Na to imię zegnie się każde kolano

Na to imię zegnie się każde kolano
Wizerunek Jezusa z obrazu Jezusa Miłosiernego z Krakowa-Łagiewnik (Fot. GoneWithTheWind/depositphotos.com)

Dzisiaj obchodzimy wspomnienie Najświętszego Imienia Jezus. To Imię, na którego dźwięk zegnie się kiedyś każde kolano i które przez wieki inspirowało do największego dobra, szlachetnych postaw i męczeństwa, ale jednocześnie Imię, z którym na ustach wielokrotnie mordowano i czyniono zło.

Dzisiejsze święto jest również dniem "imienin" jezuitów, których jedną z najważniejszych misji jest uczenie nas rozeznawania. To niezwykle ważna sztuka poszukiwania tego, czego Bóg pragnie w swoje Imię zdziałać w naszym życiu i na świecie. Zakłada ona, że nie będziemy ślepo podążać za tym, co mówią nam inni, choćby byli świetlanymi przykładami i mieli jak najlepsze intencje. Nasz Stworzyciel pragnie bowiem z każdym z nas komunikować się bezpośrednio i prowadzić nas niepowtarzalną drogą. Nie oznacza to koniecznie porzucenia cennych wskazówek, ale podjęcie ryzyka, by dokonywać nieoczywistych wyborów.

Kilka dni temu miałam okazję odświeżyć sobie film "Misja". Akcja dzieje się w XVIII wieku, kiedy jezuici zbudowali doskonale funkcjonujące misje w Ameryce Południowej. Ich historia do dziś może inspirować i pokazywać w praktyce dylematy, z którymi w różnej skali przychodzi nam się mierzyć w naszym życiu. Wspaniałe dzieło misyjne, znane pod nazwą "redukcji paragwajskich", dało schronienie i miejsce na rozwój tysiącom Indian Guarani, ale po 160 latach funkcjonowania zostało zaprzepaszczone z powodu działań politycznych i układów między Watykanem i kolonistami.

W filmie widzimy dwóch głównych bohaterów, którzy jako jezuici prowadzący misje, proszeni są o ich porzucenie i namówienie Indian do powrotu do dżungli, bo tereny mają być przejęte przez Hiszpanię i Portugalię. Obaj mają różną wizję tego jak należy postąpić - jeden decyduje się na otwartą walkę z agresorami w obronie Indian i ich wspólnego domu; drugi postanawia bez użycia jakiejkolwiek przemocy oddać się jedynie modlitwie i uwielbieniu. Obie postawy mają swoje uzasadnienie i można by je podeprzeć społeczną nauką Kościoła. Ważne jednak, że żaden z zakonników nie zdecydował się na wygodne opuszczenie terenów misji zgodnie z poleceniem wysłannika władz kościelnych. Byłoby to przecież wypełnieniem zewnętrznego posłuszeństwa, a jednak stałoby w sprzeczności z ich własnymi sumieniami.

W codzienności rzadko przychodzi nam się mierzyć z tak poważnymi dylematami. Zazwyczaj nie musimy decydować o życiu swoim i innych, ale nadal czasami może dotykać nas problem pójścia pod prąd powszechnym przekonaniom i bezpiecznym rozwiązaniom, by wybrać to, co podpowiada nam nasze serce i rozum. Wiąże się to zawsze z podjęciem ryzyka, że możemy wybrać źle lub że zostaniemy niezrozumiani i oskarżeni o złe intencje. Taka decyzja może oznaczać zabranie głosu wtedy, kiedy wygodniej byłoby nic nie mówić albo milczenie wtedy, kiedy inni oczekują, że opowiemy się po którejś ze stron. Może oznaczać wybór tego, co po ludzku zupełnie się nie opłaca albo pójście drogą w nieznane zamiast utartą ścieżką. To jest jednak ryzyko, które podejmuje dziecko Boże, pewne, że Ojciec będzie je wspierał i będzie mu błogosławił nawet jeśli się pomyli, nawet jeśli odejdzie, nawet jeśli zawiedzie. Jego niezmienna miłość jest gwarantem tego, że nasze szczere intencje i gorliwość są najważniejsze, bo z całej reszty On może wydobyć dobro. Jeśli zaś nie podejmujemy tego ryzyka, to zachowujemy się jak niewolnik, który co prawda doskonale wypełnia prawo i polecenia, ale w rzeczywistości nie ma relacji z Ojcem i nie szuka z odwagą tego, co właściwe. Może okazać się, że nasze źle uformowane sumienie zaprowadzi nas kiedyś na manowce, ale przecież nadal mamy obowiązek go słuchać, bo to jedyny sposób, by odczytać to, czego pragnie Bóg. Obyśmy tak potrafili dzisiaj i przez cały nadchodzący rok - odwagi i ufności!

Ewa Bartosiewicz - informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii. Prowadzi bloga "Spojrzenie serca".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Claire Plumbly

Książka dla wszystkich zmęczonych, przeciążonych i zagubionych. Claire Plumbly z niezwykłą empatią i klarownością tłumaczy, co dzieje się z naszym układem nerwowym, gdy życie nas przerasta. Ważna, mądra i wspierająca lektura.

Małgorzata Ohme, psycholożka i...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Na to imię zegnie się każde kolano
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.