Często oburzamy się na opieszałość Kościoła w wyjaśnianiu tego typu spraw. Żądamy natychmiastowego wyciągania konsekwencji, dotkliwych kar. Przypadek ten pokazuje dobitnie, że przynajmniej w odniesieniu do spraw z przeszłości, nie wszystko jest tak proste jak się na pierwszy rzut oka wydaje.
Często oburzamy się na opieszałość Kościoła w wyjaśnianiu tego typu spraw. Żądamy natychmiastowego wyciągania konsekwencji, dotkliwych kar. Przypadek ten pokazuje dobitnie, że przynajmniej w odniesieniu do spraw z przeszłości, nie wszystko jest tak proste jak się na pierwszy rzut oka wydaje.
Ludzie potrzebują weryfikacji, starcia się z fachowcami, z elitą. Aby im pomagać w nawigowaniu w oceanie informacji, nie wolno być zadufanym.
Ludzie potrzebują weryfikacji, starcia się z fachowcami, z elitą. Aby im pomagać w nawigowaniu w oceanie informacji, nie wolno być zadufanym.
Katastrofa kościoła nie ma nic wspólnego z liczbą ofiar czy rozmiarem tragedii w Czarnobylu. Łatwo jednak zauważyć podobieństwo reakcji ludzkiej na to, co się wydarzyło.
Katastrofa kościoła nie ma nic wspólnego z liczbą ofiar czy rozmiarem tragedii w Czarnobylu. Łatwo jednak zauważyć podobieństwo reakcji ludzkiej na to, co się wydarzyło.
Czy pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny ma dzisiaj, po 40 latach, w ogóle jakiekolwiek znaczenie dla Kościoła w Polsce? Kolejna data do odnotowania w podręcznikach? A może jednak wydarzyło się wtedy coś niesłychanie ważnego i dalekosiężnego dla wspólnoty polskich katolików?
Czy pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny ma dzisiaj, po 40 latach, w ogóle jakiekolwiek znaczenie dla Kościoła w Polsce? Kolejna data do odnotowania w podręcznikach? A może jednak wydarzyło się wtedy coś niesłychanie ważnego i dalekosiężnego dla wspólnoty polskich katolików?
Bardzo bym chciała, by mały Jaś lub Krzysio nie byli rugani, gdy są smutni, lecz raczej, aby słyszeli od matek i ojców "synku, jeśli potrzebujesz, to płacz, jestem przy Tobie".
Bardzo bym chciała, by mały Jaś lub Krzysio nie byli rugani, gdy są smutni, lecz raczej, aby słyszeli od matek i ojców "synku, jeśli potrzebujesz, to płacz, jestem przy Tobie".
W Gdańsku, w moim Gdańsku, mieście Heweliusza, "Solidarności" i wielkich ideałów, zdarzyło się coś, w co trudno mi było uwierzyć. Tak zresztą na początku pomyślałam - że to chyba niemożliwe. Albo że nie może być tak źle. Po tym jednak, jak zobaczyłam zdjęcia z Marszu Równości, stwierdziłam że owszem - jest tak źle.
W Gdańsku, w moim Gdańsku, mieście Heweliusza, "Solidarności" i wielkich ideałów, zdarzyło się coś, w co trudno mi było uwierzyć. Tak zresztą na początku pomyślałam - że to chyba niemożliwe. Albo że nie może być tak źle. Po tym jednak, jak zobaczyłam zdjęcia z Marszu Równości, stwierdziłam że owszem - jest tak źle.
Przyszedł moment, w którym powinniśmy oswoić stopniowanie przysłówka "sucho". Wody mamy mało, a zmiany klimatyczne i konsumpcjonizm powodują, że będzie jej jeszcze mniej.
Przyszedł moment, w którym powinniśmy oswoić stopniowanie przysłówka "sucho". Wody mamy mało, a zmiany klimatyczne i konsumpcjonizm powodują, że będzie jej jeszcze mniej.
W "Naszym Dzienniku" Krzysztof Gajkowski w komentarzu pod znamiennym tytułem "Diabeł zasiewa zwątpienie", stawia tezę, że list biskupów na temat wykorzystywania małoletnich przez księży "miał być znakiem" przejęcia się hierarchów tym problemem, ale nim najwidoczniej nie był. Dlaczego?
W "Naszym Dzienniku" Krzysztof Gajkowski w komentarzu pod znamiennym tytułem "Diabeł zasiewa zwątpienie", stawia tezę, że list biskupów na temat wykorzystywania małoletnich przez księży "miał być znakiem" przejęcia się hierarchów tym problemem, ale nim najwidoczniej nie był. Dlaczego?
Najczęściej to matka pierwsza dostrzega (lub przeczuwa) u swego dziecka oznaki kontaktów z pedofilem.
Najczęściej to matka pierwsza dostrzega (lub przeczuwa) u swego dziecka oznaki kontaktów z pedofilem.
Szymon Żyśko / DEON.pl
W jednym z przedszkoli znajoma nauczycielka zapytała grupę 6-latków, co w sobie lubią. Dzieci zaczęły chwalić się tym, co potrafią i czego już dokonały. To samo pytanie zadała grupie czterolatków. Oni najczęściej odpowiadali: "za kręcone włosy", "za brązowe oczy", "bo jestem kwiatuszkiem tatusia".
W jednym z przedszkoli znajoma nauczycielka zapytała grupę 6-latków, co w sobie lubią. Dzieci zaczęły chwalić się tym, co potrafią i czego już dokonały. To samo pytanie zadała grupie czterolatków. Oni najczęściej odpowiadali: "za kręcone włosy", "za brązowe oczy", "bo jestem kwiatuszkiem tatusia".
Na krótkim briefingu prasowym dziennikarze usłyszeli, że Kościół poważnie zmierzy się z problemem pedofilii. Podobne zapewnienia znalazły się także w liście do wiernych. Jednak bez wyłożenia pieniędzy na systematyczne wsparcie istniejących już dzieł pomocy ofiarom wszystkie zamierzenia pozostaną jedynie na poziomie werbalnym.
Na krótkim briefingu prasowym dziennikarze usłyszeli, że Kościół poważnie zmierzy się z problemem pedofilii. Podobne zapewnienia znalazły się także w liście do wiernych. Jednak bez wyłożenia pieniędzy na systematyczne wsparcie istniejących już dzieł pomocy ofiarom wszystkie zamierzenia pozostaną jedynie na poziomie werbalnym.
Jest coś przerażającego w tym upartym powtarzaniu "Nie zachowaliśmy się przyzwoicie, bo nie mieliśmy odpowiednich przepisów i procedur". Było przecież przykazanie miłości, był Dekalog...
Jest coś przerażającego w tym upartym powtarzaniu "Nie zachowaliśmy się przyzwoicie, bo nie mieliśmy odpowiednich przepisów i procedur". Było przecież przykazanie miłości, był Dekalog...
Nie wiem, czy jest szansa wpłynąć na zachowanie ważnych polityków, duchownych i przedstawicieli środowisk LGBT. Trochę chyba przestaję w to wierzyć. Wiem tylko, że mogę zmienić siebie. Powiedzieć stanowcze nie brakowi wrażliwości w moim sercu. Starać się każdego dnia żyć tak, żeby nikogo nie ranić. I w ten sposób małymi krokami odbudowywać solidarność w naszym poranionym i podzielonym społeczeństwie - pisze Piotr Żyłka.
Nie wiem, czy jest szansa wpłynąć na zachowanie ważnych polityków, duchownych i przedstawicieli środowisk LGBT. Trochę chyba przestaję w to wierzyć. Wiem tylko, że mogę zmienić siebie. Powiedzieć stanowcze nie brakowi wrażliwości w moim sercu. Starać się każdego dnia żyć tak, żeby nikogo nie ranić. I w ten sposób małymi krokami odbudowywać solidarność w naszym poranionym i podzielonym społeczeństwie - pisze Piotr Żyłka.
Kiedy padają pierwsze słowa litanii odśpiewywanej przez starsze panie, zaczyna się we mnie dziać coś dziwnego. Zwyczaj, który do tej pory kojarzył mi się z nieco naiwną, prostolinijną i ludową religijnością, sprawia, że do oczu napływają mi łzy.
Kiedy padają pierwsze słowa litanii odśpiewywanej przez starsze panie, zaczyna się we mnie dziać coś dziwnego. Zwyczaj, który do tej pory kojarzył mi się z nieco naiwną, prostolinijną i ludową religijnością, sprawia, że do oczu napływają mi łzy.
Oczywiście, wszystko dla dobra Kościoła i by utwierdzić czytelników, że "trwa w ten sposób walka o rząd dusz w naszym kraju".
Oczywiście, wszystko dla dobra Kościoła i by utwierdzić czytelników, że "trwa w ten sposób walka o rząd dusz w naszym kraju".
Kościół wymaga specjalnego traktowania. I nie powinno ono iść w stronę nietykalności, braku kontroli. Wręcz odwrotnie.
Kościół wymaga specjalnego traktowania. I nie powinno ono iść w stronę nietykalności, braku kontroli. Wręcz odwrotnie.
Wszystko zaczęło się już prawie rok temu, kiedy w kinach pojawił się "Kler". Wokół filmu było bardzo dużo szumu. Potem wróciliśmy do codziennych "aferyjek". Z ostatnich pamiętam sąd na Judaszem i tęczową Maryję. Przy każdej z takich sytuacji zadawałam sobie pytanie: czym my się zajmujemy?
Wszystko zaczęło się już prawie rok temu, kiedy w kinach pojawił się "Kler". Wokół filmu było bardzo dużo szumu. Potem wróciliśmy do codziennych "aferyjek". Z ostatnich pamiętam sąd na Judaszem i tęczową Maryję. Przy każdej z takich sytuacji zadawałam sobie pytanie: czym my się zajmujemy?
Nadzwyczajne zebranie Rady Stałej KEP to znak, że "Nikt w Kościele w Polsce nie udaje, że nie mamy problemu". Jego efekty sygnalizują poważną zmianę i dają nadzieję na przyszłość. Jest jednak kwestia definiowania problemu.
Nadzwyczajne zebranie Rady Stałej KEP to znak, że "Nikt w Kościele w Polsce nie udaje, że nie mamy problemu". Jego efekty sygnalizują poważną zmianę i dają nadzieję na przyszłość. Jest jednak kwestia definiowania problemu.
Kościół w Polsce przypomina dziś pacjenta na sali pooperacyjnej. Wrzód pękł, stan jest ciężki lecz w miarę stabilny. Pacjent jest obolały i potrzebuje dobrych lekarzy, by wrócić do zdrowia.
Kościół w Polsce przypomina dziś pacjenta na sali pooperacyjnej. Wrzód pękł, stan jest ciężki lecz w miarę stabilny. Pacjent jest obolały i potrzebuje dobrych lekarzy, by wrócić do zdrowia.
Kościół musi oczyszczać się, nawracać na życie tą łaską, która została złożona w jego ręce. Wobec nagłaśnianych skandali aż trudno uwierzyć, żeby Bóg chciał posługiwać się takim słabym narzędziem - pisze o. Adam Strojny.
Kościół musi oczyszczać się, nawracać na życie tą łaską, która została złożona w jego ręce. Wobec nagłaśnianych skandali aż trudno uwierzyć, żeby Bóg chciał posługiwać się takim słabym narzędziem - pisze o. Adam Strojny.