Na rezultat prac francuskiej komisji czekali przedstawiciele innych sanktuariów i kościołów, w których dzieła Rupnika się znajdują. Jak się wydaje nie dostali odpowiedzi, co robić. Będą musieli podjąć decyzję sami. A nie będzie ona łatwa.
Jakiś czas temu otrzymałam zaproszenie na październikowy Ogólnopolski Kongres Małżeństw w Świdnicy. Choć nie lubię dużych spotkań, to zatrzymało mnie swoją tematyką. Intymność i światowość. Temat, który mieli się w moim sercu od dawna, choć nie w kwestii małżeństwa, ale życia duchowego.
Jakieś półtora roku temu mieliśmy z mężem wolny wieczór. W przypływie szaleństwa postanowiliśmy obejrzeć film i - choć nasz wybór może wydać się nieco abstrakcyjny jako propozycja na romantyczny wieczór - padło na "The Chosen". Tyle się nasłuchaliśmy o tym serialu, tak wielu znajomych nam go polecało, że stwierdziliśmy, iż warto byłoby wreszcie naocznie sprawdzić, skąd ten efekt WOW. Gdy napisy końcowe na ekranie naszego komputera dobiegły końca, wiedziałam jedno. Ja drugiego odcinka prędko nie obejrzę. Dlaczego?
Od ponad stu lat mówiono o nawróceniu Rosji. Cytowano przepowiednie zapewniające, że dumne mocarstwo zwróci się wreszcie do Boga. Papież poświęcił narody Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi 7 lipca 1952 roku. Niecałe czterdzieści lat później cieszono się myśląc, że upadek Związku Radzieckiego to jest właśnie to, ale z kondycją chrześcijaństwa w rosyjskich rodzinach było tylko gorzej. Dalej na całym świecie nie ustają modlitwy o nawrócenie Rosji. Ja dzisiaj modlę się o jej opamiętanie.
Winston Churchill powiedział kiedyś: „Nikt nie udaje, że demokracja jest doskonała lub wszechwiedząca. W rzeczywistości stwierdzić trzeba, że demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu”. Czy Kościół powinien się demokracją zajmować?
Wrócił do mnie temat katechezy w szkołach i wszystkiego, co się z nią wiąże, czyli obietnic, deklaracji i straszenia, z którymi mamy do czynienia na poziomie rządowo-administracyjnym versus kościelnym. Temat wrócił przede wszystkim pod wpływem wywiadu, jaki opublikował KAI, rozmowy red. Dawida Gospodarka z ks. Mateuszem Wójcikiem, który przeanalizował publikacje Gazety Wyborczej z prawie trzydziestu lat wolnej Polski na temat lekcji religii w szkołach publicznych. Lektura jest pouczająca i ‘straszna’ zarazem.
Gdzie utknąłeś? W czym ugrzęzłaś? Na co nie umiesz już sobie pozwolić? Którędy ucieka twoja radość życia, jak woda sącząca się z niedostrzegalnie pękniętego wiadra? Czy z rezygnacją to przyjmujesz? A może wciąż walczysz o to, żeby codzienność wyglądała inaczej?
Konferencja Episkopatu Polski opublikowała syntezę odpowiedzi naszych diecezji przed październikową sesją Synodu Biskupów o synodalności. Synteza krótka, ale też takie były wymagania Sekretariatu Synodu - zalecenie było, by nie była dłuższa niż osiem stron.
Czy przed laty słysząc z trybuny sejmowej o „zdradzieckich mordach”, mieliśmy do czynienia z biblijnym cytatem? Jedni powiedzą, że w ten sposób mówca określił bezczelność tych, do których te słowa kierował, a inni, że sam zachował się bezczelnie.
Przeczytałam papieską intencję modlitewną na lipiec 2024 i szeroko się uśmiechnęłam… Brzmi tak: "Módlmy się, aby sakrament namaszczenia chorych dał przyjmującym go osobom oraz ich bliskim siłę od Pana, stając się dla wszystkich widocznym znakiem współczucia i nadziei". Warto wysłuchać tego, co papież Franciszek mówi o tym sakramencie, bo patrząc na naszą polską świadomość, kilka rzeczy może nas zaskoczyć.
Za nami seria komunikatów o zmianach księży w parafiach. Wywołują one zazwyczaj emocje i choć nietrudno pokazać wady owego systemu, warto zauważyć pewien niepozorny, pozytywny aspekt takiego funkcjonowania kapłanów w ich wspólnotach. Otóż, dekret biskupa przynosi jakiś rodzaj pewności, że wiem, co się w mojej wspólnocie i w moim życiu wydarzy nieuchronnie. Ten rodzaj wiedzy docenia się jednak dopiero wtedy, gdy ktoś, kto był dla nas ważny, znika z naszego otoczenia bez słowa. A nie jest to wcale takie rzadkie doświadczenie. Zwłaszcza w Kościele.
Sądząc po częstotliwości wypowiedzi samych biskupów i ich rzeczników na temat powstrzymania się od jedzenia mięsa w piątek (albo zwolnienia z tego obowiązku, jeśli ku temu były odpowiednie powody) można odnieść wrażenie, że zachowanie tego zwyczaju jest jednym z fundamentalnych wskaźników, czy ktoś jest dobrym czy złym katolikiem. Czy naprawdę tak jest?
Coraz wyraźniej widać, że relacje między rządzącymi a Kościołem katolickim w Polsce nie są stabilne, lecz funkcjonuje w nich coś, co można nazwać zasadą wahadła. Jakie są skutki takiej sytuacji?
Wolność jest odmieniana dzisiaj przez wszystkie przypadki. Chcemy być wolni, niezależni, samostanowiący o sobie. Nie chcemy, aby ktokolwiek decydował o naszych wyborach, ‘wtrącał się’ w nasze życie. W ten sposób wszystko, co byłoby jakimkolwiek obowiązkiem prawnym, moralnym, religijnym, a nawet społecznym czy obywatelskim, jest postrzegane jako opresja, od której chcemy się uwolnić. Ale pragnienia pragnieniami, a rzeczywistość jest na wiele sposobów ‘brutalna’.
Piłka nożna jest sportem szczególnym. Może dlatego, że znalazła uznanie w każdym kraju i stała się widowiskiem nr 1 na scenie międzynarodowej rywalizacji. Jest też probierzem zdolności organizacyjnych i siły mentalnej danego społeczeństwa. Mówię tu o ekipach narodowych, grających Mundiale czy Euro. Nie będę próbował analizować występu naszej reprezentacji na Euro 2024, ograniczając się do stwierdzenia faktu, że od wielu lat widzimy ten sam scenariusz i od wielu lat stawiane są diagnozy tego wstydliwego schematu.
Święty Maksymilian M. Kolbe, błogosławiona rodzina Ulmów, rotmistrz Witold Pilecki, Irena Sendlerowa - to postacie, które nowe władze Muzeum II Wojny Światowej postanowiły usunąć z otwartej w 2017 roku ekspozycji głównej. Wokół tematu trwa nie tyle debata, co istna batalia.
Na prośbę znajomej przeczytałam niedawno książki o niejakiej Rodzinie Monet - serię bestsellerów dla młodzieży z kategorii "young adult". Przyznam, że bardzo mnie ta lektura poruszyła. Nie tyle jako czytelniczkę, co mamę ośmioletniej dziewczynki, w której ręce prędzej niż później ta powieść trafi. Niestety.
Gdy kilka dni temu obchodziliśmy dzień ojca, trafiłam w internecie na bardzo ciekawy filmik. Zadano licealistom pytanie: czego ojciec powinien nauczyć swojego syna? Odpowiedzi padały różne: naprawy roweru, tego jak podrywać kobiety oraz jak je szanować, jak zarządzać pieniędzmi, jak być dobrym człowiekiem? Padały też takie, których wcale nie było mało i bardzo mocno mnie zaskoczyły: jak czuć, jak pokazywać światu swoją wrażliwość, czy jak uczyć się miłości, która jest darem dla świata? Przyznaję, że te ostatnie odpowiedzi w ustach dojrzewających chłopców ujęły mnie najbardziej.
Nie! Wcale nie chodzi mi o obronę braku kultury albo wystrojonego w sutannę chamstwa. Nie zamierzam bronić tych, którzy własny deficyt uczuć maskują umiłowaniem prawa. Nie usprawiedliwiam też miernoty schowanej pod maską cnotliwego posłuszeństwa. Chcę tylko podkreślić, że jeśli jakiś ksiądz słyszy, że “takiego jak on to w tym kościele nigdy nie było”, że “gdyby wszyscy byli tacy jak on, to nikt by nie słyszał o apostazjach”, oraz że “od niego wszyscy powinni się uczyć”, to taki “fajny” ksiądz powinien natychmiast pakować się i przenieść do innej parafii, bo jeśli nie, to wkrótce uwierzy w to, że jest lepszy od innych. I nieszczęście gotowe.
Deon.pl
Ktoś już dawno stwierdził, że błędne decyzje personalne w Kościele mają wyjątkowo dalekosiężne skutki. Być może wielu z nich dałoby się uniknąć.
{{ article.description }}