Gdy Słowo staje się ciałem, a słowa tracą wagę – etyka komunikacji dziś
‘Słowo’ ma wielką moc. Może stworzyć wszystko z niczego. Ma bowiem dynamizm tworzenia, powoływania do istnienia. Jesteśmy w okresie Bożego Narodzenia, kiedy my, chrześcijanie wierzymy, że na słowo Boga powstał cały wszechświat, a w Jezusie odwieczne Słowo stało się Człowiekiem. Ale słowo także może zniszczyć, a nawet zabić. Miotamy się między tymi skrajnościami, nie wiedząc dokładnie, jak sobie z tym dylematem poradzić.
Jesteśmy na rozdrożu. Mamy świadomość, że w naszych ‘ustach’, które są wykonawcą idei mózgu, serca, przyzwyczajeń, symboli, ale i złych nawyków czy nonszalancji (w zależności od tego, co aktualnie dominuje) jest złożona ogromna siła, która może budować, wzmacniać i tworzyć, ale i niszczyć, przeinaczać i uśmiercać.
Nie należę do pokolenia ‘cyfrowego’, choć z mediami miałem kontakt od młodości na różne sposoby. Każda epoka ma swoje wyzwania i nowe perspektywy. Każda też ma swoje ograniczenia i ‘ślepe zaułki’. To my decydujemy, jaki użytek ze słowa i tych najnowszych narzędzi zrobimy.
Nauczenie się mądrego korzystania z najnowszych zdobyczy komunikacji, przesyłu informacji w jakiejkolwiek formie cyfrowej nie jest sprawą prostą. Widać to po młodych pokoleniach, które są znacznie sprawniejsze w obsłudze różnych nowoczesnych gadżetów komunikacyjnych, co wcale nie znaczy, że potrafią korzystać z nich w sposób twórczy, zrównoważony i etyczny. Okazuje się bowiem, że sama manualna sprawność w obsłudze urządzeń nie musi koniecznie iść w parze w ludzką wrażliwością i etyką. Co więcej, często szybkość, skrótowość i wszechobecność emotikonów prowadzi do zaniku umiejętności pisania czy czytania ze zrozumieniem i właściwego interpretowania tekstów.
Mówienie o wrażliwości i etyce z ust księdza może brzmieć jak zwyczajne ‘księżowskie’ gadanie, na które dzisiaj niewielu będzie zwracać uwagę, ale tak nie jest. Zapominanie o tym czy nie zwracanie uwagi na rozwój wrażliwości etycznej dzieci i młodzieży prędzej czy później odbije nam się przysłowiową czkawką. Jeśli nie nauczymy się łagodności, delikatności, wyczucia, co wypada, a co nie w młodości, trudno oczekiwać, że potem będzie to częścią naszego stylu życia i relacji z innymi.
Z uwagą śledzę wysiłki społeczne i edukacyjne w różnych krajach, aby ograniczyć nadużywanie urządzeń cyfrowych, przede wszystkim smartfonów, w szkołach i miejscach, gdzie dzieci i młodzież przebywają przez długi czas i nabywają, często nie zastanawiając się nad tym, nawyków, które potem ‘kierują’ ich życiem, a zwłaszcza relacjami rówieśniczymi i społecznymi. Uważam, że ta swego rodzaju ‘prohibicja’, jaka została wprowadzona w niektórych szkołach, także w Polsce, jest wielkim wyzwaniem, ale i heroiczną próbą kształtującą charaktery i wrażliwość tych młodych ludzi. Może teraz ich to kosztuje wysiłek, ale jestem przekonany, że wyjdzie im to na ‘zdrowie’ w przyszłości.
#LeonXIV dedykuje sobotni koncert bożonarodzeniowy w Kaplicy Sykstyńskiej „dzieciom, które w wielu częściach świata przeżyły te Święta Bożego Narodzenia bez świateł, bez muzyki”.
— Vatican News PL (@VaticanNewsPL) January 3, 2026
️https://t.co/Slmas1XHsJ@EpiskopatNews pic.twitter.com/IMbGC6dqPa
Drugą rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę jest tak zwany ‘kontent’ naszej komunikacji. Nie chodzi bowiem tylko o sprawność techniczną czy talenty estetyczno-graficzne, ale zdolność do odróżniania tego, co dobre, budujące, proponowane w odpowiednim czasie (np. dostosowane do wieku i wrażliwości). Okazuje się bowiem, że pod tym względem mamy bardzo duże zaniedbania. Ktoś powie, że nie chcemy cenzury ani arbitralnych ograniczeń w dostępie do narzędzi i treści w internecie. Ale to jest autostrada do wychowania bezwolnych, nieuświadomionych i nadmiernie reaktywnych osobników, którzy mylą pojęcia praw z odpowiedzialnością, zdrowego rozsądku z głupotą. Wiemy dobrze czym była i jest cenzura, ale jednocześnie dzisiaj bardziej niż jeszcze kilka lat temu widzimy, jakie spustoszenie wprowadzają ‘deep-fejki’. I to nie tylko wśród młodych, ale w całym społeczeństwie, wśród polityków, ludzi biznesu czy nawet Kościoła.
Boże Narodzenie, które przeżywamy przypomina nam o tym, że Słowo stało się ciałem. Ono ma znaczenie i nas ‘uczłowiecza’. Więc w tym szczególnym czasie, gdy ‘Słowo’ staje się jednym z nas, a nasze słowa zbyt często tracą znaczenie i moc oddziaływania, potrzebujemy jak nigdy wcześniej odkrycia na nowo etyki, piękna i wrażliwości, które przywrócą blask naszemu człowieczeństwu.

Skomentuj artykuł