Bóg nie jest tylko po jednej stronie. Między "Ojcze nasz" a "Pan mój i Bóg mój"
Podczas wczorajszej Liturgii słyszeliśmy słowa Modlitwy Pańskiej tak, jak zapamiętał je ewangelista Mateusz. Dlaczego "Ojcze nasz", a nie "Ojcze mój"? Święty Tomasz widząc zmartwychwstałego Jezusa i przyglądając się Jego ranom mówi jednak "Pan mój i Bóg mój". Czy Bóg jest mój, czy raczej nasz?
Zawłaszczanie Boga tylko dla siebie, czy dla jakiejś wąskiej grupy ludzi myślących podobnie, jest patologią wiary. Słowo "nasz" przypomina mi, że mam braci i siostry, których Bóg kocha tak samo jak mnie, nie mniej. Ponadto moje rodzeństwo nie musi być święte, aby należało do tej samej rodziny. Tylko wtedy mogę nazwać Boga naszym Ojcem, jeśli nie odmawiam nikomu Bożej miłości.
Gdy modlicie się, mówcie "Ojcze" bo chodź wielu jest ojców na ziemi, to jeden jest wasz, Ojciec w niebie. Tak należałoby rozumieć słowa z 23. rozdziału Ewangelii według Mateusza (23,9), które tłumacz niezręcznie wyraził w słowach: "Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie". Dopiero wprowadzone podkreślenia naprowadzają na właściwe znaczenie tego tekstu. Tylko jednego Ojca możemy nazwać naszym wspólnym. Nikogo innego, choć ojców na ziemi jest wielu.
Dla Izraelitów Bóg był Ojcem, który spłodził swój lud i formował go tak, jak garncarz formuje gliniane naczynie. W Księdze Izajasza czytamy: "Panie, Tyś naszym Ojcem.
Myśmy gliną, a Ty naszym twórcą. Dziełem rąk Twoich jesteśmy my wszyscy" (Iz 64,7). Na dowód tego, że jesteśmy dziećmi Bożymi "Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abbà, Ojcze!" (Gal 4,6). Aramejskie "abbà" to słowo wypowiadane do taty przez małe dziecko, które uczy się dopiero mówić. Modlitwa "Ojcze nasz" rozpoczyna się od słowa, które człowiek wypowiada do własnego ojca u początku swojego życia. Od słowa "abbà" i od słowa "immà" (mama) rozpoczyna się historia naszych relacji. Dopiero potem popłyną kolejne słowa skierowane do innych ludzi. Czy będą tak samo czułe i bogate w treść?
W Pierwszym Liście św. Jana czytamy: "Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy". Nie tylko z nazwy, nie tylko symbolicznie, lecz przemienieni Duchem Świętym stajemy się do Niego podobni, jak dzieci do ojca. Gdy jako siedmioletni chłopiec odwiedzałem warsztat elektromechaniczny mojego dziadka Bronisława, wszyscy mnie rozpoznawali mimo, że widzieli mnie po raz pierwszy. Tak bardzo byłem do dziadka Bronka podobny. Jego przyjaciele patrząc na mnie mówili "wykapany Bronek". Oby można było to samo powiedzieć o dzieciach Najwyższego: Wykapani bogowie! Jakże podobni są do swojego Ojca w niebie! Czy naszym codziennym życiem odzwierciedlamy dobre oblicze Ojca, który jest w niebie?
Zwracając się do Boga rozmawiamy z Ojcem rodziny dzieci Bożych, a nie z Ojcem jedynaka czy jedynaczki. W dobie indywidualizmu zatraciliśmy ten wspólnotowy wymiar wiary. Mamy nieraz wobec Boga postawę zaborczą i traktujemy religię jako swoją kwestię prywatną. Niektórzy dziękują Mu, że nie są jak inni. Są też tacy, którzy nie potrafią myśleć życzliwie o kimś, kto z nimi nie chadza. Bo są przekonani, że Bóg trzyma ich stronę.
Przypomnę karykaturalną modlitwę Pawlaka z filmu "Sami swoi": "A na całe Kargulowe plemię i pole, spuść dobry Panie Boże wszystkie plagi egipskie. Tylko się nie pomyl i nas Pawlaków, sąsiadów Kargulowych nie doświadczaj, bo my się swojej miedzy trzymamy". Jesteśmy skłonni uważać, że ten mój Ojciec nie jest Ojcem tych, którzy mają inne poglądy, inną kulturę i religię. Ten Ojciec z Modlitwy Pańskiej nie mógłby być Tatą sąsiadów, którzy mnie źle traktują i źle o mnie mówią. Co najwyżej będzie ich sędzią.
"A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych" (Mt 5,44-45).
Bóg jest nie tylko moim Ojcem. Jest naszym Ojcem. I nie kocha kogoś bardziej, a kogoś mniej, bo na to mniej zasłużył. Zarówno Kargule jak i Pawlaki są Jego dziećmi. Nie ma chrześcijaństwa w pojedynkę. Kto modli się "Ojcze nasz", wypowiada te słowa także w imieniu tych, którzy nie są w stanie ich wymówić lub po prostu nie chcą.
"Panie, Tyś naszym Ojcem. Myśmy gliną, a Ty naszym twórcą. Dziełem rąk Twoich jesteśmy my wszyscy" (Iz 64,7). My wszyscy! Nie wykluczając nikogo.

.webp)
Skomentuj artykuł