‘Jeszcze nie rozumiecie?’ To głos wzywający nas do przebudzenia i zerwania z grzechem. Uważamy bowiem, że widzimy, trwając nadal w swoich błędnych przekonaniach. Jesteśmy zaślepieni i upieramy się przy swoich wymysłach. Miotamy się przeciwko rzeczywistości, w jakiej przyszło nam żyć i szkodzimy jedni drugim przez swoje zaślepienie.
‘Jeszcze nie rozumiecie?’ To głos wzywający nas do przebudzenia i zerwania z grzechem. Uważamy bowiem, że widzimy, trwając nadal w swoich błędnych przekonaniach. Jesteśmy zaślepieni i upieramy się przy swoich wymysłach. Miotamy się przeciwko rzeczywistości, w jakiej przyszło nam żyć i szkodzimy jedni drugim przez swoje zaślepienie.
Faryzeusze chcą dowodu. Jezus – milczy, wzdycha i odpływa. W świecie, w którym wszystko musi być natychmiastowe, widzialne i spektakularne, Ewangelia przypomina: wiara nie rodzi się z fajerwerków. Czasem największym znakiem jest cisza i obecność.
Faryzeusze chcą dowodu. Jezus – milczy, wzdycha i odpływa. W świecie, w którym wszystko musi być natychmiastowe, widzialne i spektakularne, Ewangelia przypomina: wiara nie rodzi się z fajerwerków. Czasem największym znakiem jest cisza i obecność.
Gdy myślimy o chrześcijaństwie, w naszych głowach może pojawiać się obraz pewnego systemu moralnego, który ma swoje paragrafy, swoje nakazy i zakazy. Być może patrzymy na Dekalog jak na listę rzeczy, których nie wolno nam robić, żeby „nie podpaść” Bogu. Być może traktujemy przykazania jak barierki na autostradzie – mają nas tylko pilnować, żebyśmy nie wypadli z trasy i nie zrobili sobie krzywdy. To po części prawda, ale jeśli tylko na tym zatrzymalibyśmy naszą wiarę, to stalibyśmy się jedynie poprawnymi wykonawcami norm, a nie ludźmi, którzy żyją pełnią życia. Dzisiejsza liturgia słowa zaprasza do czegoś więcej niż bycie jedynie „poprawnym”.
Gdy myślimy o chrześcijaństwie, w naszych głowach może pojawiać się obraz pewnego systemu moralnego, który ma swoje paragrafy, swoje nakazy i zakazy. Być może patrzymy na Dekalog jak na listę rzeczy, których nie wolno nam robić, żeby „nie podpaść” Bogu. Być może traktujemy przykazania jak barierki na autostradzie – mają nas tylko pilnować, żebyśmy nie wypadli z trasy i nie zrobili sobie krzywdy. To po części prawda, ale jeśli tylko na tym zatrzymalibyśmy naszą wiarę, to stalibyśmy się jedynie poprawnymi wykonawcami norm, a nie ludźmi, którzy żyją pełnią życia. Dzisiejsza liturgia słowa zaprasza do czegoś więcej niż bycie jedynie „poprawnym”.
Życie pojednane. Pojednanie z bratem jest ważniejsze od jakiegokolwiek obrzędu religijnego. Bez przebaczenia i miłosierdzia wobec braci, sami nie będziemy mogli otrzymać przebaczenia i być wysłuchani przez Boga. Czasami jest to znacznie trudniejsze niż składanie zewnętrznych ofiar.
Życie pojednane. Pojednanie z bratem jest ważniejsze od jakiegokolwiek obrzędu religijnego. Bez przebaczenia i miłosierdzia wobec braci, sami nie będziemy mogli otrzymać przebaczenia i być wysłuchani przez Boga. Czasami jest to znacznie trudniejsze niż składanie zewnętrznych ofiar.
Misja siedemdziesięciu dwóch – opisana tylko przez Łukasza – dokonuje się tak samo, jak misja Apostołów i jest kontynuacją misji samego Jezusa. On bowiem przyszedł szukać braci. Dwunastu zostało wezwanych – powołanych do misji szukania braci. Siedemdziesięciu dwóch zostało wyznaczonych do współpracy z dziełem Pana i otrzymali zadanie przygotowania misji Jezusa, który zamierzał przyjść w te miejsca.
Misja siedemdziesięciu dwóch – opisana tylko przez Łukasza – dokonuje się tak samo, jak misja Apostołów i jest kontynuacją misji samego Jezusa. On bowiem przyszedł szukać braci. Dwunastu zostało wezwanych – powołanych do misji szukania braci. Siedemdziesięciu dwóch zostało wyznaczonych do współpracy z dziełem Pana i otrzymali zadanie przygotowania misji Jezusa, który zamierzał przyjść w te miejsca.
Zdumienie i oddanie chwały. Otwarcie uszu, rozwiązanie więzów języka to procesy, które w nas się dokonują nie bez trudności. Często doświadczamy ‘selektywnej głuchoty’. Przekazujemy to, co otrzymaliśmy, tak jak usłyszeliśmy i co zrozumieliśmy. Egzorcyzm głuchoniemego uświadamia nam, że nasze drogi wiary mają różne etapy. Trzeba poddać się Bożej pedagogice.
Zdumienie i oddanie chwały. Otwarcie uszu, rozwiązanie więzów języka to procesy, które w nas się dokonują nie bez trudności. Często doświadczamy ‘selektywnej głuchoty’. Przekazujemy to, co otrzymaliśmy, tak jak usłyszeliśmy i co zrozumieliśmy. Egzorcyzm głuchoniemego uświadamia nam, że nasze drogi wiary mają różne etapy. Trzeba poddać się Bożej pedagogice.
Jezus spotyka kobietę, która nie należy do wybranego narodu. Ich dialog może szokować, ale to właśnie w nim objawia się prawda o łasce: zbawienie nie jest nagrodą za pochodzenie, lecz darem dla tych, którzy potrafią prosić i wierzyć. Historia Syrofenicjanki uczy pokory wobec Eucharystii – chleba, który łatwo marnować, a który dla innych jest upragnioną okruszyną życia.
Jezus spotyka kobietę, która nie należy do wybranego narodu. Ich dialog może szokować, ale to właśnie w nim objawia się prawda o łasce: zbawienie nie jest nagrodą za pochodzenie, lecz darem dla tych, którzy potrafią prosić i wierzyć. Historia Syrofenicjanki uczy pokory wobec Eucharystii – chleba, który łatwo marnować, a który dla innych jest upragnioną okruszyną życia.
Zło nie tkwi w rzeczach, ale w sposobie, w jaki człowiek z nich korzysta i w jakiej perspektywie. Rzeczywistym źródłem zła jest człowiek, jego ‘serce’, ‘rozum’ i ‘wola’. Źle postępuje człowiek, który nie używa stworzeń, by miłować braci, dzieląc się dobrami.
Zło nie tkwi w rzeczach, ale w sposobie, w jaki człowiek z nich korzysta i w jakiej perspektywie. Rzeczywistym źródłem zła jest człowiek, jego ‘serce’, ‘rozum’ i ‘wola’. Źle postępuje człowiek, który nie używa stworzeń, by miłować braci, dzieląc się dobrami.
Dominującym problemem dzisiejszego fragmentu jest obłuda religijna. Jezus ‘punktuje’ ją bezlitośnie. To tradycje, które sobie wymyśliliśmy, brak uważności i zewnętrzne pozory, zwyczaje do drobiazgowego przestrzegania, postępowanie według zasad wymyślonych przez ludzi. To trzymanie się wymyślonych tradycji, a zaniedbywanie ducha i sedna przykazań.
Dominującym problemem dzisiejszego fragmentu jest obłuda religijna. Jezus ‘punktuje’ ją bezlitośnie. To tradycje, które sobie wymyśliliśmy, brak uważności i zewnętrzne pozory, zwyczaje do drobiazgowego przestrzegania, postępowanie według zasad wymyślonych przez ludzi. To trzymanie się wymyślonych tradycji, a zaniedbywanie ducha i sedna przykazań.
Tylko z Jezusem każda burza cichnie, wiatr ustaje, dobijamy bezpiecznie do brzegu... Jezus rozpoznany w chlebie, w Eucharystii, jest lekarstwem na naszą głuchotę i ślepotę serca. "Dotknięcie" Jezusa leczy wszystkie nasze rany.
Tylko z Jezusem każda burza cichnie, wiatr ustaje, dobijamy bezpiecznie do brzegu... Jezus rozpoznany w chlebie, w Eucharystii, jest lekarstwem na naszą głuchotę i ślepotę serca. "Dotknięcie" Jezusa leczy wszystkie nasze rany.
Bycie chrześcijaninem nie może być przez nas widziane jako bezpieczna przystań, w której możemy się schować przed brutalnością świata. Wiara to nie jest nasz prywatny ogródek, w którym uprawiamy kwiatki modlitwy, a od czasu do czasu idziemy do kościoła, żeby poczuć się po prostu lepiej.
Bycie chrześcijaninem nie może być przez nas widziane jako bezpieczna przystań, w której możemy się schować przed brutalnością świata. Wiara to nie jest nasz prywatny ogródek, w którym uprawiamy kwiatki modlitwy, a od czasu do czasu idziemy do kościoła, żeby poczuć się po prostu lepiej.
Przemieniająca siła ewangelii. Słowa zachęty do dawania świadectwa kierowane do pierwszej wspólnoty przypominają o ważnym obowiązku każdego wierzącego: pokaż swoim życiem, że Ewangelia ma moc przemienić ciebie. To jest obowiązek wszystkich uczniów Chrystusa i całej wspólnoty. Nasze życie albo będzie ‘prorockie’, albo stanie się bezużyteczne!
Przemieniająca siła ewangelii. Słowa zachęty do dawania świadectwa kierowane do pierwszej wspólnoty przypominają o ważnym obowiązku każdego wierzącego: pokaż swoim życiem, że Ewangelia ma moc przemienić ciebie. To jest obowiązek wszystkich uczniów Chrystusa i całej wspólnoty. Nasze życie albo będzie ‘prorockie’, albo stanie się bezużyteczne!
Tak jak Herod, my też chętnie słuchamy Pana, podoba nam się Jego nauka, ale jesteśmy zakłopotani i w rezultacie ‘tłamsimy’ głos swego sumienia nie nawracając się.
Tak jak Herod, my też chętnie słuchamy Pana, podoba nam się Jego nauka, ale jesteśmy zakłopotani i w rezultacie ‘tłamsimy’ głos swego sumienia nie nawracając się.
Jezus został odrzucony jako pierwszy. Krzyż jest częścią misji. Nie niszczy, ale realizuje Królestwo. Jest jak nasienie, które rozmnaża się i przynosi owoc wtedy, kiedy jest wrzucone w ziemię, pogrzebane i obumiera. Dynamika śmierci i zmartwychwstania jest od samego początku spleciona z krzyżem i zmartwychwstaniem.
Jezus został odrzucony jako pierwszy. Krzyż jest częścią misji. Nie niszczy, ale realizuje Królestwo. Jest jak nasienie, które rozmnaża się i przynosi owoc wtedy, kiedy jest wrzucone w ziemię, pogrzebane i obumiera. Dynamika śmierci i zmartwychwstania jest od samego początku spleciona z krzyżem i zmartwychwstaniem.
Mieszkańcy Nazaretu nie potrafili przyjąć Jezusa takim, jakim się objawił. Zbyt dobrze Go znali. Wiedzieli, kim jest Jego matka, znali Jego zawód, pamiętali Jego dzieciństwo. Ich zdziwienie nie przerodziło się w wiarę, lecz w dystans. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że największą przeszkodą w spotkaniu z Bogiem może być przekonanie, że już wszystko o Nim wiemy.
Mieszkańcy Nazaretu nie potrafili przyjąć Jezusa takim, jakim się objawił. Zbyt dobrze Go znali. Wiedzieli, kim jest Jego matka, znali Jego zawód, pamiętali Jego dzieciństwo. Ich zdziwienie nie przerodziło się w wiarę, lecz w dystans. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że największą przeszkodą w spotkaniu z Bogiem może być przekonanie, że już wszystko o Nim wiemy.
Odzyskujemy nasze życie, kiedy dotykamy Pana. Każdy z nas doświadcza jednak lęków i przeszkód na swojej drodze. Chodzi o to, by umieć zobaczyć, co wytrąca nas z jasności widzenia spraw i co sprawia, że zbytnio zwracamy uwagę na obawy i lęki, których doświadczamy.
Odzyskujemy nasze życie, kiedy dotykamy Pana. Każdy z nas doświadcza jednak lęków i przeszkód na swojej drodze. Chodzi o to, by umieć zobaczyć, co wytrąca nas z jasności widzenia spraw i co sprawia, że zbytnio zwracamy uwagę na obawy i lęki, których doświadczamy.
Uczyć się odczytywać znaki Bożej obecności i działania. To jest trudna rzecz, ale nie zostaniemy z tego zwolnieni. Pan zostawia nam wolność, ale oczekuje na dobrowolną współpracę. W świecie ducha przymus nie ma wartości. To nie jest samowola czy uleganie zachciankom, ale Bóg na serio traktuje naszą wolność i ją nam zostawia.
Uczyć się odczytywać znaki Bożej obecności i działania. To jest trudna rzecz, ale nie zostaniemy z tego zwolnieni. Pan zostawia nam wolność, ale oczekuje na dobrowolną współpracę. W świecie ducha przymus nie ma wartości. To nie jest samowola czy uleganie zachciankom, ale Bóg na serio traktuje naszą wolność i ją nam zostawia.
Czasami może się komuś wydawać, że chrześcijaństwo to religia ludzi, którzy przegrali życie. Kiedy słyszymy o pokorze, w głowie pojawia się jedno słowo: słabość. Żyjemy w świecie, który promuje zupełnie inny model człowieka. Wygrywa ten, kto głośniej krzyczy, kto jest bardziej pewny siebie, kto ma gotową odpowiedź na każde pytanie, nawet jeśli ta odpowiedź jest płytka. Promuje się ludzi, którzy potrafią się „sprzedać”, którzy kreują swój wizerunek jako osób nieomylnych i samowystarczalnych. W takim kontekście pokorny jawi się jako ktoś, kto zawsze chodzi ze spuszczoną głową, kto przeprasza, że żyje, i przytakuje każdemu, bo nie ma własnego zdania. Możemy myśleć o człowieku pokornym jako o życiowym nieudaczniku, który daje sobą pomiatać i któremu brakuje kręgosłupa.
Czasami może się komuś wydawać, że chrześcijaństwo to religia ludzi, którzy przegrali życie. Kiedy słyszymy o pokorze, w głowie pojawia się jedno słowo: słabość. Żyjemy w świecie, który promuje zupełnie inny model człowieka. Wygrywa ten, kto głośniej krzyczy, kto jest bardziej pewny siebie, kto ma gotową odpowiedź na każde pytanie, nawet jeśli ta odpowiedź jest płytka. Promuje się ludzi, którzy potrafią się „sprzedać”, którzy kreują swój wizerunek jako osób nieomylnych i samowystarczalnych. W takim kontekście pokorny jawi się jako ktoś, kto zawsze chodzi ze spuszczoną głową, kto przeprasza, że żyje, i przytakuje każdemu, bo nie ma własnego zdania. Możemy myśleć o człowieku pokornym jako o życiowym nieudaczniku, który daje sobą pomiatać i któremu brakuje kręgosłupa.
‘Trudna jest ta mowa’. Jezus nazywa ‘błogosławionymi’ tych, których my uznalibyśmy za nieszczęśników, życiowych przegranych. Nie jest to zapowiedź nagrody w niebie, w jakiejś nieokreślonej przyszłości. Nagroda w niebie nie jest rekompensatą za trudy ziemskiej doczesności. Błogosławieństwo jest znakiem ‘Bożej sprawiedliwości’, który daje każdemu według potrzeby, troszcząc się naprzód o tych, którzy mają mniej.
‘Trudna jest ta mowa’. Jezus nazywa ‘błogosławionymi’ tych, których my uznalibyśmy za nieszczęśników, życiowych przegranych. Nie jest to zapowiedź nagrody w niebie, w jakiejś nieokreślonej przyszłości. Nagroda w niebie nie jest rekompensatą za trudy ziemskiej doczesności. Błogosławieństwo jest znakiem ‘Bożej sprawiedliwości’, który daje każdemu według potrzeby, troszcząc się naprzód o tych, którzy mają mniej.
Noc, łódź i gwałtowna burza – scena z Jeziora Galilejskiego to coś więcej niż opis cudu. To opowieść o naszym życiu, o przejściach, których się boimy, i o pytaniu, które powraca w chwilach kryzysu: „Kim On właściwie jest?”. Jezus nie usuwa nocy z naszej drogi, ale wchodzi w nią razem z nami – i uczy, że nawet najbardziej dramatyczne doświadczenia mogą stać się przestrzenią wiary, a nie paniki.
Noc, łódź i gwałtowna burza – scena z Jeziora Galilejskiego to coś więcej niż opis cudu. To opowieść o naszym życiu, o przejściach, których się boimy, i o pytaniu, które powraca w chwilach kryzysu: „Kim On właściwie jest?”. Jezus nie usuwa nocy z naszej drogi, ale wchodzi w nią razem z nami – i uczy, że nawet najbardziej dramatyczne doświadczenia mogą stać się przestrzenią wiary, a nie paniki.