Jechałem tam bez większych oczekiwań i nadziei. Ot, kolejne spotkanie wspólnot charyzmatycznych. Na wielu już byłem, więc nie spodziewałem się jakiegoś zaskoczenia. Tak bardzo się pomyliłem. I cieszy mnie to niesamowicie.
Jednym z dostrzegalnych gołym okiem elementów tych trudności jest przeżywany przez wielu chrześcijan dysonans między wezwaniami ekologów do zaprzestania przyspieszającej wciąż eksploatacji środowiska naturalnego a rozumieniem biblijnego nakazu Bożego "Czyńcie sobie ziemię poddaną".
Generał jezuitów nie powiedział niczego sensacyjnego. Twierdzenie, że o. Sosa zanegował istnienie szatana, jest po prostu "fake newsem", bo nawet nie zwykłym kłamstwem. Włożono mu coś w usta, aby zaatakować papieża, też jezuitę, lub w najlepszym wypadku poróżnić ich.
Ja mówię - mam dość. I oczekuję żelaznej konsekwencji państwa, które odbierając nam prawo do pomocy ofiarom przemocy, ludziom bezdomnym bez względu na wiek i stan zdrowia musi przejąć odpowiedzialność za nich
"Chrześcijanin od siedmiu boleści" to taki wyznawca Chrystusa, który skupia się na cierpieniu, bólu, rozpaczaniu, który podświadomie tęskni za czarnymi scenariuszami, a zarazem od nich ucieka, który musi mieć kogoś do opłakiwania i jakąś przyczynę do tego, by narzekać.
Mam głębokie przekonanie, że kard. Huzar może zarówno Ukraińcom, jak i Polakom służyć za patrona naszego pojednania i że taki właśnie patronat bardzo spodobałby się papieżowi Franciszkowi.
Gdy biskup wzywa do nieustannej modlitwy za miasto, przez sześć dni i sześć nocy, to wiedz, że coś się dzieje. W Krakowie dzieje się Jerycho.
Dlatego chrześcijanin pewnie powinien co jakiś czas pytać się, czy jego słownictwo oddaje ducha Ewangelii, czy też uciekając od poprawności, zaczął "sikać octem"?
Zbyt często w samym Kościele, także wśród duchownych, celibat postrzegany jest przede wszystkim negatywnie, jako opresja, jak ciężar, jak za ciasny but, który dobrze byłoby zrzucić, albo przynajmniej rozluźnić.
Świat jest piękny, choć czasem ma dziury. Trzeba je łatać, żeby pojazdu życia nie uszkodzić i samemu w nie nie wpaść.
Przeczytałem kiedyś zagorzałą dyskusję na temat pewnej ewangelicznej refleksji wędrownego kaznodziei, który w swoim przekazie wykorzystał jeden obraz z serii powieści Harry Potter. Kaznodzieja przez wielu został zrugany, że odwołuje się do obrazów satanistycznych.
W oprotestowanym przez katolickich dziennikarzy teledysku, Arkadiusz Jakubik pokazuje być może bolesną, ale pewną prawdę o polskim Kościele.
W dniu rozpoczęcia ramadanu, miesiąca postu, na Youtube pojawił się film adresowany do... radykalnych dżihadystów i terrorystów inspirujących się islamem. Jak dotychczas obejrzało go już ponad 4 miliony osób.
Czy katolicy mogą buntować się przeciwko papieskiemu nauczaniu o rodzinie? To źle zadane pytanie.
Zderzenie postaw musiało być więc dramatyczne. Tylko Franciszek i Trump (oraz zobligowany do stuprocentowej szczelności tłumacz watykański) byli obecni przez te 30 minut w papieskiej bibliotece.
Kilka tygodni temu zwróciła się do mnie trzydziestoparoletnia kobieta. Była zbulwersowana. Podczas spowiedzi ksiądz bardzo usilnie doradzał jej, aby z niektórymi swoimi problemami zwróciła się do psychologa.
"Nikt nie może dwom panom służyć" (Mt 6,24). Gdyby nie konieczność dokonywania wyborów, życie byłoby zupełnie proste, zupełnie bezbolesne i zupełnie nieludzkie.
Gdy w niedzielę papież Franciszek ogłosił nowe nominacje kardynalskie, zaskoczył nie tylko ich terminem (zmienionym ze względu na planowane podróże zagraniczne), ale też osobami, które wybrał do tej godności. Tak przynajmniej przyjęło to wielu komentatorów. Czy słusznie?
Genia nosi na rękach niepełnosprawnego syna. Magda prowadzi rodzinny dom dziecka. Karolina zdecydowała się oddać syna do adopcji. Są matkami najlepiej jak tylko potrafią, a spotkanie ich zmieniło moje myślenie.
Od jakiegoś czasu możemy zaobserwować, jak wiele katolickich mediów nie przekazuje wiadomości o bardzo konkretnej treści. Można by powiedzieć nawet o pewnej formie "autocenzury".
{{ article.description }}