W mentalności duszpasterzy ciągle jeszcze pobrzmiewają znane z kleryckich lat, utarte hasła, że studiując filozofię traci się rozum, a teologię - wiarę. A przecież gramy w jednej drużynie, a nie przeciwko sobie.
Sanktuarium nie jest jakimś świadczącym masowe usługi ośrodkiem konferencyjno-wypoczynkowym, który może na swoje potrzeby wynająć dowolna grupa osób. Pielgrzymka nie jest spotkaniem towarzyskim, zgromadzeniem ludzi połączonych jakąś ideą ani partyjną konwencją.
Po czterdziestu dniach zakończył się protest osób z niepełnosprawnością i ich opiekunów w Sejmie. Nie dlatego się zakończył, że doszło do zawarcia kompromisu pomiędzy strajkującymi a rządzącymi, ale dlatego, że według relacji protestujących, zaczęli obawiać się o swoje zdrowie.
Wszystko to pokazuje, że jeśli chcemy spotkać Jezusa, musimy skierować swe kroki do Nazaretu. Kościół, chcąc pozostać wierny Jezusowi, musi być Kościołem nazaretańskim, a nie Dawidowym.
Przecierałem oczy, czytając doniesienia medialne o wystąpieniu przewodniczącego KEP z okazji 1050-lecia diecezji poznańskiej. Wszystkie one cytują Ks. Abp Gądeckiego, który miał wtedy oświadczyć, że "Europa staje się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu".
Nie będzie to dzisiejszy mecz Polski z Japonią, ani nawet żaden inny. Ostatecznie najlepsze rzeczy dzieją się zawsze poza boiskiem. A film, który za chwilę obejrzysz, najlepiej pokazuje prawdziwe piękno futbolu.
Julia Płaneta
Nieraz słyszałam o modlitwie Taizè, ale zawsze było mi nie po drodze. Tym razem w końcu się udało i tak poznałam coś zupełnie innego.
Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy z żałosną ironią pytają o to, co ciekawego jest w 22 spoconych mężczyznach uganiających się za workiem z gumy na boisku. Gdy ja patrzę na boisko, to widzę coś znacznie większego.
"Często słyszę, że Kościół powinien przekazać wiarę następnemu pokoleniu. Tak, jakby to była cenna pamiątka rodzinna o wartości przede wszystkim sentymentalnej. A to przecież nie tak"
Kiedy ogień nie tylko socialmediowych bitew na argumenty i słowa rozpala bardziej niż ogień Ducha, wiedz, że coś jest nie tak.
Obejrzałem wideo na którym widać księdza, mówiącego "porażka" i pomyślałem o tych ludziach, dla których będzie to kolejny argument za tym, żeby z Kościołem nie mieć nic wspólnego. I ja ich naprawdę rozumiem, bo nie tak wygląda Kościół, w którym chciałbym być.
Jednak, choć już "na zimno", bo z parogodzinnym dystansem, to tłucze się we mnie pytanie Jezusa: "Coś wyszedł oglądać? "Coś wyszedł zobaczyć? Trzcinę? Człowieka w miękkich szatach? Proroka?"
Można by w Polsce zaznaczyć na mapie swoistą geografię strachu. Na południowym wschodzie boimy się Ukraińców, bo a nuż zaczną rezać. Na północnym wschodzie boimy się Litwinów, bo są zajadli. Na południowym zachodzie boimy się Niemców śląskich, bo nie chcą pamiętać o okrucieństwach ostatniej wojny.
Krótko po przyjęciu święceń kapłańskich usłyszałem od pewnego wielkiej dobroci i mądrości księdza następującą wskazówkę: "Kuria być może jest stolicą mądrości, ale z pewnością nie jest przyczyną naszej radości". Chociaż zacytowane słowa wygłoszone zostały w charakterze żartu, jest w nich zawarte odzwierciedlenie podejścia wielu duchownych do kurii. Zresztą, nie tylko duchownych.
Modlitwa to nie rzucanie zaklęć, ani "zawracanie dupy" Bogu. To wyraz przyjaźni i dzielenia się z Nim tym, co dla mnie ważne.
Bóg zsyła nam ludzi wspaniałych, kiedy potrzebujemy dotankować siły i napędu do dobra. To nasze power banki. Każdy ma taki i każdy może być takowym. Oczywiście prąd trzeba czerpać z gniazdka. Dla mnie to Chrystus.
Kościół, zrodzony z tajemnicy paschalnej śmierci i zmartwychwstania Jezusa z Nazaretu, wraz z mijającymi pokoleniami uczniów ulega pokusie dawidowej. To musi się zmienić.
Żyjący w powtórnych związkach pytają, co teraz? Teraz, tzn. po Wytycznych Pastoralnych do Adhortacji "Amoris laetitia" (przyjętych 8 czerwca br. na 379. Zebraniu Plenarnym KEP w Janowie Podlaskim).
Czytam ostatnio dość dużo o charyzmatycznej stronie Kościoła. Szczególnie z niezwykłą estymą pochłaniam charyzmatykożerne poglądy, które ich autorów przenoszą w dziecięcy świat "krzywego zwierciadła", kreując zupełnie inną rzeczywistość od tej, która faktycznie jest.
Nie jestem przeciwna nawróconym głoszącym świadectwa. Apeluję jednak jako pedagog i wychowawca - w imię odpowiedzialności za słowo - myślmy, co i komu mówimy, czy to w tym miejscu i czasie przyniesie korzyść.
{{ article.description }}