Urodziła się 8 września w 1774 roku w bardzo ubogiej chłopskiej rodzinie w Niemczech. W domu było ich dziewięcioro, dlatego plony z uprawianej lichej ziemi z trudem wystarczały na utrzymanie tak licznej rodziny. Do szkoły chodziła tylko parę tygodni. W jej domu panowała za to atmosfera modlitwy i zdrowej pobożności. Już jako dziewczynka doświadczała łask mistycznych: ukazywał jej się Pan Jezus i Matka Boża; ona sama uważała te doświadczenia za coś zwyczajnego. Myślała wtedy, że także inne dzieci mają podobne wizje.
Panu Bogu świeczka, a diabłu ogarek – mawiali starzy ludzie. Niestety to porzekadło coraz częściej odnosi się do dzisiejszej rzeczywistości. Z roku na rok wzrasta liczba osób, które zamiast obchodów tradycyjnego Dnia Zadusznego wolą świętować Halloween. Dlaczego? Może to efekt laicyzacji, a może braku wiedzy o istocie tych dwóch jakże odmiennych świąt.
Marek Babik
Przeanalizowanie terminów, jakimi posługują się teksty biblijne przy opisywaniu ludzkiego współżycia seksualnego, pozwala na odnotowanie pewnych ogólnych wniosków i spostrzeżeń. Przede wszystkim zaskoczeniem może być liczba fragmentów tekstu natchnionego odnosząca się do sfery seksualnej. Równie nieoczekiwane jest to, że Biblia nie pomija żadnych z występujących w społeczności Izraela zjawisk, łącznie z tymi, które stanowią oczywistą patologię.
Dariusz P. Bruncz/Przegląd Powszechny
Nawarstwiające się konflikty w łonie Wspólnoty Anglikańskiej spowodowane są głównie dwoma czynnikami: stosunkiem do ordynacji kobiet, w tym szczególnie do posługi biskupiej, oraz rozumieniem ludzkiej seksualności – dla większości anglikanów małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny, natomiast niemała część chrześcijan, odwołujących się do anglikańskiego dziedzictwa, uznaje błogosławienie par jednopłciowych za wyraz uniwersalnej miłości Boga wobec każdego człowieka. Co więcej, liberalni anglikanie nie widzą nic złego w tym, by na biskupim tronie zasiadał homoseksualista, żyjący w związku z innym mężczyzną.
Julianna z Norwich (1342 – ok. 1416) jest jedną ze znanych przedstawicielek mistycyzmu chrześcijańskiego. Thomas Merton nazwał ją największym angielskim mistykiem i teologiem. Żyła jako rekluza, czyli zamurowana w swojej celi pustelnica. W czasie ciężkiej choroby, będąc już niemal na progu śmierci, miała serię widzeń mistycznych. Spisała je, dodając do nich komentarz. Całość dzieła nosi tytuł Objawienia Bożej Miłości (Revelations of Divine Love). Poniżej prezentujemy sześć rozdziałów komentarza Julianny, w których porównuje ona Bożą miłość do miłości matczynej, a Jezusa nazywa czułą i łaskawą Matką.
Po mojej śmierci nikt nie znajdzie w moich notatkach ostatecznego wyjaśnienia, co naprawdę wypełniało moje życie". (Soren Kierkegaard)
Joseph de Veuster urodził się w Belgii, w średniozamożnej wiejskiej rodzinie. Gdy miał dziewiętnaście lat wstąpił do Zgromadzenia Najświętszych serc Jezusa i Maryi w Leuven. W zakonie otrzymał nowe imię Damian. Już jako kleryk pragnął zostać misjonarzem. Jeszcze przed święceniami, w 1863 roku wyjechał na Hawaje, gdzie został wyświęcony na kapłana w 1864 roku.
Dwa reprezentatywne świadectwa: Żyda i chrześcijanina. Ich autorzy - ze swojego punktu widzenia - przedstawiają relacje Żydów i chrześcijan na początku XX wieku. Dzięki tym dwóm głosom można zobaczyć drogę, jaką od tamtego czasu przebyliśmy we wzajemnych stosunkach, oraz czego nam jeszcze w nich brakuje.
Do Soboru Watykańskiego II oficjalne stanowisko Kościoła katolickiego wobec religii niechrześcijańskich było zasadniczo negatywne i raczej podejrzliwe. Religie te postrzegano bowiem jako fałszywe wierzenia, a ich wyznawców uważano za ludzi, którzy poprzez przyjęcie chrztu winni włączyć się do widzialnych struktur Kościoła katolickiego. Wyznawców tych religii dzielono wówczas na dwie odrębne kategorie: Żydów i pogan.
Stanisław Biel SJ
Na szlaku pielgrzymim z Jerycha do świątyni jerozolimskiej siedziało wielu żebraków. Jednym z nich był Bartymeusz, ślepy od urodzenia.Bartymeusz zna swoje miejsce. Ale jest w nim wielka wiara i nadzieja, która każe mu krzyczeć, wołać: Synu Dawida, ulituj się nade mną. Nędza, ubóstwo Bartymeusza jest jego bogactwem. Bartymeusz woła i staje się cud.
ks. Mark E. Thibodeaux SJ
Najważniejsze jest uznanie swojej pychy przed Bogiem. Trzeba wołać jak ewangeliczny Bartymeusz: Jezu ulituj się nade mną, grzesznikiem!
psd
Czytania na niedzielę, 25 października
Fabio Ruggiero
Julian przeszedł do historii jako władca wychowany w środowisku chrześcijańskim, który stopniowo od niego odszedł, decydując się ostatecznie na porzucenie religii, w jakiej został ochrzczony, by ze szczerym odruchem serca powrócić do pogaństwa. Było to życie krótkie, zaledwie trzydziestodwuletnie, i jeszcze krótsze panowanie, trwające zaledwie 20 miesięcy, od listopada 361 do czerwca 363 r. Wystarczyło jednak, by pozostawić po sobie żywe wspomnienie w historii, by na długie wieki dawać pożywkę niewyczerpanej zdawałoby się wyobraźni.
Urodził się w Katalonii, miał dziesięcioro rodzeństwa. Od najmłodszych lat pracował w warsztacie tkackim swego ojca. Odkrył w sobie powołanie do kapłaństwa, dlatego po nauczeniu się języka francuskiego i łaciny, wstąpił do seminarium w Vich. W 1835 przyjął święcenia kapłańskie. Idąc za wewnętrznym natchnieniem udał się do Rzymu, gdzie rozpoczął nowicjat w Towarzystwie Jezusowym, na skutek choroby musiał jednak go opuścić.
Ktoś mógłby zapytać prowokacyjnie – i wielu ludzi faktycznie pyta – po co w zasadzie nam szukanie woli Bożej? Czy trzeba to nazywać tak wielkimi i szumnymi słowami? Czy nie wystarczy być dobrym i przyzwoitym człowiekiem?
Przemierzył wzdłuż i wszerz Europę, przepowiadając Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie w największych miastach naszego kontynentu. Jego przybycie powodowało powszechne poruszenie pośród mieszkańców. Uzdrawiał chorych, godził zwaśnionych, budził uśpione sumienia ludzi. Przypominał też o przemijalności ziemskich bogactw. Ukazywał bogactwo przyjaźni z Jezusem, zachęcał do praktyk pokutnych i do wypełniania uczynków miłosierdzia. W końcu dotarł także do Krakowa.
Na przestrzeni ostatnich lat, od kiedy Kościół odzyskał prawo obywatelstwa w przestrzeni publicznej nastąpiła ogromna ewolucja w sposobie ukazywania go przez media. Jeszcze nie tak dawno Kościół był widziany przede wszystkim w perspektywie odświętnych celebracji z udziałem biskupów.
To dziwne i szokujące, że Jezus szczęśliwymi nazywa płaczących, cichych, czystego serca, prześladowanych. Jezus nie mówi tak bez powodu. Czy jednak zadamy sobie trud, by znaleźć klucz do zrozumienia Jezusowego twierdzenia? Sądzę, że klucza nie trzeba szukać gdzieś daleko. Znajduje się on już w pierwszym zdaniu Błogosławieństw.
Siedem tysięcy wysp, małe wioski, do których kapłan dociera czasem raz w miesiącu, a czasem raz w roku, biedne życie, urozmaicone rzadkimi odwiedzinami ludzi z innego świata… Jak to się dzieje, że na Filipinach wciąż intensywna i ożywiająca Kościół jest wiara?
W dorocznym Tygodniu Misyjnym warto wsłuchać się w głos polskich misjonarek z Boliwii
Z s. Maksymilią Misiak i s. Ritą Kurdziel, sercankami, rozmawia Józef Augustyn SJ
{{ article.description }}