Sposób na udane wakacje. Wystarczy kilkanaście minut dziennie
Książka może być oknem na świat. Czymś, przy czym możemy się zrelaksować, poczuć coś głębiej, pozwolić naszej wyobraźni wybudzić się z hibernacji. Nie potrzeba spędzać całego dnia nad książką, by się nią nasycić. Wystarczy kilkanaście minut dziennie, może zamiast kolejnej serii bezmyślnego scrollowania rolek na Instagramie.
Jakiś czas temu prowadziłam bardzo ciekawą wymianę zdań ze znajomym. Rozmawialiśmy o byciu w Kościele, w różnych wspólnotach, o tym gdzie warto się zaangażować. Gdzieś pomiędzy wplótł się nam wątek tego, jakie możliwości mają dziś ludzie świeccy, którzy pragną duchowego rozwoju. W czasie wakacji nie ma spotkań kręgów biblijnych, czy przyparafialnych wspólnot dla dorosłych (przy bardzo optymistycznym założeniu, że w czasie roku szkolnego one funkcjonują). Jak więc zadbać w tym czasie o to, by karmić się duchowo? Oboje nosimy w sobie głębokie przekonanie, że najważniejsza jest Msza i regularna spowiedź, bez względu na czas w roku. Jednak to, co uznaliśmy za wielką szansę, z której wbrew pozorom wiele osób nie korzysta, to dobre i mądre książki…
Wydawać by się mogło, że dziś czytanie książek nie ma racji bytu. Karmimy się newsami, czymś co jest krótkie, przykuwa uwagę na chwilę, nie męczy. To ostatnie piszę z przekąsem, bo wbrew pozorom przy czytaniu książek bardzo odpoczywam, za to scrollowanie kolejnych newsów skutecznie ten odpoczynek zaburza. Tyle, że z jakiś powodów wielu z nas przestało sięgać po książki… Wolimy wsadzać nos w telefon, niż w lekturę… Jednym z powodów mogą być ceny książek... Często tak wysokie, że zniechęcają na starcie, choć czy nie wydajemy pieniędzy na inne - często szybko mijające - przyjemności? Często tak. Z drugiej strony, sama kupuję różne publikacje z drugiej ręki i jeszcze nigdy się na tych transakcjach nie zawiodłam. Pytanie więc czy szukamy sposobu by te książki zdobyć, czy wymówki, by po nie nie sięgać?
Gdy rozmawiam z tymi, którzy po książki nie sięgają i pytam dlaczego tak jest, słyszę często w odpowiedzi, że po prostu nie wiedzą co kupić. Rynek jest przepełniony różnymi treściami, dziś książkę może wydać każdy, niekoniecznie jest to coś wartościowego, przy czym naprawdę można się zatrzymać i na co warto wydawać ciężko zarobione pieniądze. Sama zanim kupię cokolwiek, czytam różne opinie, choć najczęściej po daną książkę sięgam po prostu z polecenia moich znajomych.
W ten sposób od paru dni zaczytuję się w niesamowicie wciągającą opowieść o zaufaniu, która ukazała się niedawno w Wydawnictwie WAM. Wcześniej czytałam lekturę duchową, rozważania o Credo, które napisane są tak, że dotykały tego, co we mnie zagubione i delikatne. Obie te lektury karmią ducha i psychikę w taki sposób, że z jednej strony dają sporą dawkę dobrze przyswajalnej wiedzy, z drugiej niezwykle otulają, dodają sił, pomagają obrać dobry kierunek. Zdecydowanie są czymś, co karmi, a nie zapycha. Jednocześnie można przy nich odpocząć…
Przez wiele lat recenzowałam książki różnych katolickich wydawnictw i ten czas wspominam jako coś, co nie tylko rozwinęło mnie intelektualnie, ale i niejednokrotnie było czymś bezcennym w moim życiu duchowym. To prawda, że nie warto czytać wszystkiego co wpada nam w ręce, z drugiej strony na rynku wydawniczym mamy setki perełek, które dotykają bardzo szerokiej tematyki. Pytanie czy chcemy po nie sięgnąć…
Książka może być oknem na świat. Czymś, przy czym możemy się zrelaksować, poczuć coś głębiej, pozwolić naszej wyobraźni wybudzić się z hibernacji. Nie potrzeba spędzać całego dnia nad książką, by się nią nasycić. Wystarczy kilkanaście minut dziennie, może zamiast kolejnej serii bezmyślnego scrollowania rolek na Instagramie… Rynek wydawniczy oferuje lekkie powieści (również katolickie, polecam np. trylogię Magdaleny Mikutel, jest niezwykła!), ciekawe biografie, książki podróżnicze, psychologiczne, czy te które śmiało możemy wsadzić na półkę podpisaną "dobra lektura katolicka". Gdy czegoś nam brak, zacznijmy szukać rozwiązań. Być może na czas wakacji książka jest właśnie tym, co pozwoli nam rzeczywiście odetchnąć i spotkać się z samym sobą? Warto spróbować!
.webp)
.webp)
Skomentuj artykuł