Wiosno, czy to ty?

Wiosno, czy to ty?
(Fot. pl.depositphotos.com)

Wiosno, czy to ty? Pytam nieśmiało, spoglądając na termometr za oknem. Wskazuje właśnie 18 stopni w cieniu… Wiosno, czekamy na ciebie, choćbyś miała pojawić się tylko na krótką chwilę. Tak jak na wiarę, nadzieję i miłość!

Wiosna, którą dziś chłonę, staje w opozycji do zimnych serc, zalęknionych oczu, płytkiego oddechu po przeżytej traumie. Przychodzi jakby nigdy nic, niejako na przekór światu i ludziom, którzy sprawiają, że panują na nim zło, śmierć i ból.

I choć prognozy wskazują, że ten ciepły czas niechybnie się skończy, chciałabym go w sobie zatrzymać. Patrząc za okno myślę, że chcę tych promieni, które parzą skórę na twarzy. Chcę zrzucić z pleców ciężar grubej kurtki i stanąć pod wiatr. Pomimo pogody, chcę… Ale jak?

Katechizm uczy nas o trzech cnotach Boskich – wierze, nadziei i miłości. Dziś są dla mnie jak te nieśmiałe oznaki wiosny. Takie ot, niepozorne. Mogące jednak zmienić moją rzeczywistość.

Miłość, która wylewa się z hojności Polaków względem wojennych uchodźców. I ta mniej widoczna w ostatnich dniach – wśród rodziców do dzieci, męża do żony, we wzajemnej przyjaźni itd. I może też ta zaniedbana, młodsza, raczkująca siostra – miłość do samego siebie.

Jak ją dziś mnożyć? Jak o nią dbać? Podobno przybywa jej najwięcej, gdy się ją rozdaje. Co mogę dziś zrobić, by dać ją innym? Może zweryfikuję dziś, w kolejny piątek Wielkiego Postu, swoje postanowienia i zobaczę, czy nie ma w nich za mało miłości? A jeśli jest jej mało – co mogę dziś zrobić, by było jej więcej?

Nadzieja, nasz towar deficytowy. Media karmią nas obrazkami wojny, wybuchami, pokaleczonymi ciałami dzieci i kobiet. Przechodząc przez duże polskie dworce, możemy napotkać na nich koczujących ludzi. Jak ją znaleźć wśród niepewności, wojny, lęku o siebie i innych?

Czasem warto odłączyć sobie dostęp do Internetu i telewizji, wyjść na spacer do lasu, popatrzeć na beztroskie dzieci biegające po parku. Nie po to, by uciekać od rzeczywistości, ale po to, by nabrać sił do stawiania jej czoła. Zaparzyć sobie mocnej kawy, usiąść z nią na nasłonecznionym balkonie, powdychać zapach wiosny i pozwolić słońcu muskać swoją twarz. Nie, to nie egoizm. To podstawowe potrzeby – każdy z nas musi odnaleźć je w sobie samym, pozwolić im wybrzmieć i je zaspokoić.

Wiara, taka krucha i nieporadna. Modlę się, ale jakbym się nie modliła. Wypowiadam słowa, ale jakby w próżnię. Gdzieś w tym wszystkim wiem jednak, że Bóg jest. Trochę jak ta wiosna – czasem mniej widoczny. Dziś patrzę więc wstecz na to, co we mnie. Co we mnie spowodowało tę pustkę? Co zabrało radość, optymizm, siłę? Co sprawiło, że Bóg stał się bardziej odległy?

Środek Wielkiego Postu to idealny czas na spowiedź. Nie ma jeszcze szaleńczych kolejek do konfesjonałów przed Wielkanocą, istnieje więc szansa na spokojniejsze przeżycie tego sakramentu. Spowiedź jest też ogromną szansą na to, by zajrzeć w siebie. Szczerze, bez zakładania masek. Zobaczenie się obolałego, potłuczonego, ale i wyczekiwanego. Spowiedź jest sakramentem uzdrowienia. Może to dobry krok w stronę życia?

Wiosno, czy to ty? Ej, nawet jeśli nie, nie szkodzi. Poczekamy. Bóg, Pan naszego czasu wie, czego nam potrzeba. Oby nam to pokazał, byśmy mogli zacząć żyć. Nie tylko przy okazji nowej pory roku…

 

Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Prowadzi bloga oraz Instagram.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Bartosz Rajewski

Ostatni i rozstrzygający głos ma Słowo.
abp Grzegorz Ryś

Bóg jest. Trwa przy nas, choć w tym pandemicznym czasie chaosu, niepewności, a dla wielu również przejmującej samotności, stał się Kimś bardzo dalekim. Czujemy się obco...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Wiosno, czy to ty?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.