Jeden zły spowiednik nie przekreśla sakramentu. Lekcja po wyznaniach Andrzeja Piasecznego
Nie możemy ulec przekonaniu, że sakrament pokuty jest czymś złym, co kojarzy się z opresją. Czujność i reagowanie - tak. Przekreślanie sakramentu spowiedzi - zdecydowanie nie. Jest wokół nas wielu dobrych spowiedników. Wystarczy ich poszukać.
Kilka dni temu polskie media obiegła wiadomość o tym, jak spowiadający 11-letniego Andrzeja Piasecznego ksiądz miał wobec niego zachowywać się niestosownie i zadawać intymne pytania. Artysta w podcaście "WojewódzkiKędzierski" wyznał, że powtarzająca się sytuacja, która miała miejsce u "szanowanego" w Pionkach duchownego, sprawiła, że przestał chodzić do spowiedzi.
Takich wypowiedzi jest w sieci więcej. Średnio raz na kilka miesięcy media informują o przypadkach, które budzą niepokój. Mogą one jednak także sprawić - szczególnie jeśli nie są konfrontowane z pozytywnymi doświadczeniami - że spowiedź będzie nam kojarzyć się wyłącznie z czymś opresyjnym.
Żeby była jasność: każda sytuacja, która mogłaby narazić dobro drugiego człowieka na szwank - szczególnie dziecka - jest niedopuszczalna. I to, że w życiu Andrzeja Piasecznego wydarzyło się coś, co sprawiło, że przestał korzystać z sakramentu pojednania, jest smutne i nigdy nie powinno mieć miejsca. Nie można jednak zapominać, że sakrament spowiedzi to również wielka łaska, bezcenna przestrzeń spotkania z Bożym Miłosierdziem, i rzeczą nie do pomyślenia jest to, że moglibyśmy zbyt łatwo się do niej zniechęcać.
Spowiadam się regularnie od prawie 30 lat. Zakładając, że jedna spowiedź przypada raz w miesiącu, w swoim życiu spowiadałem się już 336 razy. Przynajmniej, bo wiele spowiedzi wypadało częściej. Rozgrzeszenia udzielało mi wielu duchownych - zarówno księży diecezjalnych, jak i zakonników. W przybliżeniu spędziłem w konfesjonale 168 godzin. Muszę jednak przyznać, że nigdy - jeszcze raz podkreślam, nigdy - w czasie moich spowiedzi nie zdarzyło się nic niestosownego. Nigdy żaden ksiądz nie zadał mi niestosownego pytania. Owszem, trafiałem na duchownych, którzy się śpieszyli, byli trochę gburowaci i "odbębniali" naukę. Ale były to pojedyncze przypadki.
Dlaczego o tym piszę? Nie po to, by podważać świadectwa osób, które w konfesjonale spotkały się z czymś niewłaściwym. Piszę o tym dlatego, że ich doświadczenia, choć ważne i wymagające wysłuchania, nie wyczerpują całej prawdy o sakramencie spowiedzi. W żadnym wypadku nie chcę przeciwstawiać swojego świadectwa świadectwom tych, którzy w konfesjonale zamiast spotkać Chrystusa spotykali ludzkie słabości - opryskliwość, wścibskość, zadawanie niestosownych pytań, brak skupienia, może coś jeszcze gorszego. Jeśli zdarzyło się coś złego, warto szukać pomocy - u sprawdzonych spowiedników, może u psychologa. A jeśli doszło do nadużyć - zgłaszać je odpowiednim organom.
Nie możemy jednak wyjść z tych lekcji z przekonaniem, że sakrament pokuty jest wyłącznie czymś złym i ma kojarzyć się tylko z opresją. Czujność i reagowanie - tak. Przekreślanie sakramentu spowiedzi - zdecydowanie nie. Zapewniam, że jest wokół nas wielu dobrych spowiedników. Wystarczy ich poszukać.
Ze swojej strony polecam kapucynów - zakon, który zajmuje się szkoleniem spowiedników, prowadząc nawet dla nich specjalną szkołę. Ponadto spowiedź to dla kapucynów jeden z głównych charyzmatów zakonnych. Czekając u nich na sakrament pojednania, trzeba czasem odstać swoje w kolejce. Ale zapewniam, że warto. A nawet jeśli u nich trafi się spowiednik, który nam nie spasuje, zawsze możemy poszukać innego. Coraz częściej na stronach internetowych wspólnot zakonnych mamy wymienionych spowiedników, spośród których możemy wybierać.
Bądźmy też szczególnie wrażliwi na naszych znajomych, którzy dawno się nie spowiadali. Jeśli komunikują nam, że myślą o spowiedzi, polecajmy im dobrych i sprawdzonych duchownych. Spowiedź po latach to szczególny moment, który może zaważyć na dalszej drodze penitenta. Lepiej, żeby osoba, która przychodzi z czymś mocnym, konkretnym, z trudną historią, nie trafiła akurat na księdza, który się śpieszy albo jest mało empatyczny. To również nasza odpowiedzialność.

.webp)
Skomentuj artykuł