku po katastrofie smoleńskiej sytuacja w mediach wróciła do normy. Tuzy lewicowo-liberalnej publicystyki i tejże proweniencji celebryci znowu prześcigają się w piętnowaniu wstecznictwa, ksenofobii, oszołomstwa.
Najnowszy numer „Różańca” napisało… samo życie. Pierwszym wydarzeniem, nad którym z zadumą się pochylamy, jest zakończenie Roku Kapłańskiego. W związku z tym szczególnym czasem oddajemy głos kapłanom − by przybliżyli nam swą posługę.
ks. Mariusz Pohl / "Różaniec"
Kapłan, który wszystkie trudne i przykre doświadczenia przyjmuje bez nienawiści i złorzeczeń, lecz w duchu przebaczenia i ofiary, jednoczy się z Chrystusem w samym centrum Jego Serca.
Nie objawił mi się w żadnej postaci, nie posłał do mnie żadnego anioła i nie przemówił do mnie ludzkim głosem, a mimo to – ku memu zaskoczeniu – stało się dla mnie oczywiste, że Bóg proponuje mi kapłaństwo.
Rozmowa z Marianną Popiełuszko, Mamą Księdza Jerzego
{{ article.description }}