„Kobieto... Nikt Cię nie potępił?” Jezus zwraca się do jawnogrzesznicy ‘kobieto’. Tak samo, jak mówił do Maryi, Samarytanki, Marii Magdaleny. To jest jej prawdziwe imię, pomimo grzechów. Ono była cudzołożnicą, jak my wszyscy. Jezus jej nie potępia. Zostały jej wybaczone grzechy, zanim o to poprosiła, bo prawdziwa skrucha to otwarcie się na miłość Boga i przyjęcie jej, a nie ‘zamknięcie się w klatce własnych win’ i rozpamiętywanie ich.
W historii wskrzeszenia Łazarza wcale nie chodzi o Łazarza. To on choruje, on umiera i to on ostatecznie wychodzi z grobu owinięty w płótna – to wszystko prawda. Jednak kiedy przyjrzymy się uważnie słowom Jezusa i dynamice tego wydarzenia, zrozumiemy, że Łazarz jest tutaj tłem, znakiem, niemym świadkiem czegoś o wiele większego. Cała ta scena jest wielką manifestacją mocy Jezusa, Jego absolutnej kontroli nad rzeczywistością i Jego ostatecznej przewagi nad śmiercią. Jezus nie przychodzi do Betanii, żeby po prostu naprawić czyjeś życie, żeby cofnąć zegar o kilka dni. On przychodzi, żeby objawić swoją chwałę: „Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą” (J 11,4). To nie jest opowieść o medycznym ewenemencie, ale o Królestwie Bożym, które w osobie Jezusa wdarło się w naszą beznadzieję.
„Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!” Jezus woła ‘donośnym głosem’ do wszystkich swoich Przyjaciół – wyjdź z grobu swojego zniewolenia, pesymizmy, grzechu i wszelkiego ‘nie-życia’, które czynią ciebie umarłego za życia. To wołanie rozlega się także dzisiaj, a Jezus mówi nam: „wy jesteście Przyjaciółmi moimi!”.
Tłum mówi różne rzeczy. Jedni widzą w Jezusie Mesjasza, inni podważają wszystko, co o Nim wiedzą. Pojawia się chaos, opinie, naciski i wątpliwości. W samym środku tego zamieszania staje Nikodem – spokojny, szukający prawdy. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, jak łatwo się pogubić… i jak bardzo potrzeba wewnętrznego światła, by nie dać się zwieść.
‘Godzina Pana’. To jest charakterystyczne sformułowanie ewangelii św. Jana. Jest to jednak czas wyznaczony przez Ojca, nie przez ludzi. To ‘godzina’ uwielbienia Jezusa, wywyższenia na krzyżu. Wtedy dokonało się zbawienie wszechświata.
- Jest takie doświadczenie, niekoniecznie związane z fizyczną śmiercią, że coś nam w życiu umiera na naszych oczach. Jest stłuczone, nie do posklejania, na wszystko jest za późno i mamy w sobie taki żal, że Bóg mógł coś z tym zrobić. I to jest bardzo trudne doświadczenie opisane w Ewangelii o śmierci Łazarza - mówi Marta Łysek w podcaście "Ogarnij się przed niedzielą".
Maryja z Józefem szukają Jezusa ‘między krewnymi i znajomymi’, ale znajdują Go ‘po trzech dniach’, ‘w Świątyni’. To jest swego rodzaju wskazówka, jak kolejne pokolenia chrześcijan mają odnajdywać żyjącego Pana: w Świątyni, w Słowie i w Eucharystii, w życiu nawróconym, które jest zwyczajnym, codziennym ‘byciem w sprawach Ojca’.
Nie chcemy być zaskakiwani w ważnych życiowych chwilach. Jesteśmy nawet często przeczuleni na punkcie własnych decyzji, realizowania swoich pomysłów i pozornego ‘panowania’ nad swoim życiem. Dobrze jednak nam zrobi, jeśli pozwolimy się Bogu poprowadzić taką drogą, jaką On chce. ‘Dramatyczne życiowe wybory’ mogą się okazać Bożym szlakiem, który jest nam pisany.
Deon.pl
To, jak człowiek rozumie Boga, samego siebie, bliźniego i Prawo ma ogromne znaczenie. Jeśli Bóg jest wymagającym panem, my jesteśmy niewolnikami, obojętne czy posłusznymi, czy zbuntowanymi. Traktowanie Boga jako rywala zawsze skończy się dla człowieka katastrofą. Dopiero uznanie swojego synostwa przywraca nam właściwe miejsce i relację z Bogiem.
Cud, jakiego dokonuje Jezus, jest Historią Zbawienia i Odkupienia w tym konkretnym obrazie ‘pewnego człowieka’, z którym każdy może się utożsamić.
Prześladowania i świadectwo. Jesteśmy zaproszeni do tego, by dawać świadectwo o Jezusie i o tym, co On czyni w nas. Nierzadko narusza to jakieś schematy, przyzwyczajenia, a czasami błędne struktury ‘odziedziczone’ z tradycji. Wszyscy jesteśmy narażeni na ostracyzm, szykany, takie czy inne ‘prześladowania’. Trzeba nam przyjąć tę perspektywę i zgodzić się, że świadectwo bycia uczniem Pana będzie nas ‘kosztowało’.
Wiara nie domaga się znaków i cudów. "Cudowności" nie są konieczne. Ważne, by umieć odczytywać znaczenie rzeczywistości, w jakiej przychodzi nam żyć. Cudem nie jest przywrócenie życia choremu synowi. To wiara ojca jest tym "cudem", który winniśmy zauważyć i dać się zainspirować.
Niewidomi, którzy odzyskują wzrok. Opowiadanie pełne jest paradoksów. Jest niewidomy, który rozpoznaje światło i odzyskuje wzrok. Są ci, którzy uważają się za widzących, a pozostają ślepymi i innych utrzymują w ślepocie. Takie jest nasze życie. Jesteśmy ślepi tam, gdzie uważamy, że widzimy. Pozwalając Bogu, aby nas oświecił zyskujemy nowe zrozumienie i zdolność widzenia, jak w świetle.
To jedna z najbardziej niewygodnych przypowieści Jezusa. Pokazuje, że do Boga bliżej ma nie ten, kto wylicza swoje zasługi, ale ten, kto staje przed Nim w prawdzie.
Deon.pl
Religijność jest rzeczywistością, która angażuje całego człowieka. Nie tylko umysł, nie tylko emocje, ale i ciało, rozum i ducha. Rozwijamy się w tym przez całe nasze życie. Posłucham słów, które Jezus dzisiaj do mnie kieruje. Przyjrzę się swoim reakcjom.
Czasem pytam siebie, czy na pewno dostrzegam to, jak Pan Bóg działa w moim życiu. Bo działa bardzo dużo i bardzo wiele otrzymuję od Niego. Ale bywa też tak, że w życiowym kryzysie, jakimś dołku przychodzi taki moment, w którym przychodzi Bóg i robi się jeszcze ciemniej. Kiedy Jezus nałożył niewidomemu na oczy błoto, przysłonił mu ostatnie resztki światła. Mówi się, że najciemniej jest przed świtem, że Bóg jest mistrzem ostatniej minuty - mówią Marta Łysek i Piotr Kosiarski w najnowszym odcinku wielkopostnego cyklu "Ogarnij się przed niedzielą".
Nie każdy zły duch objawia się hałasem, buntem czy spektakularnym upadkiem. Czasem działa ciszej - zamyka człowieka w sobie, w swoich oczekiwaniach, rozczarowaniach i "pewnikach", przez które coraz trudniej usłyszeć Boga. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że prawdziwe uwolnienie zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje wystawiać Boga na próbę, a zaczyna być naprawdę z Nim.
Często stajemy bezradni wobec naszych bezsilności, zniechęceni porażkami przeszłości. Duch wychodzi naprzeciw naszym potrzebom. Prawo Boże jest duchowe. Nie jest opresyjne. Ma proroczą i służebną wartość dla królestwa niebieskiego, które się realizuje w moim życiu.
‘Przebaczenie to serce chrześcijańskiego życia’. Ono nie neguje zła. Wręcz zakłada jego istnienie. Miłość, które jest niezdolna do przebaczenia, nie jest miłością. Sługa w przypowieści został skarcony, bo nie pozwolił, żeby otrzymane przebaczenie długu zaowocowało radością i przebaczeniem dla braci. Nie chodzi o odczucie ‘satysfakcji’, ale o decyzję podjętą w sercu i umyśle, niezależnie od emocji, jakie temu towarzyszą.
Południe, sam środek dnia, słońce pali tak mocno, że jedynym pragnieniem jest odrobina cienia i łyk czegoś zimnego. To jest godzina szósta według czasu biblijnego. Właśnie wtedy, w największym upale, Jezus siada przy studni Jakuba. Jest zmęczony drogą. To Bóg, który nie boi się ludzkiego znużenia, kurzu na sandałach i potu na czole. I wtedy pojawia się ona – Samarytanka. Przychodzi po wodę w porze, w której nikt normalny nie idzie do studni. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że nie chce nikogo spotkać. Chce uniknąć spojrzeń, szeptów za plecami i oceniania. Jej życie jest skomplikowane, a studnia to miejsce towarzyskie, gdzie łatwo o zranienie.
{{ article.description }}