Szatan nie próżnował - świadectwo walki o czystość

Szatan nie próżnował - świadectwo walki o czystość
(fot. tmarsee530 / flickr.com)
Dominika i Piotr

Kilka tygodni dawaliśmy rade. Niestety nie udało się. Doszła kolejna pokusa, pornografia. Wpadłam w nią bardzo łatwo, już jako młoda dziewczyna oglądałam te filmy, nie widząc w tym nic złego. Kiedy spotykaliśmy się z Piotrkiem wszystko było ok, nie powiedziałam mu, że mam problem. Ale długo nie potrafiłam żyć w kłamstwie. Doszło do tego, że i jego wciągnęłam w mój grzech.

Z Piotrkiem poznaliśmy się na boisku. Ja piłkarka z zamiłowania, dziś już prawie 10 lat kopie tą szmaciankę. On bramkarz doskonały, rzadko kto potrafi go przechytrzyć. Jesteśmy razem już prawie 6 lat. Połączyła nas wspólna pasja do piłki nożnej.

Na początku nie było łatwo, oboje byliśmy poranieni. Obiecaliśmy sobie, że z seksem poczekamy aż do ślubu i tak trwaliśmy. Długo uczyliśmy się siebie nawzajem. Poznałam Boga wcześniej niż Piotrek, gdy ja szłam do kościoła na Mszę Świętą on skręcał do parku i tak żyliśmy parę miesięcy.

W jeden weekend zabrałam go na rekolekcje, okropnie marudził i nie chciał jechać, ale stało się, ze względu na mnie pojechał i potem nie żałował. Spotkał Boga już drugiego dnia wyjazdu. Był tak szczęśliwy, że spotkał Jezusa, a ja z nim jeszcze bardziej. Po powrocie zaczęliśmy razem się modlić, za siebie, za nasze rodziny i oczywiście o czystość w naszym związku.

Ale szatan nie próżnował. Coraz więcej pokus dotykało naszego życia, zaczęliśmy przekraczać nasze granice. Sytuacje wiele razy stawały się dwuznaczne, nasze pieszczoty były coraz śmielsze. Za każdym razem za późno mówiliśmy sobie STOP.

Naszą walkę ciągle zaczynaliśmy od nowa. Mimo, że nie współżyliśmy, to nasze pieszczoty były śmielsze i ciągle gryzło nas sumienie. Staliśmy się dla siebie przedmiotami pożądania. Zaczęło brakować nam modlitwy i relacji z Panem Bogiem. Ale On ciągle o nas walczył i nie dawał za wygraną.

Przy parafii zaczęliśmy działać w różnych wspólnotach, jeździliśmy razem na rekolekcje, no i oczywiście graliśmy razem w piłkę. Robiliśmy wszystko by zająć nasz czas różnymi formami wypoczynku.

Kilka tygodni dawaliśmy rade. Niestety nie udało się. Doszła kolejna pokusa, pornografia. Wpadłam w nią bardzo łatwo, już jako młoda dziewczyna oglądałam te filmy, nie widząc w tym nic złego. Kiedy spotykaliśmy się z Piotrkiem wszystko było ok, nie powiedziałam mu, że mam problem. Ale długo nie potrafiłam żyć w kłamstwie. Doszło do tego, że i jego wciągnęłam w mój grzech… zaczęliśmy oglądać te rzeczy razem.

Było coraz gorzej, nasza relacja coraz bardziej się komplikowała. Piotrek mieszkał sam, do niego również dotarła pokusa tyle, że inna - masturbacja. Raz spróbował, nie potrafił przestać. Też bał mi się przyznać, że coś jest nie tak. Pewnego popołudnia przyszedł zapłakany i powiedział, że już nie daje rady, że to jest silniejsze.

Otworzyłam Pismo Święte przeczytaliśmy J 8, 1-11, opowieść o kobiecie cudzołożnej. Piotrek był pewien, że go wyrzucę, a ja tylko powiedziałam " nie grzesz już więcej, razem będzie nam łatwiej walczyć". Bóg walczył razem z nami. Do czasu jednej ze spowiedzi, kiedy kapłan poradził mi żebyśmy starali się to ograniczyć i tak z tym walczyć, a nie próbować zlikwidować naszych problemów na raz.

Powoli Bóg doświadczał nas swoją miłością. Dzięki naszemu przyjacielowi zablokowaliśmy strony erotyczne w naszych laptopach i zaczęliśmy walczyć. Coraz częściej chodziliśmy do Kościoła i na spotkania wspólnoty, a coraz rzadziej lądowaliśmy w łóżku. Nasza miłość rosła, zaczęliśmy odkrywać w sobie piękno kobiety i mężczyzny. Młodzi zakochani, nie widzący świata po za sobą, widywaliśmy się codziennie.

Przyszedł czas na decyzje, postanowiliśmy wziąć ślub. Piotrek zaprosił mnie do kina, a potem w środku nocy poprosił mnie o rękę pod Krzyżem Papieskim. Oboje płakaliśmy, ale z decyzją trochę zwlekałam. Pytałam Boga, czy to już czas bym była młodą żoną.  Podczas modlitwy otworzyłam Pismo Święte i dostałam odpowiedź: "I stanie się w owym dniu - wyrocznia Pana - że nazwie Mnie: Mąż mój, […] i poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana" Oz 2,18.21-22.

Bóg dał nam zielone światło, byliśmy narzeczonymi, przyjaciele cieszyli się razem z nami, ale rodzice nie byli tak przychylni. Rodzice Piotrka zaakceptowali decyzje, ponieważ już parę lat nie mieszkał w domu. Moi rodzice mieli więcej do powiedzenia, ciągle z nimi mieszkałam, nie byli zachwyceni, ponieważ do ukończenia studiów zostało jeszcze trochę czasu. Sprawy ślubu w większości załatwialiśmy sami, zbieraliśmy pieniądze, wybraliśmy termin, salę i zajęliśmy się całą ceremonią, by była bardziej dla Boga niż nasza. Modliliśmy się za siebie, oddaliśmy Jezusowi całe te przygotowania i było cudownie. On nam błogosławił, dzięki modlitwie dostaliśmy od Boga mieszkanie, przyjaciele pomogli nam zorganizować liturgię i poprawiny.

Ale niestety szatan zwietrzył okazję, zaczął coraz bardziej nas podpuszczać: byśmy zamieszkali przed ślubem razem, żebyśmy spróbowali współżyć, przecież lada chwila będziemy małżeństwem, nikt się nie dowie. Coraz więcej sytuacji było okazją do grzechu. Walczyliśmy ile sił, Bóg był przy nas, każdy dzień Jemu powierzaliśmy i tak czekaliśmy dnia ślubu. Udało się!

Ceremonia była najpiękniejsza, msza święta ponad półtorej godziny, zespół, najbliżsi i My, najpiękniejsi w oczach Boga ślubowaliśmy sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską! Po weselu pojechaliśmy do naszego nowego mieszkania, ale nie była to nasza noc poślubna. Podjęliśmy decyzje by trochę poczekać, ochłonąć, mieliśmy oddać się sobie całkowicie więc musiał to być wyjątkowy dzień.

Po paru dniach spróbowaliśmy, było cudownie. Byliśmy tylko dla siebie, my i Pan Bóg razem z nami. Mąż powiedział tylko: Warto było czekać! Jesteś Najpiękniejszą Kobietą na ziemi, kocham Cię taką jaką jesteś!

Na niego też warto było czekać, teraz wiem, że jest tylko mój i mogę czuć się przy nim bezpiecznie. Bóg dał nam szanse, walczył do końca razem z nami, udało się. Stanęliśmy na najwyższym stopniu podium, wygraliśmy miłość, wzajemny szacunek, wspaniałą relację i mnóstwo radości z każdego przeżytego dnia razem.

Wyślij świadectwo| Chcemy Was zaprosić do złożenia świadectwa, że miłość i wierność ma sens. Że ma sens, aż do takiego stopnia, że warto poczekać z oddaniem całego siebie ukochanej osobie do ślubu. Mówiąc krótko, prosimy Was o przesłanie świadectw, które będą odpowiedzią na pytanie: "Dlaczego z seksem warto poczekać do ślubu?" | Więcej informacji i formularz znajdziesz tutaj

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Szatan nie próżnował - świadectwo walki o czystość
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.