Za nami pierwsza, dłuższa część Wielkiego Postu. Zostało nam dwa tygodnie do Wielkanocy. To czas szczególny, czas refleksji, konfrontowania się z trudnymi tematami osobistymi i społecznymi. To czas specyficzny, sprzyjający nawróceniu, pojednaniu, dla wielu czas spowiedzi i próba powrotu do życia pojednanego ze sobą, w swoim sumieniu, ale i ze wspólnotą wiary, a nawet szerzej, w przestrzeni społecznej.
Czytam nową książkę Izy Antosiewicz o talentach i zastanawiam się, co musiałoby się stać, żebyśmy jako społeczeństwo przestali wreszcie nieustannie pracować nad swoimi słabościami, a zaczęli doskonalić mocne strony. I gdyby ta zmiana dokonała się przede wszystkim w dwóch przestrzeniach – w szkole i w wśród księży.
Nie do końca rozumiem zarzuty, że Kościół nie szuka ofiar. A jak niby miałby to robić? Co poza ogłoszeniem z ambony, informacją w gablocie parafialnej ma zrobić? Biskupi i księża mają chodzić po ulicach, placach oraz rynkach i pytać czy ktoś był pokrzywdzonym? Nie tędy droga.
Wiele grup i inicjatyw rozpada się w drobny mak, gdy zmienia się jej duszpasterz. Dlaczego? Czasem ludzie odeszliby wcześniej, a trzymały ich tylko ludzkie, przyjacielskie relacje z duszpasterzem. Innym razem ból po zmianie kapłana jest tak duży i w pewien sposób destrukcyjny, że nie jesteśmy w stanie zaakceptować nowego pasterza.
Nieobecność osób skrzywdzonych w debacie, z trudem ukrywana satysfakcja dotycząca skazania Marka Lisińskiego i wyciąganie z niej wniosków, że osoby mówiące o nadużyciach kłamią i odmowa poważnej debaty na temat reakcji Kościoła na problem nadużyć seksualnych w przeszłości pokazuje, że do zmiany mentalności nie doszło. A ona jest tylko pierwszym krokiem.
Świat, a nawet więcej, cały kosmos ma na mnie wpływ. W większości przypadków nie jestem świadom tego, co i jak mnie kształtuje. Na początku poznaję to przede wszystkim zmysłami, patrząc, słuchając, dotykając, czując zapach, smakując. To wszystko wpływa na mnie na różne sposoby. Później, w miarę dojrzewania, coraz bardziej świadomie mogę korzystać z tego, co mnie otacza. Uczę się wybierać.
Jakiś czas temu pojawiła się we mnie myśl, że wokół dzieją się rzeczy nad wyraz smutne i dziwne… Szydercze komentarze rówieśników w stosunku do syna, który przygotowuje się do przyjęcia Komunii i mówi wprost, że ma to dla niego wielką wartość. Przedrzeźnianie w przedszkolu młodszego, bo robi znak krzyża przed posiłkiem. To jednak da się wytłumaczyć laicyzacją, zanikiem wartości, chęcią pokazania swojej wizji świata jako jedynej słusznej, wszak ludzkość cierpi na to od lat. Kiedy jednak patrzę na to co robią sobie wzajemnie katolicy, świadomi i praktykujący, ręce opadają mi do kostek.
Biskupi zdecydowali o powołaniu zespołu, który ma przebadać archiwa państwowe i kościelne „pod kątem tego, jak w przeszłości wyglądała praktyka rozwiązywania problemów związanych z przestępstwami seksualnymi niektórych duchownych wobec małoletnich”. - Wszyscy biskupi byli za, nikt nie był przeciw – powiedział po zebraniu KEP abp Wojciech Polak.
To chyba nie przypadek, że kiedy z niedosytem wyszedłem z kina po filmie o wodzie, przeczytałem Ewangelię o kobiecie przy studni. "Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki" - powiedział Jezus do Samarytanki. I do mnie.
Słowa, które padły z ust papieża Franciszka w sprawie Jana Pawła II, wymagają głębszego przemyślenia. Nie należy ich zbywać krótkim stwierdzeniem, że papież trafnie przypomniał, że "anachronizmem" jest wymaganie w tamtych czasach działania w myśl zasad, które znamy dzisiaj. Wnioski jakie z nich można i trzeba wyciągnąć są bowiem o wiele głębsze.
Deon.pl
Dziesięć lat pontyfikatu Franciszka kusi, aby dokonywać ocen i podsumowań. Ulegając tej pokusie warto nie tylko pamiętać, że pontyfikat wciąż trwa, ale przypomnieć sobie, co Papież mówił zaraz po wyborze.
Wydaje mi się, że skala narodowego ‘wzmożenia emocjonalnego’, którego ostatnio jesteśmy świadkami, zaskoczyła nas wszystkich. Nie spodziewaliśmy się tego. Wszyscy czekaliśmy po kryzysie migracyjnym, po trudnych czasach pandemii, trwającej już od ponad roku wojny na jakieś uspokojenie, jakąś lepszą perspektywę. A tymczasem ten Wielki Post oferuje nam jakiś wielki narodowy czas strapienia.
My, kobiety i mężczyźni, bardzo potrzebujemy się wzajemnie. W relacji mamy więcej niż możemy mieć w pojedynkę. Potrzebujemy siebie nawzajem, by wzrastać, żyć pełniej i głębiej.
Kolejny odcinek "Bielma" i książka Ekke Overbeeka "Maxima culpa" wymagają reakcji Kościoła. I nie mówię o kolejnych zaprzeczeniach, opowieściach o ataku, ale o rzetelnym zbadaniu tej sprawy, wyjaśnieniu jej, udostępnieniu także kościelnych archiwów. Komisja, której powołanie jest konieczne, powinna też przebadać akta dotyczące wszystkich biskupów tamtego okresu.
Czytam sobie tę nietypową wymianę zdań, która rozegrała się po ostatnim liście pasterskim arcybiskupa Jędraszewskiego. Czytam list Katarzyny Zarosy, która arcybiskupowi wytyka płytkość diagnozy. Ale jest też coś, na co nie zwróciła w swoim liście uwagi, a ja chcę o tym powiedzieć i to głośno. To trzy stereotypy, którym ulegają ludzie Kościoła, najczęściej – i z przyczyn zrozumiałych – duchowni.
W katolickim światku zawrzało po tym, jak abp Marek Jędraszewski wspomniał w liście pasterskim, że przyczyny niskiej demografii dostrzega w kulturze i egoizmie młodych ludzi. Nie byłoby wrzenia, gdyby na list krakowskiego hierarchy nie odpowiedziała Katarzyna Zarosa, architekt i projektantka wnętrz.
Dzieje się z nami coś niedobrego. Żyjemy w wielkim społecznym napięciu. Mamy coraz więcej środków, narzędzi, żeby się porozumiewać, a tak naprawdę one oddalają nas od siebie. Chyba nie umiemy z nich korzystać. Nie słuchamy siebie, tylko wygłaszamy swoje monologi. Zamiast rozmowy wyrzucamy z siebie, często bardzo emocjonalnie swoje twitto-podobne komunikaty.
DEON.pl
"Na tym świecie jesteśmy tylko turystami". Niedawno przypomniałem sobie, jak wiele zmienia ta chrześcijańska perspektywa. Gdybyśmy o niej pamiętali, nie napędzalibyśmy konsumpcjonizmu, nie gromadzilibyśmy niepotrzebnych rzeczy i z większym szacunkiem odnosilibyśmy się do świata.
Niedziela i msza z udziałem dzieci. Ewangelia dotycząca kuszenia Jezusa na pustyni, dosłownie kilka minut wcześniej opis kuszenia Ewy w raju. Kazanie, po którym wychodzę pełna podziwu, że można opowiadać dziecku o szatanie, nie budząc w nim nadmiernego i patologicznego lęku, ale uwrażliwiając na coś niezwykle ważnego, na to czym jest duchowa walka.
Deon.pl
Mechanizm reakcji liderów opinii prawicowej i konserwatywnej na niewygodne doniesienia medialne jest - i to trzeba powiedzieć jasno - nie tylko, co istotniejsze, skandaliczny z perspektywy osób skrzywdzonych, ale także szkodliwy z perspektywy interesu Kościoła.
{{ article.description }}