Jeśli chcemy przeżyć Adwent sensownie i dojrzale, musimy bardzo mocno wsłuchać się w Słowo Boże w tym czasie czytane i głoszone. A ono wzywa nas do… nawrócenia! Tak, to nie pomyłka!
Jeśli chcemy przeżyć Adwent sensownie i dojrzale, musimy bardzo mocno wsłuchać się w Słowo Boże w tym czasie czytane i głoszone. A ono wzywa nas do… nawrócenia! Tak, to nie pomyłka!
W Adwencie uczymy się przeżywać wiarę cierpliwie, dzień po dniu, ale jako rzeczywistość dynamiczną, w której nie ma prostego „kiedyś” i „potem”, lecz nieustanne „teraz”.
W Adwencie uczymy się przeżywać wiarę cierpliwie, dzień po dniu, ale jako rzeczywistość dynamiczną, w której nie ma prostego „kiedyś” i „potem”, lecz nieustanne „teraz”.
Adwent to czas wybudzenia ze snu. Sen to czas, w którym odpoczywamy i nabieramy sił. Ze snu, jeśli jest piękny, nie chcemy się wybudzić, a jeśli jest koszmarem, chcemy wybudzić się jak najprędzej. Jednak sen – czy jest pięknym marzeniem, czy też horrorem – nie jest rzeczywistością.
Adwent to czas wybudzenia ze snu. Sen to czas, w którym odpoczywamy i nabieramy sił. Ze snu, jeśli jest piękny, nie chcemy się wybudzić, a jeśli jest koszmarem, chcemy wybudzić się jak najprędzej. Jednak sen – czy jest pięknym marzeniem, czy też horrorem – nie jest rzeczywistością.
Czy więc jesteśmy dla siebie nawzajem Kościołem obcych? Czy jako Kościół jesteśmy dla obcych? Są to bardzo ważne pytania, które musimy sobie postawić, by nie usłyszeć od Pana: „byłem obcy (gr. ksénos) i nie przyjęliście mnie” (Mt 25,43).
Czy więc jesteśmy dla siebie nawzajem Kościołem obcych? Czy jako Kościół jesteśmy dla obcych? Są to bardzo ważne pytania, które musimy sobie postawić, by nie usłyszeć od Pana: „byłem obcy (gr. ksénos) i nie przyjęliście mnie” (Mt 25,43).
Bóg powierzył nam talenty, choć wcale na to nie zasłużyliśmy (grzesząc, wciąż temu dowodzimy): siebie samego w Słowie Bożym i sakramentach, naszą wiarę, nas samych. Bądźmy Mu za to na każdym kroku wdzięczni, bo brak wdzięczności to rodzaj wyrafinowanej pychy, która podpowiada mi, że świetnie sobie daję radę sam.
Bóg powierzył nam talenty, choć wcale na to nie zasłużyliśmy (grzesząc, wciąż temu dowodzimy): siebie samego w Słowie Bożym i sakramentach, naszą wiarę, nas samych. Bądźmy Mu za to na każdym kroku wdzięczni, bo brak wdzięczności to rodzaj wyrafinowanej pychy, która podpowiada mi, że świetnie sobie daję radę sam.
Przyjście Oblubieńca to decydujące o naszym zbawieniu spotkanie z Alfą i Omegą, Stwórcą i Celem Ostatecznym. Przygotowaniem do niego jest całe nasze życie. Jest ono gromadzeniem oliwy do lamp, z którymi wyjdziemy na spotkanie Przychodzącego.
Przyjście Oblubieńca to decydujące o naszym zbawieniu spotkanie z Alfą i Omegą, Stwórcą i Celem Ostatecznym. Przygotowaniem do niego jest całe nasze życie. Jest ono gromadzeniem oliwy do lamp, z którymi wyjdziemy na spotkanie Przychodzącego.
Ci święci bez posągów to nasi dziadkowie, rodzice, siostry i bracia, przyjaciele, sąsiedzi, koledzy ze szkoły. Tymi świętymi możemy być także my. Niełatwe. Realne.
Ci święci bez posągów to nasi dziadkowie, rodzice, siostry i bracia, przyjaciele, sąsiedzi, koledzy ze szkoły. Tymi świętymi możemy być także my. Niełatwe. Realne.
Unikajmy nadmiaru słów w wyznawaniu innym miłości. Każde trzecie i kolejne słowo oznacza, że istnieje jakiś powód czy motywacja miłości. Bezinteresowna miłość mówi tylko dwa słowa: kocham cię.
Unikajmy nadmiaru słów w wyznawaniu innym miłości. Każde trzecie i kolejne słowo oznacza, że istnieje jakiś powód czy motywacja miłości. Bezinteresowna miłość mówi tylko dwa słowa: kocham cię.
Z jednej strony, denerwujemy się, gdy ktoś próbuje udowodnić, że Bóg nie istnieje, że skłonność do wiary da się wyjaśnić ewolucją, a religii nie można pogodzić z nauką. Z drugiej strony, sami swoim podejściem do życia zdajemy się dowodzić właśnie temu, że wiara w Boga idzie na przekór wiedzy o człowieku i o świecie.
Z jednej strony, denerwujemy się, gdy ktoś próbuje udowodnić, że Bóg nie istnieje, że skłonność do wiary da się wyjaśnić ewolucją, a religii nie można pogodzić z nauką. Z drugiej strony, sami swoim podejściem do życia zdajemy się dowodzić właśnie temu, że wiara w Boga idzie na przekór wiedzy o człowieku i o świecie.
Bo jak to możliwe, że Nieskończony i Wszechmogący Bóg kryje się pod tak mało wyszukanymi postaciami chleba i wina? To zderzenie z paradoksem towarzyszące wierzącym w Chrystusa od momentu zetknięcia się z tajemnicą Wcielenia.
Bo jak to możliwe, że Nieskończony i Wszechmogący Bóg kryje się pod tak mało wyszukanymi postaciami chleba i wina? To zderzenie z paradoksem towarzyszące wierzącym w Chrystusa od momentu zetknięcia się z tajemnicą Wcielenia.
Ewangelia i Kościół to narzędzia w rękach Boga, nie w naszych rękach. Pan posługuje się nimi, by nas przemieniać i doskonalić w miłości.
Ewangelia i Kościół to narzędzia w rękach Boga, nie w naszych rękach. Pan posługuje się nimi, by nas przemieniać i doskonalić w miłości.
Pan mówi do nas każdego dnia. Zawsze ma dla nas jakieś Słowo, które jest zaproszeniem do bliskości z Nim. Na ile jednak nasze serce odpowiada na to wezwanie?
Pan mówi do nas każdego dnia. Zawsze ma dla nas jakieś Słowo, które jest zaproszeniem do bliskości z Nim. Na ile jednak nasze serce odpowiada na to wezwanie?
Zastanówmy się więc nad tym, czy nie stawiamy Bożemu Miłosierdziu granic, zapominając, że może go doświadczyć każdy, choćby w ostatniej chwili swojego życia.
Zastanówmy się więc nad tym, czy nie stawiamy Bożemu Miłosierdziu granic, zapominając, że może go doświadczyć każdy, choćby w ostatniej chwili swojego życia.
Rozumiemy, że mamy przebaczać zawsze, ale chyba w pewnych sytuacjach wolelibyśmy jednak, żeby przebaczenie było limitowane. Bo ileż można?!
Rozumiemy, że mamy przebaczać zawsze, ale chyba w pewnych sytuacjach wolelibyśmy jednak, żeby przebaczenie było limitowane. Bo ileż można?!
Dzisiejsza liturgia słowa porusza temat upomnienia braterskiego. Oj, to coś dla nas! Zwrócić komuś uwagę, skorygować… Lubimy to robić. Czujemy się wówczas lepsi od tych, którzy popełnili jakieś błędy. Ale czy Jezusowi chodzi o to, żebyśmy byli wspólnotą nawzajem-się-napominających? Czemu ma służyć i jak ma wyglądać upomnienie wobec brata?
Dzisiejsza liturgia słowa porusza temat upomnienia braterskiego. Oj, to coś dla nas! Zwrócić komuś uwagę, skorygować… Lubimy to robić. Czujemy się wówczas lepsi od tych, którzy popełnili jakieś błędy. Ale czy Jezusowi chodzi o to, żebyśmy byli wspólnotą nawzajem-się-napominających? Czemu ma służyć i jak ma wyglądać upomnienie wobec brata?
Często popełniamy błąd Szymona Piotra i gdy ktoś mówi o cierpieniu, to uciekamy się do sloganu: „Będzie dobrze!”. I zachowujemy się, jakbyśmy mieli na wszystko odpowiedź. A jeśli nie będzie dobrze?
Często popełniamy błąd Szymona Piotra i gdy ktoś mówi o cierpieniu, to uciekamy się do sloganu: „Będzie dobrze!”. I zachowujemy się, jakbyśmy mieli na wszystko odpowiedź. A jeśli nie będzie dobrze?
Jeśli Chrystus nie będzie dla mnie Tym, na kogo każdego dnia i w każdej sytuacji życia czekam, to będę budować moją wiarę jedynie na tym, co sam sobie wymyśliłem, co mi się wydaje. Wówczas możliwe są dwie postawy.
Jeśli Chrystus nie będzie dla mnie Tym, na kogo każdego dnia i w każdej sytuacji życia czekam, to będę budować moją wiarę jedynie na tym, co sam sobie wymyśliłem, co mi się wydaje. Wówczas możliwe są dwie postawy.
Porównywać kogoś do szczenięcia nie wydaje się czymś miłym i uprzejmym. Nie świadczy też o darzeniu kogoś miłością. Wyczuwamy w tym raczej pogardę i odtrącenie. Czemu więc Jezus sięga po tak mocne słowa?
Porównywać kogoś do szczenięcia nie wydaje się czymś miłym i uprzejmym. Nie świadczy też o darzeniu kogoś miłością. Wyczuwamy w tym raczej pogardę i odtrącenie. Czemu więc Jezus sięga po tak mocne słowa?
Kiedy nasza życiowa sytuacja przypomina tę, w której znaleźli się uczniowie w dzisiejszej Ewangelii, to bardzo trudno jest nam uwierzyć, że idący po wzburzonym jeziorze Jezus jest naprawdę Jezusem, a nie kolejnym zagrożeniem.
Kiedy nasza życiowa sytuacja przypomina tę, w której znaleźli się uczniowie w dzisiejszej Ewangelii, to bardzo trudno jest nam uwierzyć, że idący po wzburzonym jeziorze Jezus jest naprawdę Jezusem, a nie kolejnym zagrożeniem.
Nie ma ludzi niepotrzebnych. Nie ma podziału na aktywnych i biernych. Wszyscy bierzemy udział w wydarzeniu Kościoła.
Nie ma ludzi niepotrzebnych. Nie ma podziału na aktywnych i biernych. Wszyscy bierzemy udział w wydarzeniu Kościoła.