"Człowiek zawsze sobie marzy jak to będzie pięknie i duchowo wzniośle na pielgrzymce, tymczasem zaraz na początku byłem odarty z wszelkich iluzji. Szlak Camino Via de la Plata zaczyna się pierwszą muszelką na ścianie na rogu znamienitej katedry w Sewilii (...). Potem idzie się przez jakieś niezbyt schludne przedmieścia, puste parkingi, przejazdy kolejowe, obok obdrapanych lub w ogóle porzuconych hangarów i budynków gospodarczych. Poboczem szosy, ścieżką wśród chwastów, w deszcze zacinającym w twarz. Wszystko to po to, aby oczyścić się z wszelkich wyobrażeń, romantycznych wizji i być gotowym na to, co przyszykuje sam Pan Bóg". Przeczytaj pierwszą część historii brata Damiana Wojciechowskiego SJ.
Właściwie zgadzamy się z psychologami, że nuda jest potrzebna. Nawet jesteśmy skłonni przytaknąć, że w przestymulowanym bodźcami świecie wszyscy powinni czerpać z błogosławieństwa nic nierobienia. Byleby tylko to nie dotyczyło szkolnej rzeczywistości.
Obserwując media społecznościowe można dostrzec, że w Polsce jednym z istotnych tematów staje się powoli tożsamość księdza. Bez wątpienia wiąże się ona z jego duchowością. Jaki jest jej stan, szczególnie wśród duchownych diecezjalnych?
Kilka lat temu bliska nam para podzieliła się, że każdą swoją wspólną modlitwę małżeńską kończą słowami: "Jezu cichy i pokornego Serca, uczyń serca nasze według Serca Swego". Pamiętam, jak mnie to wyznanie ogromnie dotknęło. To był brakujący puzel, który umykał mojej duchowości!
Pobożność maryjna często ukazywana jest jako naiwna, ckliwa, aż nazbyt niewieścia. Czy słusznie? Historia temu przeczy. Także nasze, polskie doświadczenie, ukazuje zgoła inną rolę Maryi w pobożności narodu, niż by to wynikało z powierzchownych skojarzeń. Trudne czasy, w których żyjemy mogą nam pomóc spojrzeć w inny sposób na kult maryjny dzisiaj i jego odnowioną rolę.
Gdy pojawia się fajna propozycja, a ja odmawiam, bo chcę mieć czas dla dzieci, są tacy, których szokuje tak jasne postawienie sprawy. Uważają, że „się marnuję”, że jestem źle zorganizowana – wszak świetnie zorganizowana matka-Polka z pieśnią na ustach biegnie na osiem godzin do pracy, ma posprzątane, wyprane, wychodzi z domu, kiedy zechce i jest tym, kim była wcześniej, zanim urodziła. A ja?
Z dużym wewnętrznym poruszeniem wspominam moje rekolekcje ignacjańskie sprzed dwóch lat. Z jednej strony, w tamtym czasie, byłam w żałobie po śmierci mamy. Z drugiej, mocno przewartościowywałam swoje spojrzenie na macierzyństwo. Te rekolekcje były przełomowe, bo okazało się, że zdecydowanie bliższy stawał się dla mnie św. Józef niż Maryja. Dlaczego? Bo macierzyństwo wiązało się w moich oczach z bólem…
Miałem sen. Na balkonie bazyliki Świętego Piotra w Rzymie stał nowo wybrany papież. Wyjaśniał tłumom sens imienia, które sobie obrał. Rafael znaczy „Boży lek” albo „Bóg uzdrawia”; z Biblii jest znany, a w tradycji czczony jako wierny przewodnik na drogach – pisze Tomas Halik w książce „Listy do papieża. Zachęta do szukania nowych dróg”.
Kilka dni temu wróciłam z rodzinnej wyprawy do Rzymu. Przez blisko tydzień obcowaliśmy ze sztuką przez wielkie ‘S’, sycąc oczy piękną architekturą i zachwycającymi dziełami rzeźby i malarstwa. Kto był w stolicy Włoch, ten zapewne się zgodzi, że takiego nagromadzenia Michałów Aniołów, Rafaelów i da Vincich nigdzie w świecie się nie uświadczy. W mnogości wzruszeń i zachwytów, nie mogłam się opędzić od paru myśli.
Trudno dziś wyobrazić sobie duszpasterstwo bez jakiegokolwiek odniesienia do objawień prywatnych. Czy dlatego Dykasteria Nauki Wiary opracowała nowe normy rozeznawania tego typu zjawisk w życiu Kościoła?
Nikt nie ma życia jak z bajki. Życie każdego człowieka z jednej strony jest pełne łask i błogosławieństw, a z drugiej zmagań i wyzwań. „W każdym domu są problemy” – mawiała moja matka, gdy przejeżdżaliśmy przez bogate dzielnice, a ja zazdrościłem życia ich zamożnym mieszkańcom. A jeśli nieustannie porównujemy własną skomplikowaną sytuację życiową z rzekomą beztroską życia innych, to czy można się dziwić, że chcielibyśmy być kimś innym, niż jesteśmy?
Proces beatyfikacyjny Heleny Kmieć rozpoczyna się w trudnym dla Kościoła w Polsce momencie. Jej postać jest jednak szansą dla Kościoła w Polsce. Szansą pokazania Kościoła od innej niż to ostatnio częste, strony.
O powołanie kapłańskie trzeba dbać jak o każde inne, to jasne. Okoliczności czasem są sprzyjające, a czasem - bardzo zniechęcające. I choć mówi się, że ostatecznie wszystko zależy od konkretnego człowieka, jest kilka niezawodnych sposobów, by mu pomóc zgasić płomień (a może już tylko płomyczek) kapłańskiego powołania. Warto je znać, ale lepiej nie stosować.
Facebook / mł
Mamy w Kościele taką tendencję, by to, co czasowe czynić wiecznym. Odpowiada to jakoś naszej potrzebie stabilizacji, oparcia, zakorzenienia w czymś niezmiennym. To samo dotyczy nabożeństw majowych. Zapominamy, że to jest tylko pewna forma pobożności, modlitwy, która może być czasowa - pisze Dariusz Piórkowski SJ na swoim Facebooku.
Czy należy się cieszyć, z tego powodu, że chrześcijaństwo kulturowe chyli się ku upadkowi i mieć nadzieję, że wreszcie Ewangelia będzie przekazywana z poszanowaniem wolności każdego człowieka, a nie pod kulturową presją? Pierwszą moją reakcją na tak postawione pytanie jest entuzjastyczne "tak". Należy się z tego cieszyć! Wydaje się jednak, że relacja między Ewangelią a kulturą jest o wiele bardziej złożona.
Minęło dziesięć lat od kanonizacji Jana Pawła II. Jego postać wciąż jest bardzo mocno obecna w nazwach ulic i instytucji. Czy jednak coś z tego wynika?
ar
Był grób, a zaraz po nim przyszło zmartwychwstanie. Mattie Karr zostawiła pracę w korporacji, by być pełnoetatową malarką. Zanim jednak do tego doszło, przeszła przez ciężką depresję. W tamtym mrocznym czasie w swojej parafii spotkała księdza Anthony’ego, który pomógł jej odnaleźć się w życiu zawodowym. Krótko potem, wydarzyło się coś jeszcze - została uzdrowiona. Dziś podkreśla, że piękno ma w sobie coś metafizynczego. Wyciąga ludzi z rozpaczy. - Mnie wyciągnęło z depresji - mówi.
Zastanawia mnie, jak długo jeszcze na wizerunek Kościoła w Polsce będzie wpływać nieudolne komunikowanie się ze światem tych osób, które do komunikacji zostały instytucjonalnie powołane.
Niedziela Dobrego Pasterza oraz modlitwa o powołania kapłańskie i zakonne to tematy przewijające się w ostatnich dniach na katolickich portalach i w mediach społecznościowych prowadzonych przez katolickich twórców. Zawsze uśmiecham się do stwierdzenia „modlitwa o powołania”, w domyśle, że „powołanie” dotyczy tylko kapłaństwa czy życia konsekrowanego. Jeszcze z większym uśmiechem kiwam, gdy słyszę, że kapłani mają za zadanie być dobrymi pasterzami. Tylko oni, tylko za nich w tej materii warto się modlić…
Jeśli masz za sobą ciężki dzień i próbujesz mimo wszystko zmusić się do modlitwy, mam dla ciebie propozycję.
{{ article.description }}