Czy zapomnieliśmy kochać innych?

Czy zapomnieliśmy kochać innych?
Fot. depositphotos.com

Wystarczy wyjść na ulicę, wejść do kawiarni albo posłuchać rozmów przy sąsiednim stoliku, by zauważyć, że bierzemy udział w zbiorowej rewolucji. Rewolucji pod hasłem: "Ja". Żyjemy w czasach, w których największym trendem stało się dbanie o siebie. Z każdej strony bombardują nas hasełka o słuchaniu własnych potrzeb, chronieniu swojej energii i bezwzględnym życiu w zgodzie ze sobą. Stworzyliśmy całą pop-religię wokół własnego komfortu psychicznego.

Czy w świecie, w którym nauczyliśmy się tak perfekcyjnie kochać siebie, nie zapomnieliśmy przypadkiem, jak kochać kogokolwiek innego? Czy ten cały "zdrowy egoizm" nie stał się po prostu wygodną wymówką dla zwykłego znieczulenia na drugiego człowieka?

DEON.PL POLECA



Oczywiście, nikt z nas nie chce robić sobie w życiu pod górkę. Nikt mądry nie każe nikomu tkwić w toksycznych relacjach czy dawać się wykorzystywać. Ale granica między zdrowym stawianiem granic a czystym, wyrachowanym egoizmem stała się cieńsza niż ekran mojego telefonu.

Weszliśmy w fazę tak skrajnego indywidualizmu, że każdą próbę wyjścia naprzeciw komuś innemu zaczynamy traktować jak zamach na własną wolność. Dziś, gdy bliska osoba ma gorszy dzień, zamiast podać jej rękę, łatwiej jest rzucić modnym frazesem: "Twoje emocje naruszają moją przestrzeń, muszę zadbać o swój dobrostan". Zamiast budować głębokie relacje, prowadzimy chłodną kalkulację zysków i strat. Traktujemy innych ludzi jak subskrypcje. Jeśli zaczynają wymagać od nas odrobiny wysiłku albo uwagi, po prostu ich anulujemy.

Lekcja ze starej szkoły

Zostałam wychowana zupełnie inaczej. W moim domu od zawsze liczył się drugi człowiek. Uczono mnie, że empatia to nie jest ładny termin z psychologicznego poradnika, tylko realne, czasem niewygodne działanie. I szczerze? Niesamowicie trudno patrzy mi się na ten zimny, wyrachowany egoizm, który wkrada się w ludzi dookoła. Trudno mi patrzeć na świat, w którym każde pójście na kompromis czy ustępstwo piętnuje się jako "zatracanie siebie".

A przecież w życiu chodzi o coś zupełnie innego. Prawdziwa bliskość, miłość czy przyjaźń nie polegają na tym, że robimy tylko to, na co akurat mamy ochotę i co idealnie pasuje do naszego grafiku. Chodzi o to, żeby czasem świadomie i z miłości zrezygnować ze swojego komfortu dla kogoś innego. Żeby się, najzwyczajniej w świecie, postarać. Zrobić coś, na co kompletnie nie masz dziś siły, tylko po to, by zdjąć ciężar z ramion kogoś bliskiego. Wyjść ze swojej strefy komfortu, bo ta druga osoba akurat tonie i potrzebuje rąk do wiosłowania, a nie wykładu o stawianiu granic. Schować na chwilę swoje "ja" do kieszeni, bo ktoś, kogo kochasz, potrzebuje Twojej obecności bardziej niż Ty potrzebujesz wieczornego spokoju.

DEON.PL POLECA


Czy to naprawdę jest "toksyczne"? Dla mnie to po prostu definicja bycia człowiekiem.

Egoizm stał się tak potwornie modny, bo jest łatwy. Ale to droga na skróty, która prowadzi prosto w pustkę. Jeśli naszym jedynym celem w życiu stanie się obrona własnej, sterylnej, nienaruszalnej strefy komfortu, to na końcu owszem będziemy idealnie "zaopiekowani" i nikt nas nie zrani. Ale będziemy też absolutnie samotni.

Pójście na ustępstwo, zaangażowanie się i dawanie czegoś z siebie bez gwarancji natychmiastowego zwrotu to jest prawdziwe wyzwanie. 

Jeśli wszyscy będziemy patrzeć wyłącznie na siebie, to kto zostanie, żeby spojrzeć na nas, kiedy to my będziemy w potrzebie? Może czas najwyższy zerwać z tą egoistyczną modą, rozejrzeć się wokół i po prostu zacząć się starać. Dla kogoś. Zanim z tej całej miłości do samego siebie obudzimy się w świecie, w którym nie będzie już kogo kochać.

Julia jest absolwentką dziennikarstwa na Uniwersytecie Ignatianum oraz marketingu na Uniwersytecie Ekonomicznym. Interesuje się psychologią, współczesną komunikacją i wpływem mediów społecznościowych na pokolenie Gen Z. Szczególnie fascynuje ją analizowanie dwóch światów (cyfrowego i rzeczywistego) oraz tego, jak zmieniają one relacje międzyludzkie, emocje i sposób postrzegania rzeczywistości. Jej pasją są podróże, sport oraz obserwowanie ludzi i emocji, które inspirują ją do opowiadania historii o współczesnym świecie i relacjach międzyludzkich.
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Angelika Szelągowska-Mironiuk

Czy słusznie boimy się w Kościele uczuć?
Po czym rozpoznać we wspólnocie manipulację i jak jej uniknąć?
Kiedy emocje pomagają pogłębić naszą duchowość, a kiedy jej szkodzą?
Czy dojrzała duchowość może iść...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Czy zapomnieliśmy kochać innych?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.