Mój mąż pojechał na długie rekolekcje. "Rozwalasz waszą jedność, wypychając go samego!"

Mój mąż pojechał na długie rekolekcje. "Rozwalasz waszą jedność, wypychając go samego!"
Fot. Depositphotos.com

Kilka dni temu napisałam na Facebooku o wyjeździe mojego męża na drugi koniec Polski. Rekolekcje ignacjańskie w milczeniu i - za moją namową - samotne wędrówki po górach. To, co zadziało się w komentarzach i prywatnych wiadomościach, było dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Do tego stopnia, że porównać mogę to tylko do wpisów dotyczących przyjmowania Komunii świętej na dłoń. Taki ogień! 

Czy to jednak tylko o wypoczynek chodzi? Czy raczej o to, że dajemy małżonkowi pozorną wolność, bo odpoczywać owszem może, ale tylko razem, na wspólnych zasadach i nie daj Boże pięć minut dłużej niż ja sam.

Dostałam masę wiadomości: "pomyśl nad swoim małżeństwem!"

Rozumiem tych, którym nie pozwalają na to warunki, albo uwielbiają wypoczywać razem i to karmi ich codzienność, więc taki wypoczynek jest rzeczywiście czasem regeneracji. Dostałam jednak masę prywatnych wiadomości w stylu: pomyśl nad swoim małżeństwem! Co on tam robi bez ciebie? Może ma babę na boku? Dlaczego on może wypoczywać, a ty nie? Niewolnicę z siebie robisz! Małżeństwo to jedność, rozwalasz to wypychając go samego!

Rzeczywiście – „baba na boku” na rekolekcjach ignacjańskich w milczeniu byłaby czymś niezwykłym… I choć te wiadomości początkowo wywoływały u mnie salwę śmiechu, po czasie zobaczyłam, ile w nich wszystkich jest bólu.

Gdy druga połówka odsuwa cię na drugi plan, to boli

Gdy twój współmałżonek zachowuje się jak kawaler, a nie mąż i ojciec. Gdy twoja żona znika kolejny raz z koleżankami, albo kolegami, a ty czujesz się odsunięty na dalekie obrzeża jej życia. Gdy pasja współmałżonka sprawia, że zaniedbuje ciebie, pracę, rodzinę – rzeczywiście pojawia się problem. Taki, którego nie należy bagatelizować, bo im dłużej udajemy, że go nie ma, tym z dnia na dzień jesteśmy od siebie coraz bardziej oddaleni i za jakiś czas może okazać się, że już nie ma „nas”, ale są dwie zupełnie obce sobie osoby.

Czy jednak zawsze należy wypoczywać razem? Czasem nie ku temu warunków, bo w rodzinie jest np. dziecko niepełnosprawne, którym nie zajmie się osoba z zewnątrz. Innym razem może być tak, że mąż odpoczywa chodząc godzinami po górach, a żonę to męczy – wolałaby poleżeć na plaży z książką. Czy w takim wypadku nie warto czasem wypoczywać osobno (ważne jest tu słowo czasem, by to nie stało się jedyną wybieraną opcją). Czy wypoczęty współmałżonek nie dodaje siły całej rodzinie? Nawet jeśli dziś jest szansa na to, by w pełni odpoczęła tylko jedna osoba, czy nie warto z tej szansy skorzystać? Dla dobra całej rodziny…

Małżeństwa katolickie czasem narzucają sobie przymus bycia razem 

Odnoszę czasem wrażenie, że małżeństwa katolickie same na siebie narzucają pewną bańkę. Musimy wszystko razem, wspólnie, z szerokim uśmiechem. Nie wolno nam inaczej, po swojemu, bez patrzenia na otoczenie. Czy aby na pewno? Czy na tym polega jedność małżeńska? Czy może jednak owa jedność powinna polegać na tym, że ze sobą szczerze rozmawiamy? O swoich pasjach, marzeniach, o potrzebie odpoczynku i szukamy rozwiązań dobrych dla naszej rodziny, choć dla osób postronnych wydawałoby się to bez sensu, albo w sprzeczności z ideą małżeństwa. Czy stać nas na to by iść pod prąd i wbrew utartym schematom?

Zamknąć skrzyneczkę z oczekiwaniami innych

Jeden z moich znajomych powiedział ostatnio, że jeśli nie przejdzie w samotności godziny dziennie, to staje się trudny dla otoczenia. To mąż, ojciec, oddany pracownik. Co byłoby gdyby żona powiedziała mu, że ma tę godzinę w domu siedzieć, a nie „sobie łazić”? Czy to rzeczywiście pomogłoby im być bliżej siebie? Nie wiem…

Rozpoczynają się wakacje, czas urlopów, długich wieczorów i możliwości odpoczynku. Może warto w tym roku zamknąć skrzyneczkę z oczekiwaniami innych, pogadać ze sobą szczerze w małżeństwie i ruszyć tam, za czym rzeczywiście tęskni nasze serce – bez względu na to, czy to będzie wędrówka samotna czy z małżonkiem – niech będzie życiodajna, dla całej rodziny.

 

Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Autorka książki "Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet". Prowadzi bloga oraz Instagram.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Mój mąż pojechał na długie rekolekcje. "Rozwalasz waszą jedność, wypychając go samego!"
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.