Introwertyczka i "flow" Jezusa. Świecki komentarz do niedzielnej Ewangelii [tego nie usłyszycie na kazaniu]
Dlaczego Samarytanka przyszła po wodę w południe? Czego może nas nauczyć jej rozmowa z Jezusem? Dlaczego podczas dialogu z Samarytanką i uczniami Jezus miał takie "flow"? Oto świecki komentarz do Ewangelii z trzeciej niedzieli Wielkiego Postu.
Marta Łysek i Piotr Kosiarski, prowadzący podcast "Ogarnij się przed niedzielą. Wielkopostne Ewangelie po świecku", zauważają, że niedzielne Słowo ukazuje obraz zmęczonego Chrystusa, który może być bardzo pomocny na półmetku Wielkiego Postu.
- Jezus był zmęczony drogą. To było doświadczenie, które Jemu było bliskie, a więc dla nas też jest okej. Jest połowa Wielkiego Postu. Jesteśmy po prostu styrani, bierzemy na siebie za dużo zobowiązań. Jest to wymagający czas - duchowo i nie tylko. I myślę sobie, że jak się w połowie Wielkiego Postu zobaczy Jezusa, który jest zmęczony i odpoczywa przy studni, to jest to pokrzepiające - mówi Marta Łysek.
"Daj mi wody żywej"
W Ewangelii kluczowy okazuje się motyw wody.
- Woda to temat, który często przewija się w tej Ewangelii. Bez wody nie ma życia. Możemy przez długi czas nic nie jeść, ale nie pić się nie da. Woda daje życie. Kiedy myślę o wodzie z tej Ewangelii, przypominają mi się Psalmy 23 i 32: "Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć", ale też "Jak łania pragnie wody ze strumieni". Kiedy kobieta przychodzi do studni z pustym dzbanem, to jest dla mnie symbol pragnienia ukierunkowanego na Boga. Człowiek potrzebuje Boga, potrzebuje "wody żywej". To temat do przemyślenia - gdzie we mnie są suche i spękane miejsca, które potrzebują tej żywej wody - wyjaśnia Piotr Kosiarski.
Kobieta nie bez powodu zjawia się przy studni w południe
Marta Łysek zauważa, że kobieta, która przyszła po wodę do studni, pojawiła się tam w południe nie bez powodu.
- Samarytanka przychodzi do studni w południe. To jest pora, kiedy przychodzi się po wodę, by uniknąć ludzi. Ta kobieta ma powody, żeby unikać ludzi. Z Ewangelii dowiadujemy się, że miała pięciu mężów. Czyli to nie jest ktoś, kto ma wysoką pozycję w swojej społeczności. Prawdopodobnie nie jest tam chciana, nie czuje się tam dobrze. Normalnie wyjście po wodę było okazją do spotkania - ludzie idą rano, kobiety ze sobą rozmawiają… Jeśli bohaterka tej Ewangelii unika spotkań, coś w jej społeczności ją rani. Są takie momenty w życiu, kiedy czujemy się niegodni spotkania Boga, bo się boimy, że nas oceni i odrzuci - mówi Marta Łysek.
Dociekliwość kobiety i "flow" Jezusa
Prowadzący zauważają, że bardzo ważna jest dociekliwość kobiety i jej rozmowa z Chrystusem, która ostatecznie doprowadza ją do poznania prawdy.
- Kobieta przychodzi do studni i spotyka Jezusa. Podoba mi się jej dociekliwość i "wygadanie", które doprowadzają ją do prawdy. W ten sposób poznaje Mesjasza. Wcześniej mamy świadectwo Jana mówiące o tym, że "Jezus jest z nieba". Również później Jezus idzie do Galilei, gdzie tym razem ludzie już w Niego wierzą, bo widzieli cuda, których dokonał - mówi Piotr Kosiarski.
- Kiedy czyta się tę Ewangelię, to Jezus ma tu taki "flow" - mówi o rzeczach, które są dla Niego kluczowe i nie przejmuje się tym, że Jego uczniowie są na zupełnie innym poziomie. Nadają na dwóch różnych częstotliwościach. To piękna metafora naszych rozmów z Panem Bogiem. Nawijamy Bogu o tym, co my mamy w głowie - o rachunkach, miejscach, w których jest potrzebny, o materialnej stronie życia. A Bóg próbuje nam powiedzieć coś kluczowego dla naszego życia. Ale Boga nie zniechęca nasza postawa - zauważa Marta Łysek.
Zobacz ewangeliczną scenę w serialu "The Chosen":


Skomentuj artykuł