Od kryzysu do odrodzenia – wiara potrafi zmienić kierunek
Intensywność przeżywania wiary zależy od bardzo wielu czynników. Czasami trudno jest uchwycić ten szczególny moment, kiedy coś, co wydawało się zmierzać w złym kierunku odwraca swój trend i ukazuje zupełnie nieoczekiwany horyzont. Mieliśmy takie doświadczenia w naszej historii. Mamy je także dzisiaj.
W roku 2022 w Stanach Zjednoczonych opublikowano wyniki badań sondażowych, jakie przeprowadzono w kraju, pytając ludzi o kwestie ich wiary, czy praktyk religijnych. Jedną z szokujących danych było to, że tylko trzydzieści parę procent katolików wierzyło w rzeczywistą obecność Jezusa w Eucharystii, w Najświętszym Sakramencie. Wyniki tych badań pobożności i praktyk religijnych zszokowały wielu. Nie chodzi tu o jakiś zawód czy zgorszenie, ale świadczyło to o tym, że świadomość religijna katolików jest na marnym poziomie i trzeba podjąć jakieś kroki.
Postanowiono zatem stworzyć trzyletni program ‘odnowienia eucharystycznego’, wieloaspektowej pracy duszpasterskiej zwieńczonej wielkim Kongresem Eucharystycznym w Indianapolis w roku 2024. Te trzy lata były poświęcone na pracę organiczną w lokalnych wspólnotach, a zakończenie poprzez wielkie ‘potoki’ pielgrzymek eucharystycznych z czterech stron kraju do Indiany i wielki Kongres Eucharystyczny w Indianapolis były naprawdę znaczącym wydarzeniem. Próba podjęta pod wpływem ‘szokujących’ wyników sondażu okazała się ‘Bożym znakiem’, odpowiedzią na sytuację, która zdawała się być dramatycznie zła.
Możemy też zauważyć podobne zjawisko w szerszej perspektywie. Historia papiestwa ostatnich prawie 70 lat przekonuje nas o tym dobitnie.
Dobry papież Jan XXIII, jak go nazywano, miał ponoć mówić wieczorem: „teraz Panie Boże Ty musisz zadbać o świat, ja idę spać”, albo zapytany o to ilu ludzi pracuje w Watykanie, odpowiadał, że „połowa”. Ale to on rozpoczął – mimo, że jego pontyfikat trwał zaledwie pięć lat – jeden z ważniejszych Soborów w dziejach chrześcijaństwa. Papież ze swoją dobrotliwością i ciepłem był kochany i ceniony przez wielu.
Jego następca, Paweł VI, dokończył Sobór Watykański II, a największym wyzwaniem, z jakim musiał się zmierzyć była rewolucja obyczajowa i związane z tym decyzje. Paweł VI był też pierwszym papieżem, który po wielu latach udał się w zagraniczną pielgrzymkę, a była to Ziemia Święta, i zakończył epokę papieży ‘więźniów Watykanu’.
Jan Paweł I był papieżem tylko 33 dni, ale został zapamiętany jako ‘papież uśmiechu’.
O Janie Pawle II nie będę pisał wiele, bo wszyscy jesteśmy jego spadkobiercami i nawet ci, którzy go nie pamiętają, bo są zbyt młodzi, z pewnością mieli okazję, żeby wiele o nim słyszeć. Zapewne można, ale byłoby to nie takie proste, żeby nie widzieć, nie doświadczyć jaka to była postać ważna dla wielu Polaków, choć teraz jest niejako ‘systemowo’ deprecjonowana przez niektóre, aczkolwiek bardzo wpływowe i ‘głośne’ środowiska.
Wszyscy dotychczas wspomniani papieże zostali już wyniesieni na ołtarze, co świadczy też o ich roli dla całej naszej wspólnoty wiary i zostało to oficjalnie uznane przez Kościół.
Benedykt XVI z całą pewnością zostanie zapamiętany jako wielki teolog i ten, który dbał przez całe życie o to, by wiara miała solidne fundamenty, a nie była sprowadzana tylko do emocjonalno-wrażeniowych impulsów. Jestem przekonany, że jak tylko minie stosowny czas (pięć lat) od jego śmierci, rozpocznie się także jego formalny proces wyniesienia na ołtarze.
Papież: Eucharystia to życie Kościoła pielgrzymującego po ziemi
— Vatican News PL (@VaticanNewsPL) July 5, 2026
️ https://t.co/spVJlzrW7l pic.twitter.com/4jeSHKw0U2
Franciszek zapisał się w najnowszej historii Kościoła złotymi zgłoskami, bo od pierwszej chwili otworzył przed ludzkością zupełnie inną perspektywę. Akcent na prostotę, pokorę, ubóstwo, braterstwo, mądry uniwersalizm, służbę, wielopokoleniowość sprawiał, że chrześcijaństwo nie było weryfikowane przez poziom wiedzy, ale przez postawę życiową. Franciszek nie wrócił do Argentyny, co wielu dziwiło. Nie wiem do końca dlaczego, ale jest w tym jakiś duch Abrahamowy – pamiętaj tylko nie wracaj do Ur, skąd wyszedłeś. Franciszek otworzył Kościół na nowo na ducha braterstwa – jego słynne ‘fratelli tutti’ (wszyscy są braćmi) wciąż odbija się echem w świecie.
Wybór Leona XIV, Amerykanina z Chicago, kolejnego zakonnika, misjonarza i biskupa w Ameryce Południowej był dużym zaskoczeniem, ale z biegiem czasu staje się coraz wyraźniejsze, jak jest to opatrznościowe – dla świata, ale też dla samych Stanów Zjednoczonych.
Tylko pobieżne dane z ostatniego roku mówią o coraz żywszych i liczniejszych grupach studentów, którzy wracają, albo przechodzą do Kościoła Katolickiego. Widać wyraźne owoce ‘ożywienia eucharystycznego’ wśród chodzących do kościołów i przystępujących do Komunii świętej. Spośród tych, co byli zaangażowani w procesje eucharystyczne dwa lata temu i na 250-lecie USA, wielu młodych rozważa kapłaństwo, życie zakonne czy inne formy konsekracji. Jest to z całą pewnością czytelny znak zmiany trendu. To owoc pracy formacyjnej, ale też efekt wyboru kard. Prevosta na papieża.
Życie pisze – czy chcemy tego czy nie – różne scenariusze. Trudno jednak nie zauważyć, że na tę rzeczywistość można patrzeć wielorako. Jesteśmy zachęcani do tego, by nie przyjmować tylko postawy widza i krytykanckiego obserwatora. Wszystko trzeba też widzieć w odpowiedniej perspektywie. Dobro się nie narzuca, nie wymusza niczego. Daje się wybierać, wymaga naszej inicjatywy. Odrodzenie jest możliwe i wiara może na nowo zakwitnąć.


Skomentuj artykuł